Karkonosze straciły punkty w Lubaniu

Karkonosze Jelenia Góra nie potrafiły zdobyć gola w Lubaniu i w konsekwencji straciły dwa punkty. W I połowie goście nie mieli zbyt wielu okazji, aby to uczynić. Owszem gra toczyła się na połowie gospodarzy, ale piłka rzadko wpadała w ich pole karne. Łużyce próbowały "szczęścia" po stałych fragmentach gry, gdzie obrońców KSK absorbował Damian Buzała. Raz rosłego zawodnika zostawiono bez opieki, jednak piłka po jego "główce" poszybowała pół metra nad bramką Mateusza Malca.
Od 60 minuty gra toczyła się już całkowicie pod dyktando Karkonoszy. Biało - niebiescy rozruszali skrzydła i w końcu pojawiły się groźne sytuacje. Na kwadrans przed końcem gola zdobył Mateusz Baszak, jednak sędzia Mateusz Lombardo go nie uznał, uzasadniając swoją decyzję pozycją spaloną jeleniogórzanina. W tym momencie wrócił do sytuacji sprzed chwili, gdy Kacper Chmielewski był faulowany przez Damiana Buzałę, ale nie przyznał Karkonoszom rzutu karnego, choć do scysji doszło na linii pola karnego, tylko nakazał gościom wykonać rzut wolny. Kapitalnie uczynił to Baszak i piłka wylądowała w okienku bramki lubanian. Jak się okazało, wysiłki strzelca ponownie nie znalazły uznania w oczach arbitra, który uważał, że Dominik Radziemski nieprawidłowo absorbował uwagę zawodników gospodarzy tworzących mur i miejscowi fani mogli odetchnąć z ulgą, bo wynik nadal brzmiał 0:0. Nie zmienił się już do końca, choć grający w osłabieniu po czerwonej kartce dla Chmielewskiego goście, niemal zamknęli rywali w "hokejowym zamku". Najbliżej zmiany rezultatu był Radziemski, jednak po jego strzale piłka o centymetry minęła słupek.
- Ten wynik jest dla nas porażką, jechaliśmy po trzy punkty, mieliśmy ogromną przewagę w posiadaniu piłki, jednak na tablicy po obu stronach widniało zero, więc, co zrozumiałe nie jesteśmy z tego zadowoleni - mówił po meczu Jacek Kołodziejczyk. - Jeśli chodzi o nieuznane gole, to przede wszystkim w tej sytuacji powinien być podyktowany rzut karny, a nie wolny, bo Kacper Chmielewski był faulowany w polu karnym, albo co najmniej na linii. Skoro sędzia uznał, iż Mateusz Baszak zdobył pierwszego gola nieprawidłowo to jest rzut karny. Dał wolny, który "Baszi" zamienił na kapitalną bramkę, ale w dziwnych okolicznościach to trafienie również nie zostało uznane, bo rzekomo Dominik Radziemski przeszkadzał zawodnikom w murze. Zdaję sobie sprawę, iż jest taki przepis, jednak czy należało go zastosować w tej sytuacji, to już temat do dyskusji. Na pewno w tej akcji za "trzy" gole znalazłbym co najmniej jedną kontrowersję - komentuje trener gości.
Teraz przed Karkonoszami mecz w roli gospodarza, na Złotniczą 12 przyjedzie Jaworzanka 1946 Jawor (1 kwietnia 2023, godz. 16:00). Łużyce o tej samej porze zagrają w Jerzmanowej z Sokołem.

ŁUŻYCE LUBAŃ - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 0:0

Czerwona kartka: Chmielewski w (81).
Żółte kartki: Chernyshenko, Zachaczewski, Urbaniak oraz Kurianowicz.
Sędziował: Lombardo (KS Legnica).
Widzów: 200.

ŁUŻYCE: Gąsiorowski - Chmielowiec, Kozioł, Mlonek (63 Chernyshenko), Bojdziński, Suski, Furmański (90+6 Karwecki), Zachaczewski, Wadziński, Buzała, Urbaniak (87 Młynarski).
KARKONOSZE: Malec - Kuźniewski, Firmanty, Kurianowicz (60 Chmielewski), Bębenek (77 Sołtysiak), Radziemski (90 Tokarz), Baszak, Maciejewski, Jaros (77 Siudak), Kulchawy (85 Krawczyk - Demczuk), Kocot.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban