Zamiast pewnej wygranej, porażka w karnych...

Wielki niedosyt, tak krótko można podsumować mecz Karkonoszy w Świdnicy z Polonią Stalą. Nasz zespół dominował praktycznie przez całe spotkanie, a mimo to awans wywalczyli gospodarze...
I połowa rozpoczęła się bardzo obiecująco. Szybko po akcji Kurianowicza wynik mógł otworzyć Radziemski, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 20 minucie świetna akcja biało - niebieskich, prostopadła centra w pole karne Firmantego, tam Bębenek głową zgrał piłkę do "Kuriana", a ten pewnym uderzeniem z woleja nie dał szans bramkarzowi rywali. Piękny gol, mało kto chyba wtedy przypuszczał, że za niedługo świdniczanie zdobędą jeszcze ładniejszą bramkę. Jej autorem był Trzepacz, który przewrotką wpakował piłkę pod poprzeczkę. Fakt ten nie podłamał gości. Przeciwnie, to Karkonosze nadal dyktowały warunki. Szansy na ponowne prowadzenie nie wykorzystał Radziemski, jego strzał, który stał się podaniem próbował wykończyć przy drugim słupku Baszak, jednak zabrakło centymetrów. Końcówka to jeszcze większa dominacja naszego zespołu, Kot uwija się jak w ukropie, a jeśli jest bezradny, to jego i zespół ratuje Kasprzak, wybijając z linii piłkę po "główce" Kuźniewskiego.
Po zmianie stron mocny szarża Karkonoszy, niestety znów jeleniogórzanie są nieskuteczni. Kot instynktownie broni uderzenie Kurianowicza z kilku metrów. Piłka trafia w słupek i opuszcza boisko. Za chwilę Radziemski marnuje wyborną okazję. Czas biegnie, a plan gospodarzy na dowiezienie remisu jest coraz bliżej realizacji. Jedna z nielicznych akcji ofensywnych Polonii Stali kończy się groźnym strzałem zza pola karnego Szydziaka, ostatecznie piłka mija słupek. Do końca biało - niebiescy atakują i chcą rozstrzygnąć mecz w regulaminowym czasie. Nie udaje się tego zrobić i sędzia Opaliński zarządza konkurs rzutów karnych. Kibice KSK gorzej chyba nie mogli go sobie wyobrazić, bowiem już na wstępie pudłują Radzimski i Firmanty, później identycznie strzela Krawczyk - Demczuk i ekipa trenera Borowego może fetować awans.
- Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Byliśmy zespołem zdeterminowanym. Zależało nam na tym, aby skończyć to w regulaminowym czasie gry. Szkoda sytuacji, zwłaszcza tych pod koniec spotkania. Polonia Stal miała swój pomysł na ten mecz i uważam, że stworzyliśmy widowisko na fajnym poziomie - mówił po meczu Jacek Kołodziejczyk. - Duży szacunek dla moich zawodników ponieważ kilku z nich zdecydowało się na występ mimo urazów. Oczywiście szkoda wyniku, bo awans był w zasięgu naszych możliwości - dodaje trener Karkonoszy.
W finale Polonia Stal zmierzy się w Chojnowie z Miedzią II Legnica, która pokonała dzisiaj w Żmigrodzie Piasta 3-2 (2-2).

POLONIA STAL ŚWIDNICA - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 1-1 (1-1), k. 3-1

Bramki: 0-1 Kurianowicz 20, 1-1 Trzepacz 38.
Sędziował: Opaliński.

PSŚ: Kot - Moskwa, Sowa, Kasprzak, Frankowski, Szydziak, Paszkowski, Nazar, Kotyla, Wojciechowski, Trzepacz / Antosik, Przyborowski, Kozachenko, Ratajczak, Traczyk, Michta, Migas.
KSK: Fościak - Firmanty, Kuźniewski, Kulchawy, Maciejewski, Kocot, Bębenek, Radziemski, Kurianowicz, Siudak, Baszak / Malec, Firlej, Bartecki, Sołtysiak, Chmielewski, Tokarz, Krawczyk - Demczuk, Gil, Hetman.

Piotr Kuban