Rozmowa z Jackiem Kołodziejczykiem, trenerem Karkonoszy Jelenia Góra

Jacek Kołodziejczyk przejął zespół Karkonoszy Jelenia Góra po trenerze Ołeksandrze Szeweluchinie, a działo się to późną jesienią 2021. Nie udało mu się utrzymać biało - niebieskich w III lidze, przy czym trzeba pamiętać, iż sytuacja zespołu w tamtym momencie była trudna. Sezon 2022/23 jest pierwszym kiedy sam od początku decydował o przygotowaniach i transferach. Wyniki go bronią, bo na półmetku w grupie zachodniej IV ligi dolnośląskiej, Karkonosze są liderem, dotarły też do finału Pucharu Polski DZPN Jelenia Góra. Ze stylem też chyba nie jest źle, skoro zespół zdobył w lidze 62 gole.

5 straconych punktów po rundzie jesiennej, to dużo, czy przed rozpoczęciem sezonu zakładałeś większy margines błędu?

JACEK KOŁODZIEJCZYK: - Chcemy wygrywać w każdym spotkaniu, nie wyznaczyliśmy sobie konkretnych progów. Uznaję to za pozytywny wynik, ale jest on zdecydowanie do pobicia. Uważam, ze dzisiaj jesteśmy lepszym zespołem niż na starcie sezonu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż inne zespoły nie próżnują i również się rozwijają.

Już teraz z odległej perspektywy, boli bardziej porażka z Mewą Kunice czy remis z Odrą Ścinawa?

Zdecydowanie porażka z Mewą, mnie osobiście zabolał zwłaszcza jej rozmiar. Biorąc pod uwagę dyspozycję tego dnia Wojtka Fościaka i obronione przez niego dwa rzuty karne, wynik mógł być jeszcze gorszy. Byliśmy tego dnie słabszym zespołem i na to zasłużyliśmy. Odebraliśmy bardzo dobrą lekcję, a jej przesłaniem było potwierdzenie zasady, że nie możemy lekceważyć nikogo i do każdego spotkania musimy podchodzić maksymalnie skoncentrowani oraz musimy trzymać się ustaleń. Kontynuując wątek meczu w Kunicach, nie da się ukryć, że w jego trakcie wyglądaliśmy słabo pod względem motorycznym, więc tutaj unaocznił się błąd z mojej strony w planowaniu mikro cyklu. Chcąc pokazać zawodnikom, iż powinniśmy tworzyć zespół, wziąłem czynny udział w poniedziałkowym intensywnym treningu, aby pokazać, iż konsekwencje dotyczą również mojej osoby.
- Jeśli chodzi o mecz w Ścinawie, był to zasłużony remis wywieziony z ciężkiego terenu. W tym spotkaniu zarówno my jak i przeciwnicy nie stworzyliśmy zbyt dużej ilości sytuacji.

Nie tak dawno rozmawialiśmy podczas jednego z treningów, trochę półżartem zapytałem czy Karkonosze stać na osiągnięcie lepszego bilansu dwumeczu z Mewą? Odpowiedziałeś, że tak, podtrzymujesz tę opinię?

- Były już mecze w tym sezonie, które pokazały, że możemy być skuteczni i potrafimy strzelić więcej niż 5 bramek w jednym spotkaniu, więc tak, jesteśmy w stanie to zrobić.

Na pozycję lidera na zachodzie złożyło się 13 zwycięstw. W każdym z tych spotkań byłeś spokojny o końcowy rezultat, czy nie raz drżałeś o wynik?

- Były spotkania, w których mieliśmy spora kontrolę i pewną zaliczkę bramek. Takim przykładem był pojedynek z Sokołem Jerzmanowa. Zdarzały się też mecze, gdzie trzeba było walczyć o wynik do ostatniej minuty, choćby w Prochowicach, czy podczas meczu z Polonią Środa Śląska przy Złotniczej 12. Każde spotkanie miało swoją historię. Większość z nich toczyła się przy niskiej obronie rywali i niejednokrotnie potrzebowaliśmy dużej cierpliwości w konfrontacjach z teoretycznie słabszymi przeciwnikami, gdzie długo nie potrafiliśmy swojej przewagi udokumentować golem. W takich sytuacjach trzeba szukać różnych rozwiązań. Kilka razy na zdobycz bramkową musieliśmy poczekać do II połowy.

Twój zespół stać na zagranie rundy bez straty punktu?

- Jesteśmy w stanie wygrać z każdą drużyną w tej lidze. Czy nie stracimy punktu, ciężko powiedzieć... Będzie to na pewno dużym wyzwaniem. Patrząc na to, iż jesteśmy w kolejnym etapie Pucharu Polski, często będziemy grać w środy, musimy mieć świadomość, że czeka nas intensywna runda. Tu wchodzi w grę dobre zarządzanie zespołem i odpowiednia rotacja zawodnikami, ponieważ musimy pamiętać, iż jesteśmy na poziomie amatorskim, a piłkarze nie utrzymują się z grania w piłkę, tylko posiadają swoje obowiązki zawodowe, do tego jak każdy mają życie rodzinne.

Spodziewałeś się, że to Prochowiczanka Prochowice będzie głównym rywalem Karkonoszy w walce o prymat na zachodzie?

= Prochowiczanka dysponowała w rundzie jesiennej dobrą kadrą. Widać w tym zespole dużo wykonanej pracy przez trenera Roberta Gajewskiego, choć myślę, że ich równa dyspozycja była sporą niespodzianką.

Uważasz, że wiosną nadal będziecie czuli ich oddech na plecach?

- Tak, zdecydowanie, patrząc na ich ruchy transferowe, dobre wyniki w grach kontrolnych oraz stabilną dyspozycję w I rundzie, uważam, że nadal będą mocni.

Ktoś jeszcze może się włączyć do tej walki, czy sprawa rozstrzygnie się pomiędzy Karkonoszami i Prochowiczanką?

- Polonia Środa Śląska i Łużyce Lubań są cały czas w półdystansie, na pewno nie odpuszczą. Do rozegrania jest jeszcze 15 kolejek, to bardzo dużo.

Mimowolnie myślisz już o barażach, czy tak daleko nie wychodzisz przed szereg?

- Myślę o najbliższym meczu z BKS Bolesławiec. Chcę żebyśmy skupili się na najbliższych spotkaniach i odpowiednim przygotowaniu do nich. Nie wybiegam myślami do tego co będzie się działo w maju czy czerwcu.

Nie pytam kto wygra na wschodzie, ale wytypuj pierwszą 3 w tej grupie, bez ustalania kolejności?

- Podam 4 zespoły: Moto Jelcz Oława, Polonia Stal Świdnica, Piast Żmigród oraz Słowianin Wolibórz. Uważam, że w tym gronie rozstrzygnie się gra o pierwsze miejsce.

Patrząc na ruchy kadrowe poczynione zimą, kibice Karkonoszy chyba mogą być zadowoleni? Nikodem Siudak, Kuba Bartecki, Kacper Chmielewski czy Marcel Ratajski, niejeden rywal chciałby mieć ich w kadrze.

- Każdy z tych zawodników jest w stanie wnieść dużo jakości do zespołu i pozwala na kilka dodatkowych rozwiązań. Cieszy fakt, iż młodzi piłkarze związani z Jelenią Górą chcą tutaj wracać. Są to ruchy bardzo przyszłościowe, ponieważ wymienieni zawodnicy reprezentują roczniki 2002/03/04/05, więc Marcel Ratajski i Kacper Chmielewski, nadal mogą występować również w zespole u19.

Młodzież puka do drzwi? Ktoś z drużyny u19 trenera Artura Milewskiego może na dobre rozgościć się w seniorach?

- Na stałe do zespołu dołączyli dwaj juniorzy - Misha Getman i Tymek Wąsiewski oraz wcześniej wspomniani Ratajski i Chmielewski. Każdy z nich pokazał w okresie przygotowawczym, że są cennymi ogniwami dla naszego zespołu. Czy wywalczą sobie miejsce na dobre, to zależy tylko od nich. Nic nie jest dane na zawsze, więc muszą cały czas o siebie walczyć. Nie zamykam również drzwi pozostałym chłopakom z zespołów młodzieżowych. Jeśli będą wyraźne sygnały z ich strony, iż zasługują, aby przenieść ich do pierwszej drużyny, to tak się stanie. W IV-ligowej kadrze znajduje się obecnie 13 zawodników o statusie młodzieżowca.

Przed wami finał okręgowego Pucharu Polski, tym razem zapewne będziecie chcieli zrekompensować kibicom porażkę sprzed roku w Lubaniu? Przypomnijmy, że Łużyce w meczu o trofeum pokonały wtedy Karkonosze 3-2.

- Zdecydowanie tak, chcemy wygrać PP i mam nadzieję, że nasza przygoda nie zakończy się na szczeblu podokręgu jeleniogórskiego. Czeka nas ciężkie spotkanie z Apisem Jędrzychowice, który zwłaszcza na swoim ternie będzie trudnym rywalem i musimy sobie zdawać z tego sprawę.

Mamy rok 70-lecia Karkonoszy, to piękny jubileusz, kibice biało - niebieskich zapewne myślą - warto go uczcić nie tylko towarzyskim meczem ze Śląskiem Wrocław. Jesteś sobie w stanie wyobrazić taki scenariusz - awans do III ligi, zdobycie wojewódzkiego PP i udział w fazie centralnej tych rozgrywek?

- Chciałbym, aby ten rok był wyjątkowy dla naszego klubu i będziemy robić wszystko co w naszej mocy, żeby sprawić jak najwięcej radości naszym kibicom. Musimy stawiać sobie wysokie cele, ale przy tym twardo stąpać po ziemi.

Rozmawiał (21 lutego 2023)
Piotr Kuban