Niespodzianki nie było

Karkonosze Jelenia Góra rozegrały pierwszy sparing tego lata, od razu wskakując na "wysokiego konia", bowiem na wyjeździe zmierzyły się z klubem czeskiej ekstraklasy - FK Jablonec. Na boisku niespodzianki nie było, wygrali wyżej notowani gospodarze 5-2 (4-0).
Początek meczu z przedstawicielem czeskiej ekstraklasy to prawdziwy koszmar dla biało - niebieskich, a ich "katem" okazał się Dominik Pleštil, który w ciągu kwadransa skompletował hat-tricka. Przestraszeni goście opanowali nerwy i próbowali poprawić swoją grę, szło im nieźle, jednak nie na tyle, aby uniknąć jeszcze jednej straty bramkowej, tym razem po uderzeniu Slávika. Później jeleniogórzanie również mogli zmienić wynik, ale nie wykorzystali dwóch dobrych okazji.
W przerwie trener Jacek Kołodziejczyk dokonał wielu zmian, w tym wprowadził do gry Kacpra Chmielewskiego. Efekt tej decyzji przyszedł bardzo szybko, bowiem już po czterech minutach Chmielewski odebrał piłkę rywalom i z zimną krwią pokonał bramkarza Jablonca. Kolejne minuty to wyrównana gra, oczywiście częściej przy piłce byli Czesi, ale Mateusz Malec nie miał zbyt wielu okazji do pokazania pełni swoich umiejętności. W 69 min. Černák jedną z akcji miejscowych zakończył uderzeniem z ostrego kąta, piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Ostatnie słowo należało jednak do Karkonoszy, ponownie na listę strzelców wpisał się Chmielewski, tym razem celnie uderzając z linii pola karnego.
- Nie da się ukryć, iż weszliśmy w mecz bardzo niepewnie, ale z czasem gra była coraz lepsza. Po zmianie stron zmieniliśmy nastawienie, graliśmy odważniej i konsekwentnie w obronie. Cieszę się z dwóch goli przeciwko takiej ekipie jak Jablonec, ale zachowuję spokój, bo ostatniej zimy też fajnie zacząłem w sparingach, a później w lidze nie było już tak dobrze - podzielił się swoimi wrażeniami Kacper Chmielewski. - Na pewno w I połowie Jablonec nas mocno zdominował, a my w zasadzie ograniczaliśmy się tylko do bronienia dostępu, do własnej bramki i prób wyjścia kontratakiem. Morale zespołu zostało nadwątlone, bowiem szybko zostaliśmy "napoczęci" przez przeciwnika. Czesi mieli sporo sytuacji, my tak naprawdę niewiele. Widać było, że gra u nas wielu zawodników testowanych, można powiedzieć, że graliśmy w tym zestawieniu pierwszy i pewnie ostatni raz - mówił po meczu Jacek Kołodziejczyk. - W II połowie wyszliśmy wyżej, odgrażaliśmy się kilkoma akcjami i tak naprawdę ta część gry wyszła bramkowo na plus jeden dla nas. Oczywiście musimy pamiętać, iż Jablonec wypuścił na boisko zupełnie inną jedenastkę. Dobrze, że potrafiliśmy to wykorzystać - dodaje trener Karkonoszy.

W sobotę (1 lipca 2023, godz. 17:00) nasz zespół zmierzy się w Lubinie z II-ligowymi rezerwami Zagłębia.

FK JABLONEC - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 5:2 (4:0)

Bramki: 1:0 Pleštil (4), 2:0 Pleštil (9), 3:0 Pleštil (14), 4:0 Slávik (26), 4:1 Chmielewski (49), 5:1 Černák (69), 5:2 Chmielewski (89).

FKJ: Hanuš (46 Reiner) - Slávik (46 Černák), Akpudje (46 Souček), Gabriel (60 Ikaunieks), Nykrín (46 Tchanturishvili), Pleštil (46 Smejkal), Kratochvíl (46 Hübschman), Náprstek (46 Houska), Považanec, Alegue (46 Schön), Drchal (46 Chramosta).
KARKONOSZE: Fościak (46 Malec) - Maciejewski, Łazarowicz, Siwek, Gendera, Seta, Jaros, Sołtysiak, Belych, Milewski, Baszak / Kulchawy, Bartecki, Siudak, Szymczyk, Chmielewski, Kurianowicz, Poniewierski.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban