Debiut jak z sennego koszmaru

BKS przystąpił do meczu w Sułowie z nowym szkoleniowcem, Sebastiana Tylutkiego zastąpił Matuesz Mucha. Nie będzie dobrze wspominał swojego debiutu, przeciwnie, pewnie będzie chciał o nim jak najszybciej zapomnieć, bowiem gospodarze ograli bolesławian 11:1.
Barycz znakomicie weszła w mecz, grała skutecznie i ładnie dla oka, a gole musiały się podobać kibicom, którzy po raz pierwszy w historii mogli obejrzeć ligowe spotkania w świetle jupiterów. Pierwszy gol to kapitalna "bomba" Stempina, piłka odbiła się od poprzeczki i odbiła już za linią bramkową. Drugie trafienie poprzedził strzał Grzelczaka w poprzeczkę, futbolówkę na ziemi przejął Matusik i precyzyjnym strzałem umieścił w bramce. Kolejne trafienie padło po skałdnej akcji, Stempin zaszalał na skrzydle, wycofał piłkę na 11 metr, a tam Puchała wiedział już, co z nią zrobić. Na 4:0 trafił Grzelczak, który zmusił do błędu Hajduczka, po czym go ograł i z ostrego kąta trafił między słupki. Nieoczekiwanie następny gol to zasługa BKS, szybka akcje, błąd obrońcy Baryczy i Gałka z bliska dopełnił formalności. Minutę przed przerwą Smektała z rzutu karnego ustalił wynik I połowy na 5:1. Jak się okazało sułowianom było mało i ku radości swoich fanów, po zmianie stron dorzucili kolejne pół tuzina goli.

BARYCZ SUŁÓW - BKS BOLESŁAWIEC 11:1 (5:1)

Bramki: 1:0 Stempin (4), 2:0 Matusik (13), 3:0 Puchała (25), 4:0 Grzelczak (27), 4:1 Gałka (45), 5:1 Smektała (44), 6:1 Grzelczak (37), 7:1 Kotowicz (48), 8:1 Smektała (55), 9:1 Celuch (67), 10:1 Celuch (74), 11:1 Tomaszewski (80).
Sędziował: Witowski.

BARYCZ: Budzyński - Wdowiak, Tomaszewski, Stempin, Smektała, Grzelczak, Puchała, Matusik, Jasiński, Bachta, Kotowicz / Cop, Bąk, Bohdanowicz, Schneka, Gil, Celuch.
BKS: Hajduczek - Borowski, Kapusz, Buczkowski, Kowalonek, Gałka, Bochnia, Skiba, Bomba, Zagórski, Janczak / Mazur, Rutyna, Zapiór, Spraski, Podziewski, Sawicki, Różnicki.

Piotr Kuban