Remis w Jeżowie Sudeckim

- Był to mecz walki. Rozpoczynamy go fatalnie, bo już w trzeciej minucie bezpośrednio z rzutu wolnego trafia Sawicki - relacjonuje Krzysztof Białkowski. - Obudziło nas to i zaczęliśmy grać. W 41 min. to my mamy rzut wolny z odległości ok. 20 metrów. Podszedłem, uderzyłem na tyle mocno, że piłka pomimo interwencji bramkarza wpadła do siatki - mówi Białkowski. - II połowa wyglądała podobnie, dużo walki, sporo sytuacji, ale ich nie wykorzystujemy, podobnie jak Nysa, bo oni też mogli zdobyć gola. Myślę, że wynik jest sprawiedliwy, choć wydaje mi się, że wyglądaliśmy trochę lepiej od rywali. Cieszy fakt, że nadal w tej rundzie nie przegraliśmy meczu u siebie, choć znów musimy się zadowolić remisem - podsumowuje zawodnik Lotnika.
Nysa na wiosnę nadal nie zaznała goryczy porażki. W tej chili seria meczów bez porażki trenera Pawła Kościuka liczy 12 spotkań. Gdyby nie walkower za mecz w Starych Jaroszowicach, wynosiłaby nawet 18 meczów, bowiem ostatni raz na boisku zgorzelczanie przegrali 30 września w Świerzawie z Pogonią.

LOTNIK JEŻÓW SUDECKI - NYSA ZGORZELEC 1:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Sawicki (3), 1:1 Białkowski (41).
Żółte kartki: Karmelita oraz Zielnat, Kapral.
Sędziował: Kozioł.

LOTNIK: Jarosz - Białkowski, Górgul, Górski (68 Sach), Kieć, T. Madej, Orzeszko, Piwiński, Staniszewski, Wyka (51 Wichowski).
NYSA: Fink - Bandura (65 Kapral), Brzoza, Konieczny, Kościuk, Piechno (80 Tymiński), Przybysz (46 Piwowar), Sawicki, Statnik, Wilk, Zielant.

Piotr Kuban