Karkonosze nareszcie zwycięskie!

Nareszcie mamy pierwsze zwycięstwo! To główna konkluzja jak nasuwa się po sobotnim meczu Karkonoszy z GKS-em Kobierzyce. Jeleniogórzanie pokonali rywali 2-1, choć mogli znacznie wyżej, bo sytuacji bramkowych nie brakowało. Zawiodła tradycyjnie skuteczność, do tego błąd w końcówce meczu popełnił Adam Małecki i ostatni kwadrans zamienił się w niepotrzebną nerwówkę. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Mecz od pierwszych minut toczył się pod dyktando Karkonoszy. Podopieczni Leszka Dulata wyszli na boisko dobrze zmotywowani, z chęcią wygranej i szybkiego strzelenia gola. Okazji ku temu nie brakowało już w pierwszej połowie, jednak szczęście było przy przyjezdnych i ich bramkarzu Szymańskim. Najlepszą sytuację do zmiany wyniku miał Jarosław Wichowski, który mając przed sobą tylko bramkarza nie potrafił go pokonać dobijając strzał jednego z kolegów. Groźnie główkował też Maciej Wojtas po jednym z rzutów rożnych.
Po przerwie biało-niebiescy jeszcze energiczniej zabrali się do pracy i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 59-ej minucie po rzucie rożnym doszło do zamieszania w polu karnym GKS-u, jednej z obrońców tej drużyny wybił piłkę głową na 17-metr, a tam dopadł do niej Daniel Kotarba, który efektownym uderzeniem z woleja nie dał szans Szymańskiemu. 1-0 dla Karkonoszy! Nie minęło pięć minut, a jeleniogórzanie prowadzili już 2-0. Efektowny rajd wprowadzonego w 53-ej minucie Łukasza Kowalskiego, przerwał faulem w polu karnym jeden z kobierzyczan. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Krzysztof Józefiak i podobnie jak popularny "Kowal" tydzień temu, przegrał pojedynek z bramkarzem rywali. Z tą jednak różnicą, iż z akcji, która wywiązała się bezpośrednio po rzucie karnym Józefiak zdobył drugiego gola. Asystę przy tym golu zaliczył Łukasz Kusiak, który precyzyjnie głową wyłożył piłkę koledze na piąty metr.
Gdy wydawało się, iż jeleniogórzanie zdobędą kolejne bramki nadeszła 71 minuta, a w niej błąd popełnił Adam Małecki, zastępujący Michała Dubiela, gdyż ten przed meczem zgłosił trenerowi Dulatowi, że ma problemy z nogą. Niepewną interwencję Małeckiego wykorzystał Dziągwa i tak zamiast spokojnego zwycięstwa, jeleniogórzanie musieli się w końcówce ostro napocić aby dowieźć wynik do 90-ej minuty. Sztuka ta im się udała, za co zostali nagrodzeni owacją od zmarzniętych ale zadowolonych z pierwszej wygranej kibiców.
Tak więc zła passa została przełamana i teraz należy zrobić kolejny krok aby piąć się górę ligowej tabeli. Najbliższy mecz biało-niebiescy zagrają za tydzień w Złotoryi i ciężko o lepsza okazję aby wygrać pierwszy mecz na wyjeździe. Miejmy nadzieję, iż tak właśnie się stanie, a wszyscy będziemy mogli zapomnieć o kiepskim początku ligi.

KARKONOSZE JG - GKS KOBIERZYCE 2-1 (0-0)

Bramki: 1-0 Kotarba 59', 2-0 Józefiak 64', 2-1 Dziągwa 71'.

Żółte kartki: Isztwan, Bordulak.
Sędziowali: Jakub Ożga jako główny oraz Artur Załęczny i Bogdan Terefelko (Legnica).
Widzów: 250.

KARKONOSZE: Małecki - Siatrak, Bijan, Wawrzyniak, Wajda, Kuźniewski, Józefiak, Kotarba (59' Zagrodnik), Kusiak (81' Walczak), Wojtas (53' Kowalski), Wichowski (69' Kurzelewski).

GKS: R. Szymański - Legodziński, Isztwan, Białas, Kras (74' Marcin Pietruszewski), W. Szymański, Sikorski (58' Rodak), Jasiński, Bordulak (66' Kaliński), Dziągwa, Milewski.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban