Karkonosze zgodnie z planem
Karkonosze Jelenia Góra pokonały przy Złotniczej 12 Iskrę Kochlice 6-1. Wynik mógł być dużo wyższy, jednak tradycyjnie u biało - niebieskich zawodziła skuteczność. Raz wyręczył ich były zawodnik Karkonoszy Andrzej Hebda, który niefortunną interwencją pokonał bramkarza swojej drużyny.
Od początku Karkonosze starały się narzucić swoje warunki, ale przez wiele minut goście nie pozwalali zepchnąć się do głębokiej defensywy. Trzeba przyznać, iż ekipa trenera Przemysława Zatwarnickiego chciała grać w piłkę, a nie tylko przeszkadzać. Wynik mógł otworzyć Kamil Kurianowicz, który po błędzie obrońcy rywali na wślizg dopadł do piłki i uderzeniem w długi róg próbował pokonać Macieja Łacha. Nie udało się, bo trafił piłką w słupek. Za chwilę słupek uratował gospodarzy, bowiem w zamieszaniu mokra piłka chyba odbiła się od nogi Tobiasza Kuźniewskiego i niewiele brakowało do gola samobójczego. W 27 minucie kapitalną solową akcję lewym skrzydłem przeprowadził Mateusz Jaros i było 1-0. Kilka minut później znów Jaros uderzył z linii pola karnego i piłka wylądowała w siatce. Jeleniogórzanie poszli za ciosem i jeszcze przed przerwą Mateusz Baszak pogrążył zespół przeciwnika.
W II połowie swojego gola doczekał się Kurianowicz, po chwili na 5-0 niefortunnie trafił Hebda. Karkonosze jak to mają często w zwyczaju zachowały się niefrasobliwie w obronie, co wykorzystał Eryk Klimczak. Później wręcz nawałnica KSK i multum okazji do zdobycia kolejnych bramek. Udało się tylko raz po strzale Dawida Gila.
- Myślę, że od początku zagraliśmy to co chcieliśmy, jak założył nam trener. Wyszliśmy wysokim pressingiem, próbowaliśmy szybko po stracie piłki ja odzyskiwać i kontratakować. To wyszło, szybko strzeliliśmy trzy bramki i ustawiliśmy sobie spotkanie w I połowie, a w drugiej, to już praktycznie dobiliśmy przeciwnika. Czwarta, piąta bramka i już było jasne, że wygramy ten mecz - skomentował Kamil Kurianowicz.
- Wygrywamy zasłużenie, kontrolujemy spotkanie tak naprawdę przez pełne 90 minut, ale mimo to uważam, że wynik minimum powinien być dwukrotnie wyższy. Zwłaszcza ostatnie 10-15 minut, naliczyłem pięć sytuacji stuprocentowych, a wykorzystaliśmy jedną. Jestem też rozczarowany, iż straciliśmy gola, bo prosiłem zespół o pełne skupienie przez 90 minut i tak naprawdę wyłączamy się na jedną akcję w meczu i od razu konsekwencją jest stracony gol, do tego w niegroźnej sytuacji - mówił po meczu trener Jacek Kołodziejczyk.
W najbliższą sobotę Karkonosze ponownie zagrają u siebie, tym razem z Sokołem Jerzmanowa (29 października 2022, godz. 15:00). Natomiast Iskra w Kochlicach podejmie Spartę Grębocice (29 października 2022, godz. 15:30).
Dodajmy, iż choć nadal Karkonosze są na drugiej lokacie w tabeli grupy zachodniej IV ligi dolnośląskiej, to obecnie są już tylko zależne od swoich wyników, bowiem Prochowiczanka Prochowice remisując z Polonią Środa Śląska 1-1 straciła dwa punkty i ma nad naszym zespołem już tylko dwa punkty przewagi, przy jednym meczu rozegranym więcej.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - ISKRA KOCHLICE 6-1 (3-0)
Bramki: 1-0 Jaros 27', 2-0 Jaros 35', 3-0 Baszak 43', 4-0 Kurianowicz 60', 5-0 Hebda 62' (sam.), 5-1 Klimczak 76', 6-1 Gil 90'.
Żółte kartki: Kurianowicz, Sutor.
Sędziowali: Oskar Hupało oraz Marcin Chodorowski i Dariusz Szott.
Widzów: 200.
KSK: Fościak - Kuźniewski, Kocot, Firmanty, Kurianowicz, Bębenek, Radziemski, Baszak, Kulchawy, Jaros, Firlej / Malec, Gil, Sołtysiak, Ranecki, Kułakowski, Tokarz, Sutor.
Trener: Jacek Kołodziejczyk.
ISKRA: Łach - Gulewicz, Hebda, Kifert, Sobolewski, Wierzbicki, Klimczak, Kozłowski, Sobczak, Winnik, Skoczylas / Chudek, Stachowiak, Ręczkowski, Salamaga, Janczak, Zatwarnicki.
Trener: Przemysław Zatwarnicki.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży