Rozmowa z Jackiem Kołodziejczykiem, trenerem Karkonoszy i kadry DZPN
Jacek Kołodziejczyk miał wyjątkowo intensywną przerwę zimową, bo głowę zaprzątały mu nie tylko przygotowania Karkonoszy Jelenia Góra do rundy wiosennej, ale również plany związane z meczem kadry Dolnośląskiego ZPN ze Śląskim ZPN, który rozpocznie walkę naszej drużyny o obronę mistrzostwa Polski i awans do rozgrywek europejskich. Może ją również zakończyć, czego Kołodziejczyk nie bierze pod uwagę.
Karkonosze kończyły rok z mianem rewelacji rundy jesiennej, będą nią również na wiosnę?
JACEK KOŁODZIEJCZYK: - Mam nadzieję, że po tym sezonie tak zostaniemy zapamiętani. Już przed startem rozgrywek mówiłem, że będziemy "czarnym koniem" ligi i runda jesienna potwierdziła te słowa. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, iż przeciwnicy inaczej będą podchodzić do zespołu, który obecnie zajmuje czwarte miejsce, a inaczej to wyglądało jesienią, gdy dla wielu byliśmy zagadką w postaci świeżo upieczonego beniaminka.
Rozpoczniecie zmagania bez trzech bardzo ważnych ogniw w ofensywie. Dominik Bronisławski i Mateusz Baszak walczą o powrót do pełni sprawności po operacjach, a Łukasz Sierpina zmienił klub. Nie będzie łatwo ich zastąpić.
- Patrząc na same statystyki straciliśmy dwóch najlepszych strzelców zespołu oraz lidera klasyfikacji asyst. To jest normalne, że w krótkim czasie ciężko będzie nam to nadrobić, bo profile tych zawodników zwyczajnie były wpasowane w naszą drużynę. Mateusz już trzeci sezon z rzędu był jednym z liderów drużyny, dając przy tym ogrom jakości. Niestety w tym sezonie nie zobaczymy go już na boisku. Teraz przed nim ciężka praca w salce rehabilitacyjnej, a później w siłowni. Życzę mu tego, żeby wrócił do nas jeszcze lepszy i pokazał jak mocny jest w sferze mentalnej. Uważam, że takie kontuzje potrafią zbudować człowieka. Jeśli chodzi o Dominika mam pewność, iż jeszcze w tym sezonie da nam wiele radości, ponieważ jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w połowie marca dołączy do normalnych zajęć z drużyną i wierzę, że jak najszybciej odzyska dobrą dyspozycję. Nieobecność Łukasza to przede wszystkim strata ogromnego doświadczenia boiskowego, ale też obycia w szatni.
Sierpina miał kontrakt na rok czasu, mimo to odchodzi po rundzie do przedostatniego klubu IV ligi wielkopolskiej. Dlaczego klub przystał na rozwiązanie umowy?
- Łukasz poprosił nas o rozwiązanie kontraktu z powodu otrzymania oferty pracy niezwiązanej z piłką nożną. Jest piłkarzem doświadczonym, a przede wszystkim człowiekiem, który musi myśleć o bycie swojej rodziny i poniekąd go rozumiem. Informował nas o tym, że będzie kontynuował swoją przygodę z piłką w niższych ligach już z mniejszym zaangażowaniem. Na jakich zasadach będzie funkcjonował w Koronie Piaski nie mam pojęcia i nie jest to moja sprawa. Życzę mu powodzenia.
W Koronie zagra m.in. z Arkadiuszem Piechem, tej zimy były reprezentant Polski był widywany również przy Złotniczej 12. Jak blisko był gry w Karkonoszach?
- To prawda Arek był w obiegu naszych zainteresowań, pojawił się nawet na jednym treningu. Niestety nie doszliśmy finalnie do porozumienia, nasze możliwości budżetowe często nie pozwalają rywalizować o zawodników z takimi klubami jak np.: Sparta Katowice, Korona Pisaki, Słowianin Wolibórz, czy Baryczy Sułów. To nie jest żadna tajemnica, że tam pojawiają się zwyczajnie lepsze oferty finansowe. My w zamian mamy do zaoferowania wiele innych atutów, takich jak możliwość rozwoju, bazę treningową, stadion, a przede wszystkim kibiców, którzy tworzą świetną atmosferę. Tego nie da się kupić!
Nie ma Piecha i Sierpiny, jest Maciej Pałaszewski, Błażej Klimek oraz Kacper Dudek. Czego kibice biało - niebieskich mogą się spodziewać po tych zawodnikach?
- Maciek mimo stosunkowo młodego wieku jest zawodnikiem doświadczonym. Przed wszystkim lubi utrzymywać się przy piłce i robi to świetnie. Jego obecność pozwoli nam ustabilizować środkowy sektor boiska, nie tylko w aspektach ofensywnych, ale i defensywnych. Jego obecność doda nam również kilka opcji taktycznych. Kacper jest młodym napastnikiem o bardzo dobrych warunkach fizycznych, a przede wszystkim sporej perspektywie rozwoju. Jest to profil silnej "dziewiątki", dysponującej sporą szybkością. Wieżę, że w najbliższym czasie mocno się u nas rozwinie i będzie jednym z czołowych napastników III ligi. Jeśli chodzi o Błażeja, to środkowy obrońca z bogatą przyszłością. Występował w takich klubach jak choćby Olimpia Grudziądz czy Sokół Ostróda. Niestety jego karierę mocno nadwątliły kontuzje. Mimo rocznego rozbratu z piłką, z powodu zerwanych więzadeł krzyżowych, widać u niego dobre przygotowanie motoryczne oraz odwagę zarówno w kreowaniu akcji ofensywnych jak i grze jeden na jednego. Uważam, iż potrzebuje kilku tygodni na odbudowę oraz przede wszystkim odzyskanie czucia piłki i odległości boiskowych. Jestem pewien, że to poprawi i będzie wzmocnieniem naszej ekipy. Brakowało mi w kadrze zawodnika o takim profilu jak jego.
Jest też Filip Firbacher, prawdziwa bomba transferowa ostatnich dni w III lidze. Jak to możliwe, że taki zawodnik trafia tutaj na ten poziom?
- Nad wzmocnieniami kadry pracowaliśmy już tak naprawdę od początku grudnia. Rozmawialiśmy z kilkoma naprawdę jakościowymi napastnikami, wykręcającymi świetne liczny na poziomie III ligi, czy nawet lig centralnych. Zarząd uruchomił swoje wszystkie możliwe kontakty, przeprowadziliśmy mnóstwo rozmów z trenerami, menadżerami i bezpośrednio z zawodnikami. Temat Filipa pojawił się pod sam koniec okienka transferowego, właśnie dzięki relacjom klubu z jedną, z grup menadżerskich. Filip pojawił się na treningach i tak naprawdę już po dwóch jednostkach treningowych moja ocena była bardzo pozytywna, więc zaczęliśmy działać w kierunku finalizacji jego transferu, co nie było łatwym tematem. Poświęciliśmy temu bardzo dużo czasu i zaangażowania, nie brakowało też stresu związanego z biegiem czasu w związku z zamykającym się okienkiem transferowym.
Nie przeszkadza ci to, że wobec Firbachera w czeskiej federacji toczy się postępowanie komisji etyki m.in. przeciwko niemu? Jego osoba ma być zamieszana w "ustawienie" spotkania, nie jego drużyny dodajmy.
- Dla mnie zawodnik ma oddawać umiejętności na boisku, a te zdecydowanie posiada. Jest bardzo młodym człowiekiem, dla którego zahamowanie kariery jest ogromną tragedią. Jesteśmy świadomi postępowania dyscyplinarnego jakie toczy się w Czechach. Zapewniamy również, że Karkonosze pozyskały wiedzę czy może funkcjonować w strukturach PZPN i tak jest. Wszystko robimy z literą prawa. Firbacher jest zawodnikiem o statusie profesjonalisty, więc cała procedura wymagała uzyskania odpowiedniego certyfikatu zatwierdzonego przez FIFA.
Sam zawodnik w rozmowach transferowych jak odniósł się do tego tematu?
- Przede wszystkim na ten moment Filip jest w trakcie postępowania odwoławczego i głęboko wierzy, iż zostanie oczyszczony z zarzutów komisji etyki. Nie toczy się w stosunku do niego żadne postępowanie karne w sądzie powszechnym.
Uważasz, że będzie w stanie zastąpić Baszaka w skali 1:1, albo nawet dać coś więcej?
- Obaj są świetnymi napastnikami. Nie możemy mówić, że ktoś kogoś zastąpi 1:1, bo są zawodnikami o innym profilu. Mateusz był do tej pory liderem nie tylko na boisku, ale też w szatni. Ma bardzo dobry kontakt zarówno z młodszymi zawodnikami, jak i tymi z większym doświadczeniem. Jestem przekonany, że Filip zapewni nam dużo jakości ofensywnej i zdobędzie sporą ilość bramek.
Jesteś zadowolony z przygotowań, w tym z wyników sparingów? W meczach z czołowymi ekipami IV ligi dolnośląskiej mieliście sporo kłopotów, m.in. przy Złotniczej 12 wygrała Miedź II Legnica i Barycz Sułów.
- Był to dla nas bardzo ciężki okres. Jak już wcześniej wspomniałeś ubyło nam trzech podstawowych graczy, ale również trapiły nas drobniejsze urazy u pozostałych chłopaków, co wybijało naszą pracę z rytmu. Już po pierwszym sparingu wypadł na dłuższy okres Patryk Maciejewski, który miał problem z mięśniem dwugłowym uda. Chwilę później naderwania jednego z mięśni brzucha nabawił się Mateusz Jaros, a z drobniejszymi urazami borykali się Dominik Radziemski i Patryk Maciejewski. Do tego doszły choroby i sprawy zawodowe, więc kolorowo nie było. Chcę dążyć do tego, aby zespół i zawodnicy stale się rozwijali, dlatego do naszej gry wprowadzane były nowości, które często zmuszały nas wszystkich do wyjścia ze strefy komfortu. Zmiany potrzebują czasu i cierpliwości, ale przede wszystkim wzajemnego zaufania i wiary w to, że uda się je wprowadzić pozytywnie. Przy tym nowi zawodnicy dołączyli dosyć późno i mieliśmy okazję wspólnie pracować stosunkowo krótko. Mimo to uważam, że wykonaliśmy kawał pracy nie tylko na boisku i w siłowni, ale również podczas analiz indywidualnych, zespołowych, czy rozmów wewnątrz sztabu szkoleniowego oraz z zawodnikami.
Jesteś w stanie sobie wyobrazić, że rywalizujecie w obecnym sezonie o awans do II ligi?
- Nie lubię koloryzować, zrobiliśmy świetny wynik w rundzie jesiennej i oczywiście będziemy dążyć do tego, żeby ten wynik jeszcze poprawić. Na starcie rozgrywek większość obserwatorów wskazywała nas jako jedną z drużyn, która będzie biła się tylko i wyłącznie o utrzymanie. Już w trakcie I rundy dochodziły mnie głosy, że możemy dołączyć do grona ekip walczących o awans, ale zejdźmy na ziemię. Na dole tabeli II ligi są drużyny, które posiadają cztery, czy pięciokrotnie większy budżet od naszego. Zatrudnionych jest tam wielu pracowników, nie mówię tylko trenerach, czy fizjoterapeutach, ale też o strukturach administracyjnych. Klub poczynił w ostatnich latach ogromny skok na wielu płaszczyznach, jednak nadal musimy się rozwijać, a to wymaga finansów. Brakuje nam cały czas dużego sponsora, który pozwoliłby wywindować Karkonosze. W tej chwili zajmujemy czwartą lokatę w III lidze, ale dzieje się to kosztem bardzo dużych wyrzeczeń. Praktycznie sto procent zawodników dodatkowo pracuje, bądź się uczy, poświęcając piłce nożnej swój wolny czas, często kosztem rodziny. W III lidze są zespoły, które funkcjonują w futbolu zawodowo, w naszej grupie choćby: Śląsk II Wrocław, Raków II Częstochowa, Rekord Bielsko-Biała, czy Górnik Polkowice. W naszym sztabie trenerskim nikt z nas nie jest zatrudniony tylko w klubie przy pierwszym zespole, ba część osób to wolontariusze, którzy z miłości do piłki oddają swój wolny czas. Sam dodatkowo pracuję w szkole podstawowej i często muszę zdawać się na cierpliwość moich przełożonych, nie wspominając o rodzinie. Analizy gry własnej, przeciwnika, przygotowanie mikro cyklu treningowego oraz organizacji samej jednostki treningowej, to wszystko wymaga czasu i poświęcenia. Niejednokrotnie miałem okazję budzić stróża stadionu opuszczając biuro w godzinach nocnych. Mimo to uważam, że wykonujemy swoją pracę bardzo profesjonalnie.
Kto będzie nadawał ton rozgrywkom w trzeciej grupie tej wiosny?
- Pewnie nie będę oryginalny, wg mnie czołówka tabeli, czyli Rekord, Śląsk II i MKS Kluczbork. Nie można lekceważyć nikogo, śledzę ruchy transferowe przeciwników i śmiem twierdzić, że zespoły z dołu tabeli będą mocno mieszać na wiosnę. Nie można też zapomnieć o Górniku Polkowice, Lechii Zielona Góra i Ślęzie Wrocław, gdzie trener Grzegorz Kowalski nie raz już udowodnił, że potrafi dużo wyciągnąć z młodych zawodników.
Sześciu zawodników Karkonoszy otrzymało powołania na najbliższe konsultacje kadry DZPN. Idziesz śladami przywołanego przed chwilą trenera Grzegorza Kowalskiego, który podczas swojej kadencji praktycznie "zmonopolizował" drużynę piłkarzami Ślęzy?
- Idę własną ścieżką, nie kroczę śladami innych trenerów. Nasi zawodnicy posiadają bardzo dużo jakości, ale nic nie dostaną po "znajomości", a swoją wartość muszą po prostu udowodnić podczas konsultacji, które ostatecznie pokażą, czy w tej kadrze finalnie się zadomowią.
Do meczu (17 kwietnia 2024, godz. 17:00) ze Śląskim ZPN w Rudzie Śląskiej zostało jeszcze półtora miesiąca. Kiedy zakończy się selekcja?
- Będzie trwała praktycznie do końca, ponieważ finalną kadrę utworzy 20 zawodników i kluczowe będzie kto jaką dyspozycję prezentuje w danej chwili. Naturalnie najbliższe zgrupowanie pozwoli nam zawęzić grono zawodników, których będziemy ministrować.
W obecnej edycji na szczeblu krajowym nie ma turniejów eliminacyjnych, może się tak wydarzyć, że kadra Dolnego Śląska, która broni tytułu mistrza Polski zagra tylko jeden mecz. Bierzesz pod uwagę taki scenariusz? To chyba cholerna presja?
- Presję może czuć lekarz pracujący na onkologii dziecięcej, albo rodzic, który musi zapewnić byt swoim dzieciom, a nie człowiek, który wykonuje tak wspaniała zawód jak trener piłki nożnej. Musimy wykonać swoją pracę jak należy, wyłonić najlepszych zawodników, a później dobrze ich przygotować. Na końcu oni na boisku musza oddać to co najlepsze. Oczywiście w rywalizacji zawsze jest adrenalina, ale są to pozytywne uczucia. Kończąc odpowiedź na pytanie, nie ma możliwości, aby ta przygoda skończyła się na jednym meczu. Otrzymując nominację do sztabu reprezentacji Dolnego Śląska, w domu na lodówce powiesiłem zdjęcie pucharu UEFA Regions Cup, następne będzie jak trzymam go w rękach. (śmiech)
Patrząc na zaangażowania DZPN i warunki jakie stworzył prezes Andrzej Padewski wraz ze swoimi ludźmi, chyba nie macie na co się skarżyć, a wręcz można mówić o dużej strefie profesjonalizmu i komfortu pracy?
- Od samego początku wszystko jest bardzo profesjonalnie zorganizowane. Prezes wraz z zarządem wyznaczył do tego projektu bardzo zaangażowanych ludzi, którzy znają się na robocie. Niczego nam nie brakuje. Organizacja zgrupowań czy konsultacji stoi na bardzo wysokim poziomie, widać, iż związek podchodzi do tego bardzo poważnie.
Kto zajmuje się rozpoznaniem najbliższego rywala, czy nie zawracacie sobie głowy takimi niuansami w sztabie i podchodzicie do meczu "w ciemno"? Można właściwie w realiach tych rozgrywek dokonać rozpoznania przeciwnika?
- Tutaj niestety pole do popisu mamy małe, więc głównie skupiamy się na sobie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakich zawodników w kadrze będzie posiadał nasz najbliższy rywal, więc ciężko w takiej sytuacji przeprowadzić analizę. Najważniejsze, że trenerzy się dogadują i mają dużą wiedzę oraz szerokie spojrzenie na futbol!
rozmawiał
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży