Przerwana seria zwycięstw koszykarzy Sudetów

Niespodziewanej porażki w XIX kolejce II ligi doznali koszykarze Sudetów Jelenia Góra. Lider tabeli, po serii kilku zwycięstw uległ na własnym parkiecie Spójni Stargard Szczeciński 77:83.
Przebieg meczu "ustawiła" przegrana przez jeleniogórzan pierwsza kwarta 18:25. Jeleniogórzanie wyszli na parkiet jakby bez sportowej złości i zagrali w tej odsłonie zbyt delikatnie zarówno w ataku i obronie. Było to zwłaszcza widoczne w walce o zbiórki, w której to wyraźnie dominowali gracze ze Stargardu. Goście bezlitośnie wykorzystali chwilową słabość podopiecznych trenera Ireneusza Taraszkiewicza, aż siedmiokrotnie trafiając w pierwszych 10 minutach za trzy punkty i zdobywając w ten sposób aż 21 z 25 punktów. Do przerwy Spójnia skutecznie broniła przewagi i po 20 min prowadziła 42:35. Po zmianie stron Sudety zagrały agresywniej w obronie i sukcesywnie rozpoczęły odrabianie strat. W 34 min po trafieniu Jarosława Wilusza jeleniogórzanie wyszli na prowadzenie 65:64 . Pogoń ta jednak kosztowała koszykarzy Sudetów sporo sił, których wyraźnie im zabrakło w końcówce zmagań. Dodatkowo w kilku sytuacjach pogubił się rozgrywający gospodarzy Mariusz Matczak, co zaowocowało prostymi stratami. W 37 min goście prowadzili 75:68 i mimo prób odwrócenia losów rywalizacji rzutami za trzy punkty oraz taktycznymi faulami jeleniogórzanom nie udało sie juz przechylić szalę wygranej na swoja korzyść i spotkanie zakończyło się wygraną gości 83:77.

- Trzy poprzednie mecze udało nam sie wygrać w końcówkach, lecz tym razem zabrało nam nieco szczęścia - mówił po zakończeniu pojedynku trener Sudetów I. Taraszkiewicz Ten mecz jednak nie został przegrany w końcowych minutach, ale w pierwszej kwarcie. Moi zawodnicy nie zrealizowali założeń taktycznych, gdyż wiedzieliśmy że goście dysponują dobrym rzutem z dystansu, a mimo to gdy oddawali rzuty nas tam nie było.

Sudety Jelenia Góra - Spójnia Stargard Szcz. 77:83 (18:25, 11:17, 21:18, 21:23)

Sudety: Czech 19, Samiec 16, Rafał Niesobski 15, Matczak 12, Wilusz 9, Sterenga 3, Łukasz Niesobski 3, Terlikowski.

Grzegorz Kędziora
foto: Grzegorz Bereziuk