Rozmowa z Gerardem Jurewiczem, trenerem Apisu Jędrzychowice
Od 9 lat Gerard Jurewicz stoi na czele Apisu Jędrzychowice, z tego 8 prowadzi zespół w IV lidze dolnośląskiej. Nie udało mu się nigdy awansować o szczebel wyżej, ale jeśli zsumujemy punkty, to w tym okresie jędrzychowiczanie nie mieli sobie równych w najwyższej z lig naszego województwa. W sezonie reorganizacji rozgrywek, Apis jak wszystkie kluby stoi przed obliczem "wielkiej próby". O tym i o wielu innych kwestiach rozmawiamy z jego trenerm.
Zacznę mocno, czy sezon 2022/2023 to koniec ery Apisu w IV lidze dolnośląskiej? Lidze, gdzie można powiedzieć, przez ostatnie 8 lat był najlepszą drużyną.
GERARD JUREWICZ: - Nikt w klubie tak nie myśli. Oczywiście życie pisze różne scenariusze i wszystko może się wydarzyć, ale na dzisiaj plan jest tylko jeden - utrzymanie w tym sezonie i gra w przyszłym, w jednogrupowej IV lidze dolnośląskiej.
Runda jesienna była w waszym wykonania naprawdę niezła. Wielu obserwatorów dolnośląskiego futbolu uważa nawet, iż osiągnięty wynik jest ponad stan. Jak sądzisz?
- Nie lubię takich dywagacji, nie wiem co to znaczy ponad stan? Piłka, a szczególnie ta ligowa jest bardzo miarodajna. Zdobyłeś tyle punktów ile masz w tabeli. Oczywiście w jednym meczu masz więcej szczęścia, w drugim mniej, jednak to w przeciągu całego sezonu najczęściej się po prostu sumuje. Oszukać przeznaczenie można w 1,2 czy 3 meczach, ale nie w ciągu całej rundy, tym bardziej sezonu.
Zimą delikatnie mówiąc wykazaliście niemal całkowity brak aktywności podczas okienka transferowego, co przy waszej wąskiej kadrze mogło dziwić.
- Nie zgadzam się, że mamy wąską kadrę. Jest 18 zawodników, zdarzało mi się widzieć węższe składy. Wiem, że niektórzy uważają inaczej, ale ja myślę, iż na tym poziomie rozgrywkowym to wystarczający zasób ludzki. Pozwolę sobie mieć również inne zdanie jeśli chodzi o naszą aktywność transferową. Była, tylko ja wyznaję zasadę, że w sytuacji gdy do drużyny mają trafić zawodnicy na takim samym poziomie sportowym jakich mam do dyspozycji, to zmiany nie mają większego sensu. Tym bardziej, iż wynik osiągnięty w rundzie jesiennej nie był zły. Chcę, aby chłopcy, którzy są z nami wiedzieli, że im ufam, bo na to zasłużyli! O prawdziwe wzmocnienia, zwłaszcza w okresie zimowym jest coraz trudniej, stąd takie decyzje personalne.
Czy przy obecnym stanie osobowym jest możliwe powtórzenie dorobku z jesieni?
- Wszystko jest w sporcie możliwe, jednak nie będę opowiadał frazesów, bo będzie to bardzo ciężkie do wykonania. Większość pozostałych zespołów w lidze dokonało wzmocnień, a walka o utrzymanie będzie trwała do samego końca. To ekstremalna sytuacja, często w połowie rundy karty były już rozdane, teraz będzie inaczej. Niektóre zespoły nawet podświadomie są już "zadowolone" z osiągniętego celu, więc gra się łatwiej. W tym sezonie każdy punkt dla większości drużyn może się okazać na wagę utrzymania.
Rezultat meczu z Polonią Środa Śląska (1-8) zaszokował kibiców na Dolnym Śląsku. Oczywiście nie samo zwycięstwo gości, ale jego rozmiary już tak. To był wypadek przy pracy, czy zapowiedź ciężkiej rundy dla twojej drużyny?
- Będę szczery - niestety to drugie. Oczywiście mógłbym się bronić, że akurat w tym meczu, ze względu na drobne urazy, sprawy zawodowe czy osobiste części zawodników, musieliśmy sobie radzić w 12. Nie wykorzystaliśmy rzutu karnego "do szatni", który dawał nam w tym momencie wynik 2:2. Po wznowieniu gry w II połowie od razu tracimy dwie przypadkowe bramki, więc trochę się tego nazbierało, jednak nikogo to nie obchodzi, a wynik poszedł w świat. Nieobecni w składzie to podobna jakość piłkarska do tych, co wyszli na murawę, więc ich absencja wiele by nie zmieniła. Pamiętajmy też, że Polonia to świetnie zbudowany, wybiegany i chcący grać w piłkę zespół. Widać tu rękę trenera Jarosława Pedryca. Mówiąc krótko, to w tej chwili po prostu lepsza ekipa od nas. Może wynik był trochę za wysoki, ale to nie problem przeciwnika, iż po czwartej bramce złożyliśmy broń. Nie będę ukrywał, akurat o to miałem ogromne pretensje do swoich zawodników. Można przegrać, szczególnie, gdy jest się zespołem słabszych, jednak brak ambicji to już rzecz niewybaczalna...
Jeśli nie uda się utrzymać zespołu w połączonej IV lidze, jaka przyszłość czeka Apis? Liga okręgowa, czy całkowity rozkład materii, bo i takie głosy "wszechwiedzących" w internecie się pojawiają.
- Może odpowiem w ten sposób. Niech "wszechwiedzący" nadal będą szczęśliwi, a my pokornie poczekamy na przebieg wydarzeń. Na razie nikt się w klubie nawet nad tym nie zastanawia, bo jak mówiłem, cel jest jeden - utrzymanie i gra w połączonej IV lidze.
Wasze szkolenie młodzieży pozwoli na to, by pierwszy zespół mógł nadal funkcjonować na poziomie wojewódzkim?
- Pozwoli, ale czy to wpłynie na rozwój piłki młodzieżowej i zwiększenie liczby dzieci w nią grających, to szczerze wątpię. Już niejednokrotnie wypowiadałem się na ten temat. Uważam, iż jest to sztuczne tworzenie statystyk, a nie szkolenie. Czasy się zmieniają, a my w pucharach od 30 lat jesteśmy lani przez całą Europę. Mimo to dalej brniemy w ten zaułek. Może pora wziąć przykład np. z siatkówki, w której sukcesy mamy "trochę" większe niż w piłce nożnej. Tam uzdolnione dzieci trafiają do prawdziwych ośrodków szkolących. My na poziomie futbolu lokalnego jesteśmy zmuszani do tworzenia drużyn, gdzie ten rozwój będziemy im przynajmniej spowalniać, jeśli nie blokować. Jaki mniejszy klub odda zawodników do wyższych lig, jeśli jego zespół w określonej kategorii wiekowej będzie liczył 11 graczy? Może pora, żeby związek wspomógł kluby naprawdę szkolące na dużą skalę, mające taką możliwość, bazę, zasoby ludzkie, itd.? Mamy mieć po trzy młodzieżowe zespoły w ligach prowadzonych przez DZPN, to ok. 60 dzieciaków - przepraszam, tyle w Jędrzychowicach nie mieszka... Za to teoretycznie Nysa z sąsiedniego Zgorzelca nie musi mieć żadnej grupy młodzieżowej, bo w gra lidze okręgowej. Gdzie tu logika? Mówi się, iż IV liga będzie wtedy elitarna, pytam dlaczego? Dlatego, że klub w niej grający ma grupy młodzieżowe? Na tym polega elitarność? Aha, czyli jeśli ktoś nie ma takich możliwości i zasobów ludzkich, choć ma lepszy pierwszy zespół, to nie może w niej grać? Naprawdę na tym polega przynależność do elity?
- Zostawmy takie sprawy samorządom, które na pewno nie będą finansować klubów, gdzie nie ma treningów dla dzieci. Kilka sezonów temu zrezygnowano z obowiązku posiadania młodzieżowców w IV lidze, dlaczego? Ponieważ zarabiały na tym kluby "produkujące" takich zawodników? Była też możliwość przekazania pokaźnej kwoty na rzecz szkółki szkolącej dzieci w zamian za rezygnację z prowadzenia własnych grup. Wycofano się z tego. Co było lepsze, wspieranie i stwarzanie możliwości jeszcze lepszego rozwoju młodym piłkarzom w klubach, które mają taki profil, czy sztuczne tworzenie drużyn w małych ośrodkach? Na to pytanie niech każdy z czytelników sam sobie odpowie.
- Kontynuując temat szkolenia - tutaj go nie będzie, otrzymamy tylko rekreację i udawanie. Kiedyś, żeby wejść na boisko, otrzymać strój sportowy czy "korki", trzeba było mieć przynależność klubową, to miało sens. Teraz "Orliki" stoją puste, choć nie brakuje zajęć dla dzieci, które chcą przyjść, aby się poruszać.
- Temat następny - kto będzie prowadził treningi z dziećmi? Trener otrzymujący 500 zł, który zarywa swoją prawdziwą pracę, aby zdążyć na boisko, gdzie czekają dzieci? Może tutaj jest miejsce do działań związku? Dopłaty dla klubów zatrudniających trenerów i posiadających wiele grup młodzieżowych? Niech związek weźmie na siebie opłaty za sędziów w klubach, które posiadają pięć i więcej zespołów młodzieżowych. Na zakończenie tego wątku chcę jasno powiedzieć, to nie jest żaden atak na związki piłkarskie. Chciałbym tylko, aby w tym temacie był prowadzony dialog z klubami, a nie narzucanie rozwiązań bez konsultacji. Te dotychczasowe większej poprawy w szeroko pojętym szkoleniu raczej nie przyniosły i tak jest od wielu lat. Podsumowując, wieczorem siadamy do oglądania naszej kochanej ekstraklasy, a tam na boisku Polaków brak...
Przed nami finał Pucharu Polski DZPN Jelenia Góra, który odbędzie się w Jędrzychowicach. Kibice z Jeleniej Góry mogą być spokojni o wejście na wasz obiekt?
- Robimy wszystko, aby tak się stało, choć nie ukrywam, iż pewne naciski i sugestie, by pozamykać furtki są. Uważam, że mecze bez kibiców nie powinny się odbywać, bo w jakim celu, dla kogo? Jak samorząd, czy inny potencjalny sponsor ma to finansować, jeśli na meczu nie ma odbiorcy? Kibiców Karkonoszy zapraszamy na mecze do Jędrzychowic, myślę, że to docenią i nie mamy się czego obawiać.
Jak oceniasz szanse Apisu na wywalczenie tego trofeum?
- Również postaram się nie posyłać sloganów - na 20 procent. Karkonosze to zdecydowanie najlepszy aktualnie zespół w naszym okręgu. Oczywiście to jest puchar, jeden mecz i jeśli podejmiemy walkę mamy szansę. Na razie jest 0:0, jednak nie ma co ukrywać, iż zdecydowanym faworytem tego spotkania jest zespół trenera Jacka Kołodziejczyka.
Będąc w gronie pretendentów do gry w fazie wojewódzkiej byłeś zaskoczony informacją, iż finał DZPN odbędzie się w Chojnowie?
- Uważam, że niewiele rzeczy w polskiej piłce się udało, ale finał PP na Stadionie Narodowym zyskał renomę. Dlatego powinniśmy czerpać z tego przykład w okręgach czy województwach. Jednak powinno to się odbywać na wcześniej ustalonych zasadach, sztywnych i znanych wszystkim. Chodzi mi o to, że np. finał PP na szczeblu naszego okręgu powinien corocznie odbywać się w Jeleniej Górze, przy oświetleniu, towarzyszącej mu transmisji tv na żywo i innych atrakcjach.
Na koniec szybkie Q&A: Kto wygra grupy IV ligi? Kto wygra baraż? Kto zostanie królem strzelców IV ligi? Kto wygra Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim?
- Karkonosze Jelenia Góra i Słowianin Wolibórz, jeśli chodzi o baraż, to mam złe przeczucia i na tym poprzestanę... Król może być tylko jeden - Mateusz Baszak! Jeśli chodzi o puchar, zrobię unik, bo jeszcze uczestniczymy w tych rozgrywkach. Życzę wszystkim udanej rundy wiosennej!
rozmawiał (15 marca 2023)
PIOTR KUBAN
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży