Rozmowa z Łukaszem Dragonem, zawodnikiem Polonii Środa Śląska
Łukasz Dragon podjął się w Polonii bardzo trudnego zadania, bo miał nie tylko strzelać gole, ale musiał zastąpić idola miejscowych kibiców Łukasza Skolimowskiego, który latem odszedł do Moto-Jelcza Oława. Początek miał fantastyczny, a gole sypały się jak z rogu obfitości. Ostatecznie zdobył ich w rundzie jesiennej 11 i nie wiadomo, czy na wiosnę zdoła powiększyć swój dorobek, bo odnowiła mu się kontuzja kolana, która wymagać będzie leczenia operacyjnego.
Dziesiąte, czyli ostatnie bezpieczne miejsce w IV lidze dolnośląskiej Polonii Środa Śląska to wynik satysfakcjonujący, czy zdecydowanie poniżej oczekiwań?
ŁUKASZ DRAGON: - Myślę, że możemy czuć niedosyt po tej rundzie. W kilku meczach przegrywaliśmy różnicą jednej bramki, a stworzyliśmy sytuacje ku temu, aby wynik był inny, więc jak dla mnie zabrakło nam odrobiny szczęścia i skuteczności.
2-1-6 to bilans waszych spotkań w roli gospodarza, nie da się nie zauważyć, iż jesienią nie wykorzystaliście atutu własnego stadionu. Wpływ na to miał zestaw rywali w tych meczach, czy inne czynniki?
- Niewątpliwie układ terminarza domowego i to jacy rywale się w nim znaleźli miał wpływ na wyniki, co dobrze odzwierciedla stan tabeli 4. ligi dolnośląskiej. Porażki z Lechią Dzierżoniów, czy Zenitem Międzybórz do tej pory ciężko mi wyjaśnić, natomiast pozostali przeciwnicy znajdują się w czołówce tabeli. Potrafiliśmy też pokonać u siebie Polonię-Stal Świdnica i Iskrę Księginice oraz zremisować z Łużycami Lubań.
Na wyjazdach było dużo lepiej, pięć zwycięstw w ośmiu meczach. Strzelaliście lepiej, bo na obcych boiskach padło 15 z 25 zdobytych goli, no i przede wszystkim mega skutecznie graliście w obronie, tylko pięć straconych bramek.
- Nie ma co ukrywać, iż na wyjazdach trafialiśmy na drużyny, które debiutowały w 4. lidze, a także potrafiliśmy lepiej zagrać jako drużyna. Zdecydowanie trzeba oddać defensywie ich wkład w wyniki osiągane na wyjazdach. Potrafili bardzo dobrze zaprezentować się w tych spotkaniach.
Ty lepiej czujesz się grając na wyjazdach, czy wolisz mecze domowe?
- Bardzo lubię stadion w Środzie Śląskiej, jak dotychczas nigdzie nie trafiłem więcej goli niż na tym obiekcie, więc odpowiedź jest prosta, zdecydowanie wolę grać mecze w roli gospodarza.
Zdobyłeś 11 goli, jesteś najlepszym strzelcem zespołu. Na początku wydawało się, że rozpocząłeś marsz po koronę króla strzelców, bo gole padały mecz po meczu. Później jednak straciłeś skuteczność.
- Początek sezonu w moim wykonaniu był wymarzony, jednak nie da się ukryć, że później wyhamowałem. Poniekąd przez uraz kolana, ale również miałem swoje poboczne tematy, o których w chwili obecnej nie ma się sensu rozwodzić. Czasem wpada wszystko, a innym razem trzeba się napracować dużo więcej, aby wpisać się na listę strzelców.
Duży wpływ na twoje występy miały dolegliwości? Rozmawialiśmy ostatnio, wspominałeś, że będziesz musiał poddać się zabiegowi w przerwie zimowej, jak obecnie wygląda sytuacja?
- Na ten moment czekam na termin operacji, niestety znów mam problem z tym samym kolanem. Czas pokaże kiedy uda mi się wrócić do treningów i grania.
Życzę dużo zdrowia, wracaj na boisko jak najszybciej!
- Bardzo dziękuję.
Przychodząc do Polonii miałeś świadomość, że będziesz musiał zastąpić na murawie Łukasza Skolimowskiego, który w poprzednim sezonie huknął ponad pół setki goli. Ta presja ciążyła na tobie?
- Zdawałem sobie sprawę przed sezonem kogo będę musiał zastąpić i faktycznie na początku czułem ducha "Skolima", zwłaszcza, że w pierwszej fazie rozgrywek swoją grą i zdobytymi bramkami ja sam narzuciłem sobie niemałe oczekiwania, co do gry i wyników. Niestety nie udało się trafiać we wszystkich spotkaniach, aczkolwiek mimo to jestem zadowolony z tej rundy.
"Skolim" nadal strzela, teraz już w Oławie, jednak nie tak często jak w poprzednich rozgrywkach. To główny faworyt do wygrania klasyfikacji strzelców?
- Myślę, że tak. Łukasz już w trakcie rudny jesiennej pokazał, że instynkt killera ma we krwi, więc spodziewam się, że nie spuści z tonu i dalej będzie trafiał.
Wróćmy do Polonii, jak rozumiem celem na wiosnę jest utrzymanie bez konieczności gry w barażu?
- Zdecydowanie tak. Baraż byłby w mojej opinii wynikiem poniżej oczekiwań, bo mamy naprawdę dobry zespół.
Praca z trenerem Jarosławem Pedrycem to przyjemność, czy ciężka harówka? Może jedno i drugie, czasami daje się to połączyć.
- Właśnie tak jest w tym przypadku, zdecydowanie połączenie tych dwóch aspektów. Trener Jarosław Pedryc potrafi wydobyć z zawodnika jego "maksa", przy tym lubi się pośmiać, a jeśli ktoś daje z siebie wszystki, to nawet przytuli w szatni (śmiech).
Polonia to zgrany kolektyw? Ekipa, w której każdy może liczyć na każdego?
- W mojej opinii Polonia to synonim słowa drużyna. Nie byłem jeszcze w tak zgranej szatni, gdzie wszyscy są dla siebie wzajemnie wsparciem.
Poprzedni sezon spędziłeś w Baryczy Sułów, która już miała spore ambicje, a ledwo uniknęła degradacji. Zdobyłeś siedem goli, jesteś zadowolony z tamtego sezonu?
- Szczerze mówiąc poprzedni sezon był dla mnie jak rollercoaster. Jesień spędziłem głównie na walce z urazami mięśniowymi i wiele treningów mi po prostu przepadło. Natomiast w rundzie wiosennej udało się uporać ze wszystkim i wstrzelić w zespół, co pomogło mu w zrobieniu najlepszego wyniku na wiosnę w całej lidze. Traktując sezon jako całość, to myślę, że tak, jestem z niego zadowolony.
Jak się spojrzy w twoje CV to miałeś okazję grać w klubach, które obecnie przeżywają trudne chwile i muszą się błąkać po A i B klasach. Masz np. swoją teorię dlaczego w sporej gminie jak Kąty Wrocławskie futbol dzisiaj wygląda tak jak wygląda?
- Z tego co się orientuję w Kątach Wrocławskich zabrakło odpowiedniego zarządzania i klub niestety po prostu się posypał. Wg moich informacji na miejscu stworzyła się fajna grupa chłopaków, którzy chcą reaktywować piłkę nożną w Kątach. Teraz jest tam o wiele więcej akademii w porównaniu do czasów kiedy ja zaczynałem swoją piłkarską przygodę, więc mam nadzieję, że już niedługo wszystko wróci na dobre tory.
FC Wrocław Academy, Sokół Wielka Lipa, Piast Żerniki, skąd masz najlepsze wspomnienia?
- Każdy klub kojarzy mi się z innym etapem, ale ze wszystkich mam fajne pamiątki w postaci wspomnień i bramek. Mimo wszystko najlepiej chyba wspominam pobyt w FC Wrocław Academy, bo jako zawodnik tego klubu przeżyłem testy we włoskiej Primaverze i miałem największa radość z grania.
W jakim klubie Primavery byłeś sprawdzany? Powiedz nam coś o swoim pobycie we Włoszech.
- Byłem na tygodniowych testach w SPAL Ferrara. Same testy były czymś wyjątkowym i przebiegły całkiem nieźle, jednak nie na tyle, aby przenieść się do Włoch. Niesamowita przygoda i możliwość zobaczenia zupełnie innego stylu grania prezentowanego przez chłopaków z wielu krajów. Wyjazd ten na zawsze zostanie w mojej głowie jako bardzo fajne wspomnienie.
rozmawiał
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży