Rozmowa z Łukaszem Bulińskim, trenerem Miedzi II Legnica

Łukasz Buliński w wieku 26 lat został powołany przez zarząd DZPN na jednego z trenerów kadry Dolnego Śląska UEFA Regions. Najmłodszy szkoleniowiec w IV lidze dolnośląskiej zapracował na to wyróżnienie prowadząc rezerwy legnickiej Miedzi, które dzięki udanemu finiszowi zakończyły rundę jesienną na pozycji wicelidera.

Jak duża jest różnica poziomów między III ligą, z której spadły rezerwy Miedzi Legnica a obecną IV ligą dolnośląską?

ŁUKASZ BULIŃSKI: - Bez cienia wątpliwości należy podkreślić, że stworzenie jednej grupy IV ligi znacząco wpłynęło na podniesienie poziomu rozgrywek. Przed sezonem w wielu zespołach dokonano wzmocnień w postaci zawodników posiadających doświadczenie z poziomu centralnego, co z pewnością uatrakcyjniło spotkania i spowodowało, że stoją one na zdecydowanie wyższym poziomie niż w latach ubiegłych. Mimo wszystko uważam, że różnica na wielu płaszczyznach pomiędzy III i IV ligą nadal jest znacząca.

Pana zespół w obecnym kształcie poradziłby sobie poziom wyżej, czy takie pytanie jest wróżeniem z fusów?

- Zdecydowanie obecna kadra różni się od tej z poprzedniego sezonu. Mam tu na myśli nie tylko personalia poszczególnych zawodników oraz ilość zmian jakie zostały dokonane przed startem rundy jesiennej. Przede wszystkim zachowany został balans między piłkarzami w różnym wieku i na różnym etapie doświadczenia. Uważam, że to ten czynnik w bilansie dwóch następujących po sobie sezonów mógłby mieć decydujące znaczenie, szczególnie w okolicznościach gry pod presją, jaką była świadomość ryzyka degradacji z ligi, z czym od pewnego momentu musieliśmy się mierzyć w poprzednich rozgrywkach. Aczkolwiek to tylko spekulacje, a prognozowanie potencjalnego wyniku w miejscu, w którym obecnie się znajdujemy uważam za zbędne.

Przystąpiliście do rozgrywek z założeniem natychmiastowego powrotu do III ligi, czy nie jest to głównym celem zespołu?

- Doskonale zdajemy sobie sprawę, że reprezentowanie klubu posiadającego I zespół w rozgrywkach Fortuna I ligi, to duże wyróżnienie, ale też obowiązek w postaci realizacji powierzonych celów, dotyczy to sztabu szkoleniowego jak i zawodników. Naszym zadaniem jest dążenie do zwycięstwa w każdym kolejnym meczu.

Początek rundy jesiennej chyba trochę rozczarował legnickich kibiców, strata punktów w meczach z Piastem Żmigród i Piastem Nowa Ruda, później przegrany mecz w Woliborzu?

- Przebieg meczów w Żmigrodzie i Woliborzu znacząco się różnił od tego w Nowej Rudzie. W pierwszych dwóch mimo objęcia prowadzenia, finalnie nie zdobyliśmy punktów, co oczywiście pozostawia w nas uczucie sportowej złości. Natomiast podkreślić należy, że zarówno Piast jak i Słowianin dysponują kadrami, które w pełni predysponują te drużyny do rywalizacji o najwyższe lokaty w lidze. Wyjazdowe spotkanie z Piastem Nowa Ruda i jego końcowy rezultat są sporym rozczarowaniem z naszego punktu widzenia. Świadczy to tym przebieg meczu, ilość naszych wejść w pole karne przeciwnika, czego konsekwencją były stworzone sytuacje do zdobycia bramki, do tego niewykorzystany rzut karny.

Ostanie 10 meczów to kapitalna forma rezerw "Miedzianki", nie zdobyliście punktów tylko w Świdnicy, straciliście też dwa oczka w Oławie, ale pozostałe mecze wygraliście, co sprawia, że realnie będziecie liczyć się na wiosnę w walce o awans.

- W Świdnicy przegraliśmy grając niemal przez 75 minut w osłabieniu, po czerwonej kartce dla Wiktora Bogacza. Ostatecznie rywale na minutę przed końcem przeprowadzili kontratak i nie zdobyliśmy nawet punktu. Zdecydowanie druga część rundy jesiennej była lepsza w naszym wykonaniu o czym świadczy bilans ostatnich 10 spotkań: osiem zwycięstw, remis i porażka, przy stosunku bramek 27:2. Natomiast finalnie na końcowy rezultat składa się 17 meczów, a ich parametry powodują, że na półmetku ligi jesteśmy na drugim miejscu, co oczywiście nadal stwarza okazję, by na wiosnę rywalizować o najwyższą pozycję w lidze.

Zakładając, że Słowianin w zaległym meczu ogra ostatnią w tabeli Łomnicę, sześć punktów przy tak grającym rywalu jest sporą stratą. Pana zdaniem obecny lider jest aktualnie najlepszym zespołem tej ligi? Z kim jeszcze będziecie musieli liczyć się na wiosnę?

- Zgodnie z przedsezonowymi przewidywaniami zespół spod Nowej Rudy uchodzi obok Baryczy Sułów za zdecydowanego faworyta walki o III ligę. Tabela na konie roku potwierdza te spekulacje, natomiast ostatnie kolejki i spora ilość niespodziewanych rezultatów nieco zmieniło jej układ, co powoduje, że jeszcze nic nie jest przesądzone, a to gwarantuje kibicom sporo emocji na wiosnę. Mimo wszystko w pełni przychylam się do stwierdzenia, że potencjalne sześć punktów przewagi zespołu z Woliborza, w obliczu jego jakości i potencjału, stanowi sporą zaliczkę nad grupą goniącą.

W Sułowie zagraliście solidnie wzmocnieni ludźmi z I-ligowej kadry, pół godziny w przewadze dwóch zawodników, a mimo to musiał się Pan denerwować niemal do końca zanim Wiktor Bogacz pokonał bramkarza rywali. Takie "posiłkowanie", które w założeniu ma pomóc, czasem nie przynosi zamierzonego efektu, choćby przez fakt, że dezorganizuje koncepcją i model gry szlifowany na treningach? Może się mylę, jak Pan uważa?

- Przede wszystkim zasadnym jest podkreślenie specyfiki i roli jaką odgrywa II zespół w strukturze klubu. Nie podlega wątpliwości, iż naszą rolą jest stworzenie optymalnego środowiska dla rozwoju zawodników na różnym etapie ich gotowości do potencjalnego reprezentowania w następnym kroku barw klubowych na poziomie pierwszej drużyny. Stąd na przestrzeni rundy jesiennej występy w IV lidze zanotowali nie tylko gracze pokonujący kolejne szczeble w klubowej akademii, ale również piłkarze z I-ligowej kadry. Odnosząc się do drugiej części pytania, to oczywiście każdorazowo dokonanie sporej ilości zmian w wyjściowym ustawieniu niesie za sobą pewne ryzyko. Natomiast tak jak zaznaczyłem, taka jest nasza rola, a zawodnicy z I zespołu wnoszą bagaż jakości w postaci umiejętności, wiedzy i doświadczenia.

Bronicie wojewódzkiego Pucharu Polski, który jest do podniesienia również w obecnym sezonie. Najpierw jednak musicie zapewnić sobie prymat w strefie legnickiej, a Górnik Polkowice nie będzie łatwą przeszkodą.

- Moim zdaniem rywal, z którym przyjdzie nam się zmierzyć jest zdecydowanym faworytem do wygrania nie tylko strefy legnickiej, ale też Pucharu Polski na poziomie województwa dolnośląskiego. Jednocześnie jestem przekonany, że będziemy wymagającym przeciwnikiem i na pewno dołożymy wszelkich starań, aby puchar pozostał w Legnicy.

Mecz ze Stalą Rzeszów w centralnych rozgrywkach Pucharu Polski mógł potoczyć się inaczej? Przez godzinę daliście odpór silnemu I-ligowcowi, by ostatecznie mu ulec 0:3.

- Biorąc pod uwagę przebieg meczu ze Stalą, na pewno jego wynik pozostawia uczucie niedosytu. Natomiast z perspektywy czasu w pełni zdają sobie sprawę, w jakich obszarach rywal był po prostu znacznie skuteczniejszy. Ten mecz wniósł olbrzymią wartość do naszego zespołu, a wiele wyróżnionych momentów trafiło do katalogu akcji, które wspólnie wykorzystujemy, aby wzmocnić i korygować poszczególne zachowania.

Nominację do sztabu kadry Dolnego Śląska UEFA Regions Cup traktuje Pan jako duże wyróżnienie?

- Bez cienia wątpliwości tak, jest to wyróżnienie, a jednocześnie okazja dla mnie na rozwój i zdobycie kolejnych doświadczeń.

- Poprowadzi ją Pan wraz trenerami Jackiem Kanasem i Jackiem Kołodziejczykiem, kto będzie szefem? Trzech młodych, ambitnych trenerów, ego nie przeszkodzi w podziale funkcji i współpracy?

- Szczegóły podziału funkcji i zadań dopiero przed nami, do ustaleń dojdzie podczas najbliższego spotkania sztabu. Możliwość współpracy trenerów z różnych klubów i środowisk generuje niepowtarzalną okazję do wymiany wiedzy, doświadczeń oraz spostrzeżeń w wielu obszarach.

Poprzeczka wisi wysoko, bo poprzednicy przez lata umocowali Dolny Śląsk w ścisłym topie polskiego futbolu amatorskiego i nie tylko, bo Europę też udało się zawojować.

- Zdecydowanie tak, dlatego nie pozostaje nam nic innego jak kontynuować dobrą pracę poprzedników i również realizować ambitne cele.

Muszę oczywiście zapytać, czy widzi Pan kandydatów do gry w kadrze, w swoim zespole klubowym? Nieczęsto się zdarza, by trafiali do niej młodzi zawodnicy, a z takimi pracuje Pana na co dzień.

- Zawodnicy Miedzi II nie spełniają kryteriów umożliwiających uczestnictwo w zgrupowaniu kadry, z uwagi na posiadanie kontraktów czy doświadczenia w występach na poziomie centralnym.

Jednym z doświadczonych graczy jest Szymon Skrzypczak, który był jesienią najlepszym snajperem. Pana zespołu. Ma wszystko czego trzeba, żeby jeszcze zdobywać gole na boiskach I-ligowych?

- Szymon trafił bezpośrednio do II zespołu Miedzi z jasno określonymi funkcjami, z których wywiązuje się bez zarzutu. Jego doświadczenie, wiedza oraz umiejętności są nieocenione dla nas nie tylko w postaci statystyk, ale przede wszystkim ze względu na młodych zawodników, mogących czerpać z jego obecności w kadrze.

rozmawiał
Piotr Kuban