Koniec serii Karkonoszy

Górnik zakończył serię 26 spotkań bez porażki piłkarzy Karkonoszy. Goście przyjechali do Złotoryi w mocno rezerwowym składzie, m.in. bez Baszaka, Kocota, Malca, Kuźniewskiego czy Kurianowicza. Trener Kołodziejczyk myśli już o czekającym jego drużynę barażu, więc szansę dostała biało - niebieska młodzież. Jak się okazało nie zdała egzaminu, bo choć jeleniogórzanie dominowali przez większość meczu i mieli kilka niezłych okazji, to minutę przed końcem nie upilnowali doświadczonego Kaliciaka, który efektownym uderzeniem z dystansu pokonał Fościaka. Radość gospodarzy był ogromna, tym bardziej, że było to ich pierwsze zwycięstwo wiosną na własnym stadionie.
- Do meczu przystąpiliśmy mając świadomość, że wielu zawodników Karkonoszy odpoczywało, co zrozumiałe. Mimo to w I połowie posiadali optyczną przewagę, tworzyli sytuacje, z czym my mieliśmy problem. Przegrywaliśmy pojedynki jeden na jeden, pod względem fizycznym też Jelenia Góra na pewno była lepsza. Trochę byłem nawet zaskoczony faktem, że po przerwie gra się wyrównała i rywale też opadli z sił, a my mieliśmy coraz więcej wygranych pojedynków i dośrodkowań. Uważam też, że dobrze na nas wpływały zmiany jakie przeprowadziłem. Chciałem żeby każdy dostał określoną ilość minut w tym ostatnim meczu przed własną publicznością - mówił po meczu Krzysztof Kaliciak. - Chcieliśmy bardzo wygrać, bo w poprzedniej rundzie na swoim stadionie wygraliśmy wszystko poza jednym meczem, a teraz na odwrót, nie mogliśmy się przełamać. Cieszymy się, że na koniec się udało, a że pokonaliśmy mistrza to radość jest podwójna - dodaje trener Górnika.
- Fajne pierwsze 45 minut ze wskazaniem na nas, ale uważam, że zupełnie nie wykorzystaliśmy swojego potencjału. Powinniśmy prowadzić do przerwy, myślę nawet, iż przewagą więcej niż jednej bramki. W II połowie zeszło tempo, co poniekąd było konsekwencją gry w I połowie, bo uważam, że wtedy było naprawdę na niezłym poziomie. Trochę opadliśmy z sił, sytuacji było niewiele z obu stron. Nie zanosiło się na gola, ale zaważyło doświadczenie boiskowe i umiejętności trenera Kaliciaka, który przepięknym strzałem z dystansu spowodował, iż punkty pozostały w Złotoryi - komentuje Jacek Kołodziejczyk. - Była to dobra lekcja dla naszej młodzieży, grającej w większym wymiarze czasu niż zwykle. Mają dzięki temu obraz w jakim miejscu jesteśmy i mam nadzieję, że pozwoli im to wyciągnąć przede wszystkim pozytywne wnioski - uważa trener Karkonoszy.

GÓRNIK ZŁOTORYJA - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Kaliciak (89).
Żółte kartki: Chmielewski, Niemienionek.
Sędziował: Szczecina (KS Wrocław).

GÓRNIK: Piotrowski - Baszczak, Olewnik (63 Bieniusiewicz), Maliutin, Tycel (33 Haniecki), Dudzic (76 Gontarek), Ziółkowski (61 Kaliciak), Franczak, Małecki, Bozhenko (46 Kołakowski), Poparda.
KARKONOSZE: Fościak - Niemienionek, Firlej (79 Juszczyk), Kulchawy, Bartecki, Sołtysiak (80 Gil), Wąsiewski (52 Bębenek), Siudak, Tokarz (60 Jaros), Chmielewski (74 Ranecki), Krawczyk - Demczuk (54 Radziemski).

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban