Rodzina szefa KARR ubiegała się o pomoc powodziową za niezalany dom

Żona i teść Huberta Papaja, prezesa Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, starali się o ponad 200 tys. zł wsparcia przeznaczonego dla powodzian - ustalił TVN24. Problem w tym, że nieruchomość, której miały dotyczyć rzekome szkody, w ogóle nie została zalana, a w czasie powodzi nie należała jeszcze do wnioskodawców.

Chodzi o dom przy ulicy Kolejowej w Lubaniu. Według lokalnych urzędników budynek nie ucierpiał w wyniku żywiołu, a osoby spokrewnione z szefem KARR nie były w tamtym okresie jego właścicielami. Mimo to wystąpili o znaczącą kwotę pomocy publicznej, adresowanej do osób realnie poszkodowanych przez wielką wodę.

Po odmowie przyznania środków bliscy Huberta Papaja odwołali się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO uwzględniło odwołanie, jednak urzędnicy w terenie i tak nie zdecydowali się wypłacić wsparcia, podtrzymując swoje stanowisko o braku podstaw do przyznania pieniędzy.

Sprawa pojawia się w kontekście wcześniejszych doniesień dotyczących Anny Konieczyńskiej, odwołanej z funkcji wiceprezesa Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Powodem jej odejścia były informacje o skierowaniu milionów złotych pomocy powodziowej do firm powiązanych z nią i jej najbliższymi. Kolejne ustalenia rzucają cień na sposób dystrybucji środków dla ofiar powodzi w regionie.

Źródło: https://interia.pl