Sudety stoją nad krawędzią przepaści...
Markotne miny po meczu z Sokołem Łańcut mieli fani i koszykarze jeleniogórskich Sudetów. Czy mogło być inaczej skoro rok 2009 rozpoczął się od porażki w kiepskim stylu z przeciętnym rywalem? Oczywiście, że nie, a jeszcze bardziej smutne w tym wszystkim jest to, iż porażka z zespołem z Łańcuta to najmniejszy z problemów jaki stoi przed Sudetami w najbliższych dniach… Odłączenie energii elektrycznej i gazu, brak transportu na mecze, odejście najlepszych graczy do innych zespołów oraz zmagania z kolejką wierzycieli, to scenariusz z jakim musi liczyć się zarząd Sudetów w drugim tygodniu stycznia.
Na dzisiaj zadłużenie naszego I-ligowca wynosi – uwaga – 200 tysięcy złotych! Kwota ta może powalić z nóg nawet największych optymistów. W kolejce po kasę stoją m.in.: Szelux Travel, EnergiaPro, PGNiE oraz oczywiście zawodnicy i pracownicy klubu. Ponadto atmosfera w klubie zaczyna robić się nieciekawa, koszykarze myślą o zaległościach zamiast o graniu, a klubowi działacze mają dość walki z wiatrakami i są bliscy rezygnacji ze swojej misji społecznej.
Bomba mogła wybuchnąć już przed świętami, gdy konto klubu zajął ZUS, jednak dzięki pieniądzom z wynajmu hali udało się pokryć należności wobec tej instytucji i rachunek bankowy został odblokowany. Problem w tym, że wiało z niego pustką, a poirytowani zawodnicy mieli przed oczami wizję świąt bez gotówki, co pogłębiało wzajemną frustrację. Na szczęście z pomocą klubowi pośpieszyły Jeleniogórskie Elektrownie Wodne, które wygospodarowały dodatkową ekstra pulę w zeszłorocznym budżecie i przelew 24 tysięcy złotych przed świętami pozwolił nieco przygasić zapalony lont. Kryzysową sytuację w klubie zdrowiem przypłacił prezes Waldemar Woźniak, który wylądował tuż przed Bożym Narodzeniem w szpitalu z problemami sercowymi. Wyniki badań na szczęście nie były złe, a jako główny problem kłopotów lekarze wskazali nadmierny stres i zalecili odpoczynek od działalności klubowej.
- Powiem szczerze stres związany z pracą społeczną w Sudetach zaczyna mnie przerastać i rozważam swoją rezygnację – poinformował nas prezes Woźniak. – Nie jestem przyzwyczajony do takiej sytuacji, że zawodzę pracujących ze mną ludzi, a w tej chwili tak to zaczyna wyglądać. Wydeptałem już dziesiątki, a może i setki ścieżek do sponsorów, instytucji i innych podmiotów, które mogłyby w jakikolwiek sposób nam pomóc. Jak się okazje zdecydowana większość z tych działań zakończyła się fiaskiem i w tej chwili jesteśmy w kropce. Szkoda, że dzisiaj przegraliśmy mecz, bo wyniki są jednym z ważniejszych czynników przy rozmowach z darczyńcami, ale nie mam o to pretensji do chłopaków, bo zdaję sobie sprawę, że ich myśli w sobotni wieczór biegały też wokół innych spraw niż ligowy pojedynek. Żałuję, że nie mogłem z nimi porozmawiać i wyjaśnić wielu kwestii na spotkaniu opłatkowym w hotelu Baron, gdyż byłem wtedy w szpitalu – wyjaśnia prezes Sudetów.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy zaległości wobec zawodników sięgają dwóch miesięcy. Problem jest na tyle poważny, że kilku z nich otrzymało oferty z innych klubów i poważnie je rozważa. Dotyczy to zwłaszcza dwóch liderów zespołu, którzy podobno postawili ultimatum, że jeśli w tym tygodniu nie zostaną uregulowane należności wobec nich to odejdą. Pieniędzy za swoją pracę jeszcze dłużej nie oglądali trenerzy, w tym wypadku możemy nawet podeprzeć się wypowiedzią prezesa, który potwierdza długi klubu wobec szkoleniowców: - Podziwiam tych facetów, bo zaciskają zęby i ostro pracują, a nie widzieli złotówki od początku sezonu. M.in. dlatego jeszcze nie zrezygnowałem z prezesury, bo mogę pracować z tak oddanymi klubowi ludźmi jak oni.
W sobotę nasi koszykarze wyjeżdżają do Łodzi na mecz z ŁKS-em, czy na niego pojadą zależy od nich samych i od przewoźnika, który jest wielkim przyjacielem jeleniogórskiego sportu i zapewne nie zostawi klubu w potrzebie. Nasuwa się jednak pytanie czy mecz w Łodzi nie będzie ostatnim ligowym pojedynkiem Sudetów, gdyż jak mówi prezes Woźniak w kasie nie ma pieniędzy na organizację meczu z Polonią 2011 Warszawa, który odbędzie się we wtorek 13 stycznia przy Sudeckiej. Koszt takiej imprezy to blisko 5 tysięcy złotych, a przy opłacaniu sędziów i komisarza zawodów pojęcie „płatność na termin” nie istnieje. Również agencja ochroniarska za swoją pracę będzie domagać się zapłaty, a jedyne pieniądze na jakie mogą liczyć klubowi sternicy to utargi z biletów, a te rzadko kiedy sięgają 2 tysięcy złotych.
Kto może pośpieszyć Sudetom z odsieczą w trybie natychmiastowym tak aby nie rozpadało się jak z domek z kart to co mozolnie zbudowano przy Sudeckiej przez ostatnią dekadę po upadku Spartakusa? Z tego co nam wiadomo, obecnie na widoku nie ma żadnego zdeklarowanego sponsora, który w najbliższych dniach mógłby wspomóc klub. Są prowadzone rozmowy z mocnym kontrahentem, ale na dzisiaj nie sposób mówić o konkretach, bo do jakichkolwiek decyzji droga jeszcze daleka i wcale nie jest powiedziane, że z tej mąki będzie chleb. Z pewnością również i w tym roku pomogą klubowi Jeleniogórskie Elektrownie Wodne, które po zmianie władz i przejęciu fotelu prezesa przez Małgorzatę Wójcik – Stasiak stały się jednym z nielicznych prawdziwych mecenasów jeleniogórskiego sportu, czego najlepszym dowodem była przedświąteczna akcja ratunkowa zakończona hojnym przelewem na konto Sudetów. Miejmy nadzieję, że szefostwo JEW-u znów wykaże się szybkim działaniem i swoją pomocą da sygnał innym firmom, że nie można przejść obojętnie wobec kłopotów I-ligowego klubu ze stolicy Karkonoszy.
Na koniec zapytajmy kto powinien pośpieszyć z pomocą klubowi, który jest jednym ze sztandarowych ogniw promujących miasto Jelenia Góra w Polsce? Oczywiście władze tegoż miasta, jednak czy i kiedy pomoc ta nadejdzie nie wiadomo. Co roku przerabiamy szopkę związaną z podziałem środków na promocję miasta poprzez sport i sport kwalifikowany. W poprzednich latach jeleniogórskie kluby sportowe na otrzymanie tych pieniędzy czekały po kilka miesięcy, zamiast otrzymać je na początku roku, co pozwoliłoby im spokojniej wejść w nowy rok i zaspokoić najpilniejsze potrzeby. Oby ta historia nie powtórzyła się również i w tym roku, bo może się okazać, że za kilka miesięcy nie będzie dla kogo dzielić tych pieniędzy…, a kibice i zarazem mieszkańcy Jeleniej Góry swoje wiedzą i wyciągają wnioski...
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży