J. Kołodziejczyk i K. Kaliciak o meczu Karkonosze - Górnik

Krzysztof Kaliciak (trener Górnika Złotoryja): - Wiedzieliśmy, że gramy z najmocniejszym, z naszych sparingowych rywali, dlatego też nie poszliśmy w otwartą grę. Mieliśmy tylko skoki pressingowe, wysoką obronę jak Jelenia zaczynała od bramki, ale głównie szukaliśmy kontrataku. Za nami ciężki tydzień, do tego choroby i kontuzje w kadrze, co sprawiło, iż zabrakło w tym meczu pięciu zawodników. Większość chłopaków zagrała dzisiaj po 90 minut i to też był dla nas sprawdzian jak wyglądamy kondycyjnie na tle mocnego rywala, który zagrał na dwa składy. Jeszcze jest trochę czasu do ligi, aby pewne rzeczy poprawić.
- Martwi kontuzja Bieniusiewicza, z którym wiążę pewne nadzieje, wcześniej uraz Tycla, można powiedzieć, że przed startem rozgrywek kluczowi zawodnicy odnoszą kontuzje, więc liczę, iż wszyscy się wykurują i odzyskają zdrowie przed ligą, bo nie mamy tak szerokiej kadry, jak np. Karkonosze.
- Brajana Kułakowskiego już wcześniej znałem, wiem, iż jest to zawodnik z potencjałem, a obecnie nie będzie raczej miał zbyt dużych szans, aby przebić się do składu Karkonoszy. Pracuje w Złotoryi, mieszka dosyć blisko, więc był to jakby naturalny ruch. Mam nadzieję, że jakoś się tam dogadamy i będzie u nas grał. Myślę, iż będzie to z korzyścią zarówno dla niego, jak i dla nas.

Jacek Kołodziejczyk (trener Karkonoszy): - Przede wszystkim dobra, myślę, że na w miarę odpowiednim poziomie I połowa. Kontrolowaliśmy spotkanie, być może mało sobie stwarzaliśmy okazji, ale to też ze względu na warunki jakie postawił przeciwnik. Bronili się dosyć nisko i ciężko było sobie znaleźć te przestrzenie za linią obrony. Udało się zdobyć bramkę po stałym fragmencie, zresztą kolejny raz w tym okresie przygotowawczym. Tak jak mówiłem, I połowa na plus. Gorzej wyglądało to po zmianie stron, o ile tydzień temu można było powiedzieć, że wtedy się rozkręciliśmy, tym razem stopnieliśmy i wyglądaliśmy na pewno gorzej niż przed przerwą.
- Sytuacja Brajana Kułakowskiego jest taka, że obowiązki zawodowe nie pozwalają mu regularnie trenować, tak jak byśmy tego chcieli i oczekiwali, więc dostał - może nie "zielone światło" - a określenie swojego statusu w drużynie na chwilę obecną, co będzie się wiązało zapewne z niezadowalającą dla niego ilością minut gry. Sytuacja jest rozwojowa, na pewno będziemy o tym rozmawiać, zarówno z nim, jak i ze Złotoryją.

Piotr Kuban