Rozmowa z Krzysztofem Samcem, koszykarzem Sudetów
31-letni Krzysztof Samiec to najbardziej doświadczony koszykarz Sudetów. W przeszłości występował w I lidze w zespole Turowa Zgorzelec. Teraz wraca na zaplecze ekstraklasy wraz z młodą, jeleniogórską drużyną. – Większość chłopaków dopiero wchodzi na poziom koszykówki seniorskiej. Ale ta młodzież sobie poradzi – mówi.
Opadły już emocje po awansie Sudetów do I ligi?
KRZYSZTOF SAMIEC: – Już zdążyliśmy się oswoić z myślą, że zagramy w I lidze. Było trochę świętowania, wszyscy dostali kilka dni wolnego, więc część zawodników rozjechała się do domów, ale teraz trenujemy już normalnie dwa razy w tygodniu, na luzie, bo to taki okres roztrenowania.
Przez cały sezon wierzyliście, że awans na zaplecze ekstraklasy jest w waszym zasięgu?
– Cieszymy się z tego awansu, ale radość to mało powiedziane. Przecież mieliśmy grać o spokojne utrzymanie i taki był cel postawiony przed sezonem. Poszło jednak o wiele lepiej – nadarzyła się okazja, by powalczyć o awans, to ją wykorzystaliśmy. Wypada się tylko cieszyć, że ten sezon był dla nas tak udany.
Dla pana to będzie sentymentalny powrót do I ligi, w której rozegrał pan wiele sezonów…
– Bardzo się cieszę, że będę znów miał okazję zagrać w I lidze. Mam tylko nadzieję, że nadal uda mi się łączyć granie w basket z pracą zawodową. Choć na pewno w I lidze będzie to trudniejsze, bo czeka nas kilka bardzo dalekich wyjazdów. Ale mam wyrozumiałe kierownictwo, więc nie powinno być z tym problemów.
Jest pan najbardziej doświadczonym koszykarzem w zespole Sudetów. Często służy pan radą młodszym kolegom?
– Jest jeszcze Rafał Niesobski, który też ma za sobą grę na I-ligowych parkietach. Często jest tak, że w końcówkach akcji koledzy pytają mnie, co zrobić, jak rozegrać ostatnie sekundy. Proszę pamiętać, że w całej II lidze mieliśmy jeden z najmłodszych składów. Młodszy zespół miał chyba tylko Śląsk II Wrocław, który wystawił juniorów. Kiedy tylko mogę pomóc kolegom, to staram się to robić najlepiej, jak potrafię.
Bardzo dobrze orientuje się pan w realiach I ligi – na co stać tam Sudety w obecnym składzie?
– Ten skład jest bardzo dobry i uważam, że wystarczy nam wzmocnienie dwoma, może trzema graczami, by spokojnie utrzymać się na zapleczu ekstraklasy. Przede wszystkim potrzeba doświadczonego centra i rozgrywającego. W ekstraklasie wszedł przepis o obowiązku gry dwóch Polaków w każdej drużynie przez cały mecz, dlatego zapewne polscy zawodnicy z czołowych zespołów I ligi znajdą zatrudnienie w ekstraklasie. To spowoduje, że obniży się trochę poziom tej I ligi, ale to zadziała na naszą korzyść, bo łatwiej będzie nam się utrzymać – taki pewnie będzie nasz cel w pierwszym sezonie po awansie.
Przeskok między II a I ligą jest duży?
– Jest spory. Poziom zbliżony do II ligi prezentują ostatnie dwa, trzy zespoły. Reszta drużyn jest zdecydowanie lepsza. W I lidze gra się bardziej atletycznie, a poza tym jest tam wielu doświadczonych zawodników, często z przeszłością ekstraklasową. Oni grają na wyższym szczeblu od wielu lat, a jeśli chodzi o nasz zespół, to większość chłopaków dopiero wchodzi na poziom koszykówki seniorskiej. Ale ta młodzież sobie poradzi. Mam tylko nadzieję, że uda się zbudować budżet odpowiedniej wysokości. W I lidze na same wyjazdy trzeba mieć 150-200 tys. złotych. A proszę pamiętać, że nasz budżet w II lidze był jednym z niższych. To tylko pokazuje, że pieniądze nie grają na boisku. Liczy się atmosfera i charakter.
Rozmawiał: TOMASZ BRUSIŁO – Słowo Sportowe
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży