Karkonosze przegrywają z Górnikiem Wałbrzych

Dobre i zacięte spotkanie rozegrali dzisiaj w czeskiej miejscowości Desna, piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra i Górnika Wałbrzych. Górą byli podopieczni Roberta Bubnowicza, którzy wygrali 2-0 i tym samym udanie zakończyli swoje zgrupowanie w Świeradowie Zdroju.
Od pierwszych minut na boisku trwała walka o każdy metr sztucznej murawy. Obie drużyny szybko chciały zdobyć gola, a pierwsi tej sztuki mogli dokonać jeleniogórzanie, jednak w sytuacji sam na sam nieprawdopodobnie spudłował Jarosław Adamczyk. Odpowiedź lidera IV ligi była natychmiastowa. Z lewej strony pola karnego Karkonoszy przedarł się Paweł Tobiasz i lekkim strzałem z ostrego kąta pokonał Michała Dubiela. Jeleniogórski bramkarz nie miał szans na obronę, gdyż piłka po drodze trafiła w nogę Marka Siatraka, co kompletnie zmyliło naszego golkipera.
Kolejne minuty to lekka przewaga optyczna Górnika, ale wyborną sytuację znów zmarnowali podopieczni Leszka Dulata, a dokładnie Konrad Kogut, który w akcji dwóch na jednego, zamiast podać do Łukasza Kowalskiego strzelił wprost w bramkarza rywali. Akcja ta poderwała na kilka minut biało-niebieskich, a popłoch pod bramką wałbrzyszan znów siali Kogut i Kowalski. Tym razem ten pierwszy zdecydował się na podanie w tempo, a popularny Kowal pewnie wpakował piłkę pod poprzeczkę. Gdy wydawało się, że zespół z Wałbrzycha rozpocznie grę od środka boiska, sędziujący ten mecz Bartosz Szymko zasygnalizował spalonego. Zaskoczyło to nie tylko graczy Karkonoszy, ale i Górnika, pod nosem uśmiechnął się nawet kierownik zespołu gości Czesław Zapart, który zażartował, że sędzia chyba chciał pokazać, iż nie będzie gwizdał po gospodarsku…
Nieuznany gol podciął trochę skrzydła naszej ekipie i to goście zdominowali wydarzenia na boisku przez ostatnie 10 minut pierwszej połowy. W tym okresie mieli 2-3 niezłe okazje, a tuż przed jej końcem w sobie tylko wiadomy sposób fatalne pudło zaliczył Tobiasz.
W drugiej połowie obaj trenerzy dokonali małego przeglądu sił swoich podopiecznych. Zwłaszcza Leszek Dulat dał pograć młodym zawodnikom. Karkonoski narybek nie zawiódł, jednak było to za mało aby pokonać silniejszego rywala. Dobre sytuacje m.in. zmarnowali Kik i Krupa, gole mogli zdobyć także wałbrzyszanie. W 67-ej minucie po składnej akcji całego zespołu, sztuki tej udało się dokonać Rafałowi Majce, który ustalił wynik na 2-0 dla Górnika.
W spotkaniu z Karkonoszami wielkim nieobecnym był lider zespołu gości Marcin Morawski. Sympatyczny zawodnik oglądał całe spotkanie z ławki rezerwowych, gdyż w rozgrywanym kilkanaście dni temu sparingu ze Stilonem Gorzów doznał bardzo bolesnej kontuzji. Mianowicie po jednym ze wślizgów wyjechał za linię sztucznego boiska w Dzierżoniowie i nadział się okalające je ogrodzenie. Efekt tego był taki, że zawodnikowi założono ponad 20 szwów, a treningi wznowi on najwcześniej za miesiąc. Jak mówi poszkodowany sprawa jego kontuzji wyląduje w sądzie, gdyż zamierza on pozwać dzierżoniowski MOSiR o odszkodowanie, w związku z niewłaściwie zabezpieczonym terenem boiska sportowego.
Na koniec kilka słów pochwały dla Marka Wawrzyniaka. Kapitan Karkonoszy po skończeniu Kolegium Karkonoskiego, podjął w Poznaniu zaoczne studia magisterskie. Obecnie trwa tygodniowy zjazd w jego uczelni, a mimo to Marek o trzeciej w nocy wsiadł w pociąg i zameldował się w Jeleniej Górze, aby pomóc kolegom w meczu z Górnikiem. Wieczorem ponownie uda się do stolicy Wielkopolski, by uczestniczyć w jutrzejszych zajęciach. Postawa i poświęcenie godne pochwały.
Warto też wspomnieć, iż dzisiejsze sparingowe derby Sudetów toczyły się w znakomitej atmosferze. Piłkarze szanowali swoje nogi, a trenerzy i działacze często ucinali sobie miłe pogawędki. Po meczu obie ekipy wspólnie zjadły grillowane kiełbaski i rozjechały się w swoje strony.

KARKONOSZE JG – GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-2 (0-1)

Bramki: 0-1 Tobiasz 5’, 0-2 Majka 67’.

KSK: Dubiel – Bijan (Polak 45’), Siatrak (Gęca 65’), Wawrzyniak, Kołodziejczyk (Smoliński 65’), Wojtas (Kik 65’), Kurzelewski (Biskupski 65’), Adamczyk (Kotarba 45’), Burszta (Smolak 65’), Kogut (Krupa 45’), Kowalski (Kochan 65’).

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban