Rezerwy Miedzi nie schodzą ze zwycięskiej ścieżki

Legniczanie po raz pierwszy od pięciu miesięcy zagrali mecz na naturalnym boisku. Mimo to nadawali ton wydarzeniom na boisku, mieli kilka okazji, ale dobrze w bramce gospodarzy spisywał się Szady. Ze strony Lechii największe zagrożenie było po stałych fragmentach gry, m.in. groźnie z rzutu wolnego uderzył Orłowski. W 52 minucie rezerwy Miedzi objęły prowadzenie, Ciapa dośrodkował, piłkę głową do siatki skierował niezawodny Skrzypczak. Drugi gol padł po sporym zamieszaniu w polu karnym dzierżoniowian. Nietypowo, bo biodrem piłkę umieścił w bramce Stępień. Wicelider IV ligi nie zwalniał tempa i do końca chciał zmienić wynik, okazje były, m.in. w doliczonym czasie gry Skrzypczak trafił piłką w słupek. - Kolejne wymagające spotkanie za nami. Zespół Lechii był bardzo wymagającym rywalem, jednak uważam, że nasze zwycięstwo nie podlega wątpliwości. Na przestrzeni całego spotkania byliśmy lepszym zespołem. Świadczy o tym ilość wejść w pole karne, ilość stworzonych sytuacji i momentów, w których być może brakowało ostatniego podania, by wejść w "szesnastkę" i zakończyć akcję strzałem. Jesteśmy zadowoleni, bo mieliśmy świadomość, że przyjechaliśmy na stadion zespołu, który będzie bardzo groźny i podczas całej rundy mało kto będzie w stanie tutaj wygrać - podsumował mecz trener legniczan Łukasz Buliński.
Dodajmy, że mecz poprzedziła minuta ciszy poświęcona zmarłemu 14 marca Jerzemu Świtalskiemu, który był przyjacielem miejscowego klubu i jego zasłużonym działaczem.

LECHIA DZIERŻONIÓW - MIEDŹ II LEGNICA 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Skrzypczak (52), 0:2 Stępień (73).
Żółte kartki: Józefiak, Czornij, Leończyk.
Sędziował: Oniszczuk (KS Wrocław).

LECHIA: Szady - Chlipała, Galuba (65 Kijkowski), Gendera, Juraszek, Khinchiashvili, Orłowski, Rzepski, Sztuka, Wasilewski, Ziółkowski (65 Watuszko).
MIEDŹ II: Diachenko - Ciapa (88 Kaczemba), Józefiak, Leończyk, Lewandowski, Pierzak (69 Czornij), Poznański (80 Szymaniak), Skrzypczak, Stępień (86 Manikowski), Stróżyński (65 Idris), Żarkowski.

Piotr Kuban