Felieton prasowy "autobusem miejskim za darmo..."
...można jeździć w Żorach. Tamtejsza Rada Miejska tak zdecydowała. Informacja o tym obiegła całą Polskę (to znaczy - wszystkie telewizje) i każdy dziennikarz z lubością opowiadał o tym, że "za darmo!", i że "jednak można!". Wielu szło o krok dalej i pytało: "Kiedy inne miasta pójdą śladem Żor i też będą woziły ludzi za darmo?"
Do żadnego z tych dziennikarzy nie dochodziła oczywista prawda, że NIE MA NIC ZA DARMO. Nawet za "darmowe zupki", którymi częstują ludzie dobrego serca, albo MOPS, albo charytatywne organizacje KTOŚ PŁACI.
Nie ma bowiem darmowych marchewek, śmietany, wody czy gazu. Żeby ktoś dostał coś, za co nie musi zapłacić, to trzeba, by za to zapłacił ktoś inny. Są "darmowe gazety", których koszt pokrywają reklamodawcy, bo ani papier, ani druk, ani praca zatrudnianych w redakcjach ludzi nie jest przecież darmowa.
Nawet deszcze nie pada całkiem "za darmo", bo skutki tego darmowego opadu trzeba jakoś spacyfikować. Ktoś musiał wcześniej zbudować sieć instalacji burzowej, żeby tę wodę zebrać z ulicy i chodników, ktoś utrzymuje tę sieć, oczyszcza... Działkowcy mogą wprawdzie wystawić rynnę z altanki nad beczką i potem sobie polewać grządki, ale... też potrzebują tej rynny, i tej beczki.
Ksiądz Tischner swego czasu zyskał sławę krótkim tryptykiem na temat prawdy. Mawiał, że jest prawda, święta prawda i "gówno prawda". Informację dziennikarską o tym, że gdzieś (dokładnie - w Żorach) można jeździć "za darmo" autobusem miejskim, należy zapisać do tej trzeciej grupy prawd nieodżałowanej pamięci Księdza.
Prawda o komunikacji miejskiej jest bowiem oczywista. Jest ona kosztownym (ale niezbędnym) rozwiązaniem komunalnym, utrzymywanym z grubsza z dwóch źródeł. Jednym z nich są wpływy z biletów kupowanych przez pasażerów, drugim - dotacja z budżetu samorządu. Nie może być inaczej, skoro jeżdżą autobusy o wielomilionowej wartości, prowadzone przez kierowców, którzy w ten sposób zarabiają na życie, naprawiane przez mechaników, zasilane paliwem, itp., itd.
W przypadku Jeleniej Góry tak właśnie jest. Rada Miejska przeznacza corocznie (z grubsza) 14,5 mln złotych na dopłaty z budżetu, a pasażerowie wnoszą w biletach kwotę ok. 11.6 mln zł. Różnicę pokrywa MZK z innych dochodów, m.in. reklam, działalności stacji diagnostycznej, wynajmu pomieszczeń, itp.
Możemy się oczywiście umówić - jako mieszkańcy - że likwidujemy bilety i od jakiegoś dnia nikt nie będzie musiał ich kupować. Oznacza to, że od tego dnia pełne finansowanie MZK przejmuje na siebie budżet Jeleniej Góry. W praktyce oznaczać to będzie (w pewnym uproszczeniu) że ci, którzy nie jeżdżą autobusami będą fundować w swoich podatkach darmowe przejażdżki tym, którzy nimi jeżdżą. Ktoś płacić musi. Ale to tylko część tego problemu. W budżecie bowiem zabraknie właśnie kwoty ok. 12 mln zł na inne sprawy (choćby remontów dróg, po których będą jeździć swoimi autami ci, którzy nie chcą autobusami MZK., Będziemy bowiem musieli finansować tą kwotą komunikację miejską.
Oczywiście - wszystko jest możliwe, przynajmniej teoretycznie. Rada Miejska może przecież podjąć uchwałę, że zawiesza taryfę opłat. Może to jest jakieś wyjście, które uwolni nas wszystkich od kłopotów z drukiem i rozprowadzaniem biletów, kontrolowaniem przejazdów, itp. Najbardziej wtedy ucieszą się mieszkańcy Podgórzyna, Przesieki, Mysłakowic, Jeżowa, Janowic Wielkich, itp. Oni też nie będą płacić (jak za darmo, to za darmo), a koszty kursów do okolicznych gmin pokryje przecież ze swego budżetu Rada Miejska Jeleniej Góry, bo przecież tamte Rady się na swój udział (i słusznie) nie zgodzą bez oporów. A może w ogóle, bo mogą mieć inne zdanie. Albo nie mieć pieniędzy na takie eksperymenty.
Można też postanowić, że skoro jest taki kłopot ze śmieciami, to lepiej od razu odstąpić od opłat. Będziemy mieli tę usługę "za darmo", a dodatkową korzyścią będzie, że nikt nie wyrzuci śmieci do lasu. Po co, skoro będzie miał pod nosem śmietnik sąsiada, od którego ktoś odbierze zawartość kubła "za darmo".
I będziemy mieli wszystko za darmo, póki się nie okaże, że nie mamy na nic pieniędzy. Życie bowiem jest piękne, ale nie jest Rajem. Zresztą... jeśli ktoś pamięta, to w Raju też nie wszystko było za darmo. Adam i Ewa musieli jednak zapłacić. Za brak wyobraźni. I to słono.
UM JG
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży