Rzepski pogrążył Łużyce

Piłkarze Lechii Dzierżoniów wygrali na wiosnę drugi mecz z rzędu. Tym razem pokonali mocne Łużyce Lubań 2:1, wszystkie gole w tym meczu padły po przerwie. - Pierwsza połowa na remis, stanęliśmy w niskim pressingu i czekaliśmy na swoje okazje. Patrząc na ich ilość gra była wyrównana, ale żadna z drużyn nie potrafiła wykorzystać swoich szans - mówi Damian Buzała. Kilka minut po wznowieniu gry w drugiej połowie dzierżoniowianie cieszyli się z prowadzenia. Rzepski zachował najwięcej spokoju po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i mógł przyjmować gratulacje od kolegów z drużyny. Lubanianie czekali na swoje trafienie do 81 min., jego autorem był Kurianowicz. - Michał Zachaczewski wpadł w pole karne, gdzie został sfaulowany, a ja wykorzystałem rzut karny - mówi "Kurian". Radość gości nie trwała długo, bo 120 sekund później Rzepski po raz drugi pokonał Gąsiorowskiego. - Praktycznie poszła akcja zaraz ze środka boiska, Marcin Gąsiorowski obronił piłkę uderzoną głową przez jednego z rywali, ale w zamieszaniu przed bramką Rzepski zdołał umieścić ją w sieci i tym sposobem przegraliśmy mecz - podsumował Buzała.

LECHIA DZIERŻONIÓW - ŁUŻYCE LUBAŃ 2:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Rzepski (49), 1:1 Kurianowicz (81), 2:1 Rzepski (83).
Żółta kartka: Rzepski.
Sędziował: Klaska (KS Legnica).

LECHIA: Szady - Gendera, Wasilewski (90+3 Duda), Ciarkowski (89 Watuszko), Bąk (56 Kijkowski), Galuba, Orłowski, Khinchiashvili, Franaszczyk, Rzepski, Sztuka.
ŁUŻYCE: Gąsiorowski - Chmielowiec, Cieślak, Emerum (63 Bojdziński), Yurchenko (63 Hałdaś), Pulikowski, Zachaczewski (81 Misiewicz), Buzała, Savenko, Szpytma (63 Wadziński), Kurianowicz.

Piotr Kuban