Piast Dziwiszów ratuje punkty w ostatniej minucie

Czwarte zwycięstwo z rzędu odnieśli dzisiaj piłkarze Piasta Dziwiszów. Wygrana podopiecznym Artura Sety nie przyszła łatwo, a decydującego o zwycięstwie gola zdobył w doliczonym czasie gry były zawodnik Orła Piotr Grycki.
Pierwsza połowa to nerwowa i szarpana gra z obu stron, szybciej sytuację w swoich szeregach opanowali mysłakowiczanie, którzy objęli prowadzenie po strzale Filipa Błaszczyka z rzutu karnego w 25-ej minucie gry. Jedenastkę podyktowano za zagranie ręką w polu karnym jednego z obrońców Piasta. Do przerwy utrzymało się prowadzenie gości 1-0.
W 64-ej minucie gry doszło do nieprzyjemnego zdarzenia. W walce o górną piłkę pomiędzy bramkarzem Piasta Szymonem Skupinem i zawodnikiem Orła Adamem Sielickim ucierpiał ten drugi i z dziwiszowskiego boiska został odwieziony karetką do szpitala. Jak mówią obserwatorzy nie było w tej sytuacji złej woli Skupina, który nieświadomie staranował mysłakowickiego pechowca.
Pięć minut po tym zdarzeniu gospodarze doprowadzili do remisu, a wyrównującego gola zdobył Artur Seta. Końcówka to oblężenie bramki Orła, a w niej szczęście uśmiechnęło się do Piasta. Piłkę w pole karne gości wrzucił Artur Seta, tam przedłużył ją Krystian Pogoda, a uczynił to tak fartownie, że spadła ona na głowę Piotra Gryckiego, który pognębił swoich byłych kolegów z boiska.

Piotr Kuban
foto: Dariusz Gudowski