Ślęza ograła Karkonosze w meczu piłki wodnej...

Całkowitą klapą zakończyła się dzisiejsza inauguracja nowego sezonu IV ligi w Jeleniej Górze. Po efektownej wygranej Karkonoszy w Kamiennej Górze, na meczu ze Ślęzą Wrocław spodziewano się sporej frekwencji i przyzwoitych wpływów z biletów, ale jak się okazało non-stop padający od dwóch dni deszcz skutecznie zniechęcił jeleniogórzan do odwiedzenia stadionu przy Złotniczej w sobotnie popołudnie. Do tego garstka fanów, która zdecydowała się moknąć na trybunach musiała przełknąć gorzką pigułkę, gdyż ich ulubieńcy przegrali z beniaminkiem 2-3, pomimo iż po sześciu minutach prowadzili 2-0…
Dzisiejsze spotkanie było wypadkową błędów i pomyłek obu zespołów, a w znacznie mniejszym stopniu efektem zamierzonych działań i pomysłu na grę. Od pierwszej minuty piłkarze obu ekip musieli sobie radzić z bajorami wody zalegającymi na murawie, gdyż praktycznie całe boisko bardziej przypominało pole ryżowe, niż plac do gry piłkę nożną. W tych ekstremalnych warunkach ciężko było mówić o realizowaniu przedmeczowych założeń taktycznych, jednak grać trzeba było i zarówno Karkonosze jak i Ślęza zostawiły sporo zdrowia na boisku. Jako pierwsi na grząskiej murawie odnaleźli się gospodarze. Już w 2-ej minucie solowy rajd przeprowadził Łukasz Kowalski. Napastnik Karkonoszy wkręcił w ziemię dwóch rywali i uderzył po ziemi z ok. 14 metrów. Strzał nie był mocny do tego w sam środek bramki, jednak śliska piłka okazała się za trudna do utrzymania w rękach dla Grzegorza Paukszta, który pod brzuchem przepuścił ją do bramki. Jeszcze dobrze miejscowi kibice nie nacieszyli się z prowadzenia, a już mogli celebrować drugą bramkę. Tym razem błąd popełnił Adam Kubasiewicz, który nieudolnie próbował przyjąć piłkę we własnym polu karnym. Do bezpańskiej piłki doskoczył Mateusz Durlak i z zimną krwią strzałem z siedmiu metrów pokonał Paukszta.
Na trybunach i na ławce rezerwowych biało – niebieskich zapanowała euforia, a co niektórzy kibice zaczęli przebąkiwać o powtórzeniu wyniku z Kamiennej Góry. Niestety, nic takiego nie miało miejsca, a już w 9-ej minucie spotkania Dawid Pałys potężnym strzałem w krótki róg bramki strzeżonej przez Michała Dubiela zdobył kontaktowego gola dla wrocławian. Uderzenie było przedniej marki, jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, iż piłkę tę jeleniogórski bramkarz powinien sparować na rzut rożny, gdyż strzał był oddany z dosyć dużej odległości.
Kolejne minuty spotkania to w miarę wyrównana gra z lekką optyczną przewagą gości. Żółto-czerwoni opanowali środek boiska i za wszelką cenę chcieli doprowadzić do wyrównania jeszcze przed przerwą. Sztuki tej nie udało im się dokonać, a niewiele brakowało by przegrywali jeszcze wyżej, gdyż Karkonosze bardzo groźnie kontrowały. Najlepszej okazji nie wykorzystał Łukasz Kowalski, który w 32-ej minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem wrocławian strzelił tuż obok słupka. Szkoda, bo wynik 3-1 pozwoliłby jeleniogórzanom na większy komfort psychiczny przed drugim starciem.
Po przerwie mecz toczył się w nieco sennej atmosferze, wyraźnie dało się zauważyć u zawodników zmęczenie grą w ciężkich warunkach, coraz gorzej wyglądało też boisko. Można rzec, że w drugiej połowie o wszystkim decydował już przypadek i błędy zawodników. Niestety więcej ich popełnili jeleniogórzanie, co przełożyło się na wynik spotkania. W 74-ej minucie koszmarny błąd popełnił Michał Dubiel, bramkarz Karkonoszy nie opanował piłki po prostym dośrodkowaniu w swoje pole karne wypuszczając ją wprost pod nogi Andrzeja Romana. Wprowadzony cztery minuty wcześniej zawodnik Ślęzy bez problemu umieścił futbolówkę w sieci, doprowadzając tym samym do remisu. Jak się okazało nie był to koniec nieszczęść jakie spotkały biało-niebieskich w tej części gry. Na kilka minut przed końcem na strzał z blisko 40 metrów zdecydował się Kubasiewicz. Niezbyt mocno uderzona piłka skozłowała na linii pięciu metrów i wpadła tuż przy słupku obok zdezorientowanego Dubiela ku olbrzymiej radości wrocławian, którzy już do ostatniego gwizdka sędziego Nawracaja nie pozwolili sobie odebrać zwycięstwa.
W następnej kolejce nasi piłkarze zmierzą się w Jaworze z miejscową Kuźnia i miejmy nadzieję, że tym razem uda im się sięgnąć po pełną pulę punktową. Jak już wcześniej informowaliśmy mecz ten odbędzie się bez udziału publiczności.

KARKONOSZE JG – ŚLĘZA WROCŁAW 2-3 (2-1)

Bramki: 1-0 Kowalski 2’, 2-0 Durlak 6’, 2-1 Pałys 9’, 2-2 Roman 74’, 2-3 Kubasiewicz 83’.
Żółte kartki: Siatrak oraz Rejmer, Pałys, Pruchnicki, Lewandowski.
Sędziowali: M. Nawracaj jako główny oraz M. Majcher i M. Frączek.
Widzów: 150.

KSK: Dubiel – Siatrak, Rodziewicz, Wawrzyniak, Kurzelewski, Kotarba (70’ Adamczyk), Wojtas (86’ Bijan), Kusiak, Walczak (70’ Kogut), Kowalski, Durlak.
ŚLĘZA: Paukszt – Stec, Kamiński, Pruchnicki, Ciuksa, Kubasiewicz, Brusiło, Pałys (74’ Korkosz), Lewandowski, Rejmer, Pyzkowski (70’ Roman).

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban