KSK: W Oleśnicy blisko szczęścia...

- Niezłego stracha napędziliście nam dzisiaj chłopaki, szczerze mówiąc zagraliście dzisiaj lepiej od nas - takimi słowami pożegnali po meczu Pogoń Oleśnica - Karkonosze Jelenia Góra podopiecznych Leszka Dulata gracze rywali. - Co z tego, za miesiąc nikt o tym nie będzie pamiętał, a to Pogoń będzie bogatsza od nas o trzy punkty - podsumowuje trener biało-niebieskich. Trudno się z nim zgodzić, jednak mimo porażki 0-1 na boisku jednego z faworytów ligi, musi cieszyć znaczna poprawa gry Karkonoszy względem spotkania z Prochowiczanką.
Spotkanie praktycznie od pierwszych minut toczyło się pod dyktando jeleniogórzan. Nasi piłkarze zagrali pressingiem wymuszając częste błędy rywali już na ich połowie. Po kwadransie powinno być 1-0 dla gości. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Daniela Kotarby trafia wprost na nogę Wojciecha Bijana, który strzela silnie z woleja, jednak w tylko sobie wiadomy sposób strzał ten bron Czerniak. Kolejne minuty to dobra gra Karkonoszy, które kontrolowały wydarzenia na boisku. W 30-ej minucie piłkę w środku pola stracił Krzysztof Józefiak. Próbując ratować sytuację pomocnik z Jeleniej Góry sfaulował rywala za co otrzymał żółtą kartkę, a Pogoń otrzymała rzut wolny z ok. 30 metrów. Sytuacja ta nie stworzyła zbytnio zagrożenia, jednak po tym rzucie wolnym oleśniczanie wywalczyli rzut rożny. Gospodarze wykorzystali znakomicie ten stały fragment gry. Dokładne dośrodkowanie w pole karne do nieobstawionego Tomasza Jurkiewicza wystarczyło aby ten wykończył je skutecznym strzałem głową. Zawodnik Pogoni nie musiał nawet wyskakiwać do główki, Michał Dubiel nie miał najmniejszych szans na obronę tego uderzenia. Co ciekawe, wyjmując futbolówkę z siatki bramkarz Karkonoszy miał ją w tym meczu po raz pierwszy w rękach, choć minęło pół godziny gry. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, pomimo iż miejscowi mieli jedną groźną sytuację. Z ok. 20 metrów huknął Sajewicz, Dubiel wybił piłkę przed siebie i na czas zdążył z interwencją przy próbie dobitki Jurkiewicza.
Drugą połowę biało-niebiescy rozpoczęli od zdecydowanych ataków na bramkę Czerniaka. W 48-ej minucie znakomicie zza pola karnego uderzył Leszek Kurzelewski, jednak piłka o centymetry minęła słupek bramki. W 65-ej minucie jeleniogórzanie zmarnowali najlepszą okazję w tym spotkaniu. Dwójkową kontrę Kusiak - Kowalski zakończył strzałem ten pierwszy ale znów na posterunku był Czerniak, który wyrastał na bohatera spotkania. W końcówce meczu goście postawili wszystko na jedną kartę, zmiany dokonane przez trenera Dulata wniosły na boisko trochę świeżej krwi, nie przyniosły jednak efektu i do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, choć były ku temu sytuacje zarówno dla jednych jak i drugich. Co ciekawe sędzia spotkania nie doliczył nawet jednej minuty do regulaminowego czasu gry...
Podsumowując, szkoda straconej szansy i punktów, które były na wyciągnięcie ręki. Z drugiej strony postawa biało-niebieskich daje nadzieję na dobre występy w kolejnych meczach. Oby tak się stało już w najbliższą środę, gdy na Złotniczą przyjedzie inny beniaminek, Lechia Dzierżoniów. Dzierżoniowianie z pewnością nie będą łatwym rywalem i o zwycięstwo nie będzie łatwo, jednak jeśli nie będziemy wygrywać z takimi rywalami to marzenia o miejscu w górnej połówce tabeli możemy włożyć między bajki. Mecz z Lechią rozpocznie się o godzinie 17-ej. Zapraszamy.

POGOŃ OLEŚNICA - KARONOSZE JG 1-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Tomasz Jurkiewicz 30'.
Żółte kartki: Krzysztof Józefiak.
Sędziował: Wiktor Borkusz (Wałbrzych).
Widzów: 500.

KSK: Michał Dubiel - Marek Siatrak, Marek Wawrzyniak, Wojciech Bijan, Przemysław Wajda (70' Paweł Walczak), Leszek Kurzelewski (79' Radosław Dutka), Daniel Kotarba (75' Maciej Wojtas), Krzysztof Józefiak, Marcin Zagrodnik (46' Jarosław Wichowski), Łukasz Kusiak, Łukasz Kowalski.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban