Masowe kradzieże wody w Kowarach

Kontrolerzy z wodociągów sprawdzili 1100 liczników wody. Do co piątego lokalu nie zostali wpuszczeni. Mimo to w połowie przypadków stwierdzili nieprawidłowości.

Nie znaczy to jednak, że co drugi kowarzanin kradnie wodę, ale w wielu budynkach była taka możliwość.

- Przed wodomierzem głównym są zamontowane trójniki i pobiera się wody tyle ile się chce, nie ma wodomierza głównego. To nie jest zaradność, to jest oszukiwanie swoich sąsiadów, kolegów, to jest oszukiwanie nas wszystkich. - mówi burmistrz Elżbieta Zakrzewska.

Mieszkańcy Kowar mówią, że powodem kradzieży wody są jej ceny sięgające 25 złotych za metr sześcienny wody i ścieków, a z dopłatą miasta 18 złotych.
Wodę przedsiębiorczy kowarzanie pobierają z mieszkań np. do warsztatu, bo ta w mieszkaniu jest z dopłatą gminy czyli tańsza. Mają specjalnie wybudowane instalacje do omijania liczników. Samorządowcy przypuszczają, że były one wykonane przez pracowników wodociągów w ramach tzw. fuch, bo są przygotowane profesjonalnie. Do końca roku wodociągi mają uporać się z problemami. Niektórzy mieszkańcy dostają karne rachunki nawet na kilkanaście tysięcy złotych. Lokale, których mieszkańcy nie wpuszczą kontrolerów będą po pisemnych ostrzeżeniach odcinane od wody.

prw.pl