Tysiące martwych ryb po opróżnieniu Jeziora Pilchowickiego

Tony mułu i tysiące śniętych ryb to skutek spuszczenia wody z Jeziora Pilchowickiego na Dolnym Śląsku. Powodem jest remont zabytkowej zapory, której modernizację przyspieszyła ubiegłoroczna powódź. Części ryb, w tym węgorzy, nie udało się uratować.

Właściciel pobliskiej agroturystyki mówi o dramatycznym widoku umierających zwierząt. Mieszkańcy wskazują, że gęsty muł zakleja skrzela ryb, uniemożliwiając im pobieranie tlenu. Wpływ ma też wysoka temperatura. Starosta lwówecki zlecił badania osadu, który spływa rzeką Bóbr. Jacek Bieńkowski, dyrektor Tauron Ekoenergia, zapewnia, że prace prowadzą specjaliści, w tym ichtiolog, herpetolog, fitosocjolog i ornitolog, jednak przy takiej skali nie sposób odłowić wszystkich ryb.

Konieczności remontu nie kwestionują ani mieszkańcy, ani samorządowcy - zapora chroni przed powodzią dwa powiaty. Jezioro Pilchowickie ma 240 hektarów powierzchni.


Fot. Jerzucha62 / commons

Źródło: radiowroclaw.pl