Nieskuteczne Karkonosze długo męczyły się z Odrą

Wyjątkowo nieskuteczni w meczu z Odrą byli piłkarze Karkonoszy. Gospodarze wygrali 5:1, ale mogli dużo wyżej i przed wszystkim wygraną powinni zapewnić sobie dużo wcześniej, a trzymali kibiców w niepewności do 80 minuty.
Od początku na bramkę gości sunęły ataki piłkarzy w niebieskich koszulkach. Aktywny był Baszak i to on otworzył wynik, pakując piłkę z bliska do siatki. Chyba wszyscy na trybunach myśleli wtedy - "zaczęło się", jednak już po dwóch minutach Konefał uciszył jeleniogórskich fanów, świetnie się odnajdując przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Karkonosze pomimo "zimnego prysznica" kontynuowały ostrzał, sporo okazji miał m.in. Baszak, ale na gola uderzeniem piłki głową zamienił dopiero centrę z boku pola karnego pod koniec I połowy. Do przerwy 2:1.
Po zmianie stron kibice oglądali istny festiwal nieskuteczności w wykonaniu swoich pupili. Niewykorzystanie kilku ze stworzonych okazji było trudne do wytłumaczenia, a pudło Jarosa po błędzie ścinawskiej defensywy, czy wcześniejsze Kurianowicza, można wręcz uznać za niewiarygodne. Brak trzeciego gola wprowadzał nerwowość w poczynania biało - niebieskich, bo nawet pojedynczy wypad Odry, czy stały fragment w wykonaniu jej piłkarzy mógł przynieść zmianę rezultatu. Dopiero w 80 min. wprowadzony chwilę wcześniej Siudak podwyższył prowadzenie jeleniogórzan na 3:1. W tym momencie defensywa gości się posypała i jeszcze dwa razy bramkarz gości musiał szukać piłki w siatce. Najpierw hat-tricka skompletował Baszak, a na koniec z prawej strony w pole karne przedarł się Tokarz, który chyba chciał dośrodkować, ale piłka odbiła się od rywala i wylądowała w siatce.
- Mecz dopóki mieliśmy siły i możliwości wyglądał na dość wyrównany, oczywiście z delikatnym wskazaniem na Karkonosze, bo jest to nie tylko dobrze ułożona drużyna, ale też odpowiednio przygotowana motorycznie. Było to widać pod koniec spotkania, gdzie fizycznością po prostu stworzyli sobie przewagę z przodu i bardzo łatwo dochodzili do dogodnych sytuacji. My tez mieliśmy swoje szanse, udało się przez chwilę nawet złapać kontakt, ale gra się przez 90 minut i trzeba być konsekwentnym. My dzisiaj nie byliśmy, więc gratulacje dla rywali za zdobycie trzech punktów - mówił po meczu Wojciech Konefał.
- Uważam, że zagraliśmy całkiem w porządku spotkanie. Może w II połowie wdarło się trochę chaosu w naszej grze. Na pewno na plus wynik, mimo to musimy wykluczyć w przyszłości błędy i niedokładności jakie nam się przydarzały. Wiadomo, że nie da się tego uniknąć w stu procentach, ale pracujemy nad tym, aby było tego jak najmniej - skomentował zawody Nikodem Siudak.
Teraz przed Karkonoszami chyba najtrudniejszy tydzień w tym sezonie, bowiem w środę (19 kwietnia 2023, godz. 17:00) zagrają w Świdnicy z Polonią Stalą o finał wojewódzkiego Pucharu Polski, a w sobotę (22 kwietnia 2023, godz. 17:00) przyjdzie im sprawdzić się na boisku wicelidera grupy zachodniej IV ligi dolnośląskiej, czyli Polonii Środa Śląska.

KARKONOSZE JELENIA GÓRA - ODRA ŚCINAWA 5:1 (2:1)

Bramki: 1:0 Baszak (19), 1:1 Konefał (21), 2:1 Baszak (40), 3:1 Siudak (80), 4:1 Baszak (90), 5:1 Tokarz (90+1).
Żółte kartki: Konefał, Wojak.
Sędziował: Paluch (KS Legnica).
Widzów: 200.

KARKONOSZE: Malec - Kuźniewski, Firmanty, Kurianowicz (75 Siudak), Bębenek (70 Sołtysiak), Radziemski, Baszak (90 Krawczyk - Demczuk), Jaros (81 Chmielewski), Firlej, Kulchawy, Kocot (81 Tokarz).
ODRA: Jugo - Medyński, Wojak, Kochman, Korzepa (60 Filipowicz), Sałata, Osiadły (82 Spychała), Hoja, Rodrigues, Konefał, Łuc.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban