Rozmowa z Marcinem Juszczykiem, kierownikiem Jaworzanki Jawor

"Karierę" na ławce Jaworzanki Marcin Juszczyk rozpoczął w wieku 14 lat. Dzisiaj ma ich 28 i nadal możemy zobaczyć go w tym miejscu. Jest też wiceprezesem klubu, choć nie lubi o tym mówić i eksponować swojej funkcji. Od "zawsze" był obecny w internecie, gdzie jako jeden z pierwszych docenił i zrozumiał konieczność posiadania własnych mediów przez klub sportowy, nawet jeśli gra w on niższych ligach wojewódzkich.

Po czterech latach spędzonych w IV lidze dolnośląskiej spadliście do klasy okręgowej. Jak to przyjęliście w klubie?

MARCIN JUSZCZYK: - Można rzec, że mieliśmy czas, aby oswoić się z tą myślą i przyjęliśmy to na spokojnie. Kilka kolejek przed końcem było wiadomo, że nie mamy nawet matematycznych szans na utrzymanie. Już po rundzie jesiennej strata do bezpiecznych pozycji była bardzo duża, można powiedzieć ciężka do odrobienia. Wykorzystaliśmy ten okres do przygotowania zespołu na kolejny sezon, zwłaszcza skorzystali na tym młodzi zawodnicy. Popatrzmy na AKS Strzegom, miał kilka punktów więcej od nas, wiosną wygrał 10 spotkań, a i tak sporo zabrakło im do zachowania ligowego bytu.

Tak jak mówisz, już zimą chyba było jasne, że szanse na obronę miejsca w lidze są iluzoryczne. Świadomość tego nie pomagała pewnie w mobilizowaniu zespołu, czy w myśl zasady "gramy do końca" wierzyliście w cud?

- W każdym spotkaniu nasza drużyna do końca walczyła o każdy punkt, nikomu nie sprzedaliśmy tanio skóry, nie mówiąc o jakimkolwiek odpuszczaniu. Byliśmy bliscy sprawienia niespodzianki choćby w Prochowicach, jednak odrobienie tak dużej straty na półmetku rozgrywek było praktycznie jak "mission impossible". Przypomnę, że po rundzie jesiennej mieliśmy cztery punkty na koncie, więc tak, nie ma się co oszukiwać, powoli godziliśmy się ze spadkiem. Zwłaszcza jak weźmiemy pod uwagę fakt, że zimą opuściło nas kolejnych ośmiu zawodników, kiedy wydawało się, że po letnich ubytkach gorzej już być nie może...

Uważasz, że w lidze składającej się z jednej grupy udałoby się wam utrzymać przez taki okres?

- Ze składem jaki mieliśmy w latach 2019-2021, uważam, że jak najbardziej stać nas było na zakotwiczenie w jednogrupowej IV lidze na dłużej niż jeden sezon. Posiadaliśmy w tamtym okresie fajną generację zawodników z wielu roczników, chłopaków z Jawora i powiatu jaworskiego, bo na takich opieramy kadrę. Dokładając do nich Damiana Kowalczyka i kilku młodych graczy, którzy dołączyli w ubiegłym sezonie, jestem zdania, że byliśmy w stanie walczyć nawet o coś więcej niż tylko o utrzymanie w połączonej IV lidze.

Reforma, czy nie nadużywając wielkich słów po prostu połączenie grup i przywrócenie stanu sprzed siedmiu sezonów to słuszny krok związku?

- Tak, moim zdaniem to jak najbardziej słuszna decyzja. Dla mnie jest to powrót do właściwego stanu rzeczy, czyli kształtu ligi z lat 2001-2016. Teraz IV liga będzie bardziej prestiżowa, tak jak kiedyś.

Nie brakuje głosów, że te siedem lat przyczyniło się do spadku poziomu piłki nożnej na szczeblu wojewódzkim, jak sądzisz?

- W jakimś stopniu na pewno. Przez 15 lat najlepsze drużyny w województwie rywalizowały ze sobą przez cały sezon, przy dwóch grupach mniej już było zaciętych i wyrównanych spotkań. Wystarczy spojrzeć na ilość wysokich wyników, w tym dwucyfrowych. Do tego dochodzi meczowa otoczka i jak już wspominałem prestiż.

Sporo drużyn ze strefy legnickiej spadło do klasy okręgowej, co na pewno sprawi, że wzrośnie tam konkurencja i o awans do IV ligi nie będzie łatwo. O co będzie grać Jaworzanka w sezonie 2023/2024?

- Nie chciałbym publicznie składać deklaracji, aby nie być później łapanym za słówka...:) Osobiście chciałbym od razu grać o jak najwyższe cele, ale wszystko zależy od tego jaką kadrę skompletujemy. Jeśli przyjdzie nam grać o niższą stawkę, to będziemy musieli się z tym pogodzić. Wiadomo, że bazujemy na wychowankach oraz młodych graczach z klubów ościennych. Nie robimy zaciągów jak inne kluby, bo zwyczajnie nie możemy sobie na to pozwolić. Najbliższe tygodnie wyjaśnią jakim składem będziemy dysponować i co za tym idzie, o co będziemy grać.

Zaskoczyła cię informacja o rezygnacji z seniorskiego futbolu w Kunicach, gdzie Mewa tak jak Jaworzanka miała prawo przystąpić do legnickiej klasy okręgowej?

- Tak, nawet bardzo. Myślałem, że kunicka młodzież będzie ogrywać się u boku bardziej doświadczonych piłkarzy. Na szczęście budując drużynę na miarę IV ligi w Kunicach nie zapomniano o młodzieży, bowiem Mewa posiada kategorie wiekowe od kilkulatków do juniorów młodszych, którzy jesienią zagrają w lidze wojewódzkiej. Zatem po IV-ligowej przygodzie kuniczan trudno mówić w ich przypadku o "spalonej ziemi", bo zaplecze jest i z pewnością będą w przyszłość zbierać tego owoce.

W Jaworze chyba coś takiego jest nie do wyobrażenia?

- Osobiście będąc sympatykiem klubu, zarazem osobą z nim związaną nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Wiadomo, że w takich miastach jak Jawor ważne jest szkolenie, ale ludzie chcą przede wszystkim oglądać piłkę w wydaniu seniorskim, gdzie właśnie ten zespół w pierwszej kolejności jest wizytówką klubu.

Grono wychowanków rośnie, ilu ich zobaczymy w nowej Jaworzance?

- Tak jak wspominałem wcześniej, kadra dopiero się kształtuje, ale grono wychowanków z pewnością będzie stanowiło jej zdecydowaną większość. Podobnie jak to miało miejsce w poprzednich kampaniach. W sezonie 2022/2023 zadebiutowała kolejna fala młodych zawodników i w najbliższych miesiącach ta grupa będzie zbierać kolejne szlify w klasie okręgowej.

Pomimo młodego wieku wydaje się, że od zawsze jesteś kierownikiem zespołu, najpierw w Kuźni, teraz w Jaworzance. Jak wygląda twoja historia jeśli chodzi o pełnienie tej funkcji?

- W protokole figuruję jako kierownik drużyny i rzeczywiście część obowiązków należy do mnie, jednak wszystkie typowe zadania dla "kiero", rozkładają się na trzy osoby, a są nimi trener Dariusz Szeliga, zawodnik Przemysław Wiśniewski i ja. Pamiętam jak przed spotkaniem "okręgówki" ze Spartą Grębocice (wrzesień 2012) trener Mariusz Krupczak, którego serdecznie pozdrawiam, zapytał się podczas rozgrzewki, czy nie pomógłbym naszemu zasłużonemu działaczowi - panu Zdzisławowi Urbanowi - przy obowiązkach meczowych i tak się zaczęło. Od tamtej pory pełnię tę funkcję z przerwami, aż po dzień dzisiejszy.

Jesteś też wiceprezesem klubu, jaki zakres prac wziąłeś na siebie? Nie pytam o media klubowe, bo to osobny wątek twoich zajęć.

- Odpowiadam za kontakty z DZPN, jestem administratorem certyfikacji PZPN Grassroots, mam zajęcia przy promocji i organizacji meczów, do tego dochodzą wspomniane obowiązki kierownika. Zajmuję się też transferami i całą dokumentacją sportową. Jest też wiele innych czynności, które wykonuję w zależności od wydarzeń i sytuacji.

Wróćmy do mediów, można powiedzieć, że jesteś jednym z pionierów na Dolnym Śląsku, który poważnie zabrał się za klubowe media. Najpierw długo pielęgnowałeś stronę internetową, teraz również dbasz o social media Jaworzanki. Od kiedy to robisz, ile czasu to zajmuje i czy sprawia ci to przyjemność?

- Zacząłem trochę przypadkiem 1 kwietnia 2009, w drugiej klasie gimnazjum. Jestem samoukiem, w związku z tym początki nie były efektowne, ale z upływem lat było coraz lepiej. Ocenić to mogą sami czytelnicy, kibice, zawodnicy czy trenerzy. W kolejnych latach zaczęliśmy pojawiać się stopniowo w social mediach. Dzisiaj jesteśmy na pięciu plaformach: Facebooku, Twitterze, YouTube, TikToku i Instagramie. Udało się przez te ponad 14 lat zbudować coś fajnego, tak mi się przynajmniej wydaje. Można rzecz, poświęciłem temu pół swojego życia, bo aktualnie mam 28 lat. :) Sprawia mi to radość, choć czasami bywają dni, że brak trudno mi o wolną chwilę i wenę do pisania. Na pewno jest to coś, co bardzo lubię robić i nie pobieram z klubu ani złotówki za tę działalność. Czy można mnie określić pionierem w tej dziedzinie? Być może w pewnym stopniu, ale pamiętam, że gdy zakładałem stronę, to świetnie swoją witrynę prowadziła już Lechia Dzierżoniów, gdzie zajmował się tym Łukasz Bienias. Zapewne znalazłbym jeszcze w tym okresie kilka stron na Dolnym Śląsku, o których można byłoby wspomnieć.

Ostatnio DZPN wziął się za medialną działkę, jak oceniasz te działania?

- Bardzo fajnie, ze DZPN rozwija media klubowe i pokazuje dolnośląski futbol z różnych perspektyw. Cieszy to, że kamery dolnośląskiej centrali zaglądają na różne szczeble w wielu zakamarkach wojewódzkiego futbolu. Ludzie mają okazję poznać z nieco innej strony osoby znane z regionalnych boisk.

rozmawiał
Piotr Kuban