Pierwsza wygrana Górnika

Kiedy jak nie teraz? Zapewne niejeden kibic Górnika Złotoryja zadawał sobie takie pytanie w drodze na stadion swojego klubu, który podejmował beniaminka z Wałbrzycha. Determinacja gospodarzy do odniesienia pierwszej wygranej w sezonie była duża i już po ośmiu minutach była okazja do fetowania gola Kłosa, który potrafił wykorzystać złą decyzję bramkarza gości. Kłos naciskał rywala, ten zdecydował się wybić piłkę i zrobił to tak niefortunnie, iż ta po odbiciu się od złotoryjanina wpadła do siatki. W 25 minucie miejscowi fani znów mają powody do radości, ponownie dostarczone przez Kłosa, który "główką" wykończył podanie Franczaka. Podopieczni trenera Krzysztofa Kaliciaka nie poprzestali na dwóch golach, chcieli podnieść wynik jeszcze przed przerwą, ale zabrakło im "zimnej krwi". W trakcie II połowy na boisku pojawił się Ziółkowski. Napastnik złotoryjan był głodny gry i szybko trafił do bramki, jednak arbiter gola nie uznał. W 74 "Ziółek" dopiął swego i po podaniu Szewczyka zdobył trzeciego gola dla miejscowych. Kilka minut później Szymski otrzymał drugą żółtą kartkę i sytuacja wałbrzyszan stała się nie do pozazdroszczenia. Mimo to 120 sekund później zdobyli honorową bramkę, a jej autorem był Wroczyński. - Mecz z Górnikiem Nowe Miasto okazał się bardziej wymagający niż się spodziewaliśmy. Rywale bardzo dobrze budowali swoje akcje w bocznych i środkowych sektorach, gdzie mieliśmy z tym problem, jednak bardzo dobra organizacja gry całego zespołu w fazie obronnej pozwoliła nam na spokojniejsze rozgrywanie akcji w ofensywie - mówi Bartek Kłos. - Po ciężkim początku sezonu jaki mieliśmy, brak stabilizacji w składzie, wiele nieobecności kluczowych graczy, tym razem w końcu zagraliśmy w optymalnym zestawieniu i było widać naszą jakość. Cieszę się, że swoimi dwiema bramkami sprawiłem, że Górnik zdobył pierwsze trzy punkty w sezonie. Wierzę w ten zespół, wierzę, że IV liga pozostanie w Złotoryi, a ja ze swojej strony zrobię wszystko, aby tak się stało - dodaje autor "dubletu" w tym spotkaniu.

GÓRNIK ZŁOTORYJA - GÓRNIK NOWE MIASTO WAŁBRZYCH 3:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Kłos (8), 2:0 Kłos (25), 3:0 Ziółkowski (74), 3:1 Wroczyński (83).
Czerwona kartka: Szymski (81).
Żółte kartki: Poparda, Maliutin, Bieniusiewicz oraz Misiak, Popowicz, Francus, Szymski.
Sędziował: Oniszczuk.

GÓRNIK: Piotrowski - Chodyga, Firlej, Franczak, Kłos (60 Ziółkowski), Małecki, Maliutin (57 Bieniusiewicz), Poparda (46 Dyr), Szewczyk (83 Potoczek), Tycel (72 Bozhenko), Wąsiewski (78 Gontarek).
GÓRNIK NM: Fonfara - Francus, Jankowski (71 Misiak), Kaczmarek, Kostka (70 Worski), Misułajtys (68 Augun), Nowomiejski (50 Łabiak), Popowicz (84 Łyskawa), Rosiński, Szydłowski (46 Wroczyński), Szymski.

Piotr Kuban