Wypuścili zwycięstwo z rąk
Koszykarze Sudetów Jelenia Góra stracili komplet punktów we własnej hali, gdzie przegrali z KKS Siechnice 57-58. Szkoda, bo zwycięstwo wymknęło się z rąk jeleniogórzan na dwie sekundy przed końcem, do tego można powiedzieć, na własne życzenie, bowiem Sudety przy przewadze dwóch punktów posiadały piłkę, by oddać ją rywalom w kuriozalny sposób.
Od początku spotkanie było bardzo zacięte. Obie ekipy miały problemy ze zdobywaniem punktów i zbudowaniem większej przewagi. Wydawało się, że "schody" dla gospodarzy zrobiły się pod koniec III kwarty, gdy KKS objął 7-punktowe prowadzenie. Odpowiedź Sudetów była mocna, bo rozpoczęli IV kwartę od zdobycia 9 punktów z rzędu. Cały czas trwała walka kosz za kosz jednak w końcówce jeleniogórzanie posiadali wszelkie atuty, by zakończyć mecz zwycięstwem. Niestety niezrozumiały błąd przydarzył się Pawłowi Najmanowi, który zamiast podać piłkę do jednego z kolegów, posłał ją w pustą przestrzeń na własną połowę, gdzie wyszła na aut. Do końca były dwie sekundy i jak się okazało wystarczyło to sieczniczanom do oddania celnego rzutu za trzy punkty. Nejman nie zdołał przeszkodzić Jakubowi Kuczycowi w oddaniu rzutu za trzy punkty i na ułamek sekundy przed końcem goście prowadzili jednym oczkiem. Sudety za sprawą Michała Wasilewskiego jeszcze próbowały uratować wynik, ale piłka po jego rzucie w tych okolicznościach nie miała szans dotrzeć do celu.
- Już witaliśmy się z gąską, ale niestety..., ostatnia decydująca sytuacja jest na korzyść drużyny z Siechnic. Porażka boli, bo wyszliśmy z minus siedem na plus trzy i mogliśmy to spokojnie pilotować. Ale to nie ostatnia sytuacja jest kresem naszej gry i powodem porażki. Mamy siedem sekund do końca i zamiast spokojnie przetrzymać piłkę, grać ze sobą, to my wariujemy... Wpadamy w jakiś amok, szał i nie wiem po co my to robimy. Musimy nad tym pracować. Jak mówiłem, porażki bolą, ale też budują. Musimy się jak najszybciej otrząsnąć i grać swój basket - skomentował mecz trener Jarosław Wilusz.
- Było to bardzo wyrównane i ciężkie dla nas spotkanie. Wiadomo, jesteśmy beniaminkiem, więc można powiedzieć, że każdy mecz jest dla nas ciężki i czeka nas coś nowego. Staramy się ciężko pracować i wdrażać te nowe rzeczy, myślę, że z meczu na mecz coraz bardziej nam się to udaje - mówił po meczu Kajetan Grześkiewicz. - To prawda kibicie o mnie nie zapomnieli, dużo znajomych, rodzina i dziewczyna, bardzo się cieszę, że przyszli i dopingowali, dzięki temu czułem się jak w domu. Zależało mi żeby tutaj wygrać i troszkę dogryźć rywalom. Dobrze się będę z tym czuł wracając do domu - dodaje wychowanek Sudetów, dzisiaj zawodnik KKS-u.
Kajetan przez cały mecz toczył zacięte pojedynki pod koszem z Pawłem Mincielem. Z reguły to center Sudetów był w nich góra, ale raz Grześkiewicz zdobył się na efektowny wsad przez ręce rywala i akcja ta zdecydowanie była ozdobą meczu.
Następny mecz nasz zespół zagra w Prudniku z Pogonią (3 grudnia 2022, 17:30).
SUDETY JELENIA GÓRA - KKS SIECHNICE 57-58 (14-14, 18-17, 8-16, 17-11)
SJG: Wasilewski - 11, K. Rybarczyk, Garbarski, Walaszek - 5, Ostrowski - 15, Jyż - 2, Najman - 5, Minciel - 19, Suchecki Strzemecki.
Trener: Jarosław Wilusz.
KKS: J. Fedorski - 14, Kuczyc - 14, Mitman - 14, Bryła - 5, Oswald - 4, Otręba, Gnika, Grześkiewicz - 7, Toś, W. Fedorski.
Trener: Radosław Hyży.
Sędziowali: Adam Krzemień i Damian Bordun.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży