KS Łomnica w IV lidze!

Tylko rok trwała przygoda KS Łomnica z klasą okręgową, ale chyba nikt przed startem sezonu nie sądził, że powodem tego będzie awans do IV ligi dolnośląskiej. Pięć kolejek przed końcem podopieczni trenera Macieja Maćkowskiego tracili do Chrobrego Nowogrodziec osiem punktów i wydawało się, że kwestia awansu jest rozstrzygnięta. Pięć zwycięstw z rzędu KSŁ wystarczyło do wyprzedzenia "potykającego" się w końcówce najgroźniejszego rywala i wywalczenia pierwszego w historii klubu awansu na szczebel wojewódzki.
Mecz z Nysą nie był wielkim widowiskiem, nie brakowało walki i zaangażowania z obu stron, ale wyraźnie było widać, że presja wpływa na poczynania obu drużyn. Dlaczego Nysy? Ekipa trenera Pawła Kościuka jako jedyna wiosną nie przegrała meczu i chciała ten stan rzeczy utrzymać. W I połowie łomniczanom udało się wypracować przewagę, a jej zwieńczeniem był gol zdobyty głową przez Turczyka. Po zmianie stron częściej piłką operowali goście, jednak nie potrafili sobie stworzyć dogodnej okazji. Bliżej podniesienia prowadzenia byli gospodarze, jednak na posterunku czujny był Fink. Wydawało się, że bicie "głową w mur" nie przyniesie zgorzelczanom powodzenia, jednak w ostatniej minucie doliczonego czasu gry wynik meczu mógł się zmienić, a z punktu widzenia gości nawet powinien. Dobrze broniący Biernat popełnił jeden jedyny błąd, źle obliczył wyjście do piłki, ta spadła wprost pod nogi stojącego przed pustą bramką Kaprala, który w nią nie trafił. Cała "ławka" Nysy wbiegła na boisko nie wiedząc jeszcze, że piłka uderzyła tylko w boczną siatkę. "Ławka" łomnicy niemal w całości była w tym momencie na kolanach przez chwilę nie wierząc, że byli właśnie świadkami cudu, a jeśli nie cudu, to właśnie ktoś oszukał przeznaczenie... Za chwilę dobrze prowadzący zawody sędzia Kwiecień zakończył zawody i rozpoczęła się wielka feta.
- Dla takiej miejscowości jak Łomnica jest to bardzo duże wydarzenie, jeśli mam być szczery wręcz ogromne. Brakuje mi słów, aby to opisać. Nie śniło nam się to nawet w najpiękniejszych snach. Wydawało się, że sufitem dla nas jest klasa okręgowa, a my jesteśmy teraz w niebie - mówił po meczu Krzysztof Makowski. - Przed sezonem naszym celem był pierwsza 10, ja po cichu liczyłem na pierwszą piątkę. Zagraliśmy super rundę jesienną, wiosną początek mieliśmy trochę słaby. Pięć kolejek temu po meczu w Nowogrodźcu nie uwierzyłbym, że dzisiaj będziemy w takiej sytuacji. Mimo wszystkich przeciwności, absencji kartkowych, zmienionych godzin, potrafiliśmy wyjść, zagrać swoje i wygrać w okrojonym składzie. Za to szacunek dla chłopaków! Wielkie podziękowania też dla tych, którzy już nie mogli tego doświadczyć, dla prezesa Jerzego Cieślika, pana Janka Sobczaka. Oni to zakładali, więc to również i dla nich - nie krył wzruszenia prezes Łomnicy. - Teraz nas czeka mnóstwo pracy, to będą naprawdę pracowite wakacje. Chcemy zrobić wszystko, aby doprowadzić obiekt do spełnienia kryteriów licencyjnych i grać wszystkie mecze u siebie. Dla tej wspaniałej publiki, która była tu nie tylko dzisiaj przez cały mecz z nami, ale wspierali nas również przez cały sezon - dodaje Makowski.

KS ŁOMNICA - NYSA ZGORZELEC 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Turczyk (30).
Żółte kartki: Salamon, Kucharczyk, Kapusta, Żukowski, Biernat oraz Wronkowski, Sawicki.
Sędziował: Kwiecień.
Widzów: 450.

KSŁ: Biernat - O. Aleksiejew (75 K. Brudziński), Paweł Habasiński, Jałgiejczuk, Kapusta, Kucharczyk (63 Gronowski), Maćkowski, Salamon, Turczyk, Woliński, Żukowski.
NYSA: Fink - Bandura, Brzoza, Gawora, Konieczny (87 Tymiński), Kościuk, Piechno (75 Piwowar), Przybysz (46 Kapral), Sawicki, Wilk, Wróblewski (70 Wronkowski).

Piotr Kuban