Legendy JKS-u we właściwym miejscu

10 lat temu w hali im. Mariana Koczwary powstała Galeria Sław Jeleniogórskiej Koszykówki. Pomysłodawcą był Ireneusz Taraszkiewicz, dyrektor MOS-u w Jeleniej Górze, a pierwszą uhonorowaną postacią, której wizerunek tam umieszczono patron hali, czyli legendarny trener Mariana Koczwara. Teraz z inicjatywy Eugeniusza Sroki, prezesa Isands Wichoś Jelenia Góra, odsłonięto portrety dwóch zawodników JKS Spartakusa Jelenia Góra - Czesława Kowgiera i Józefa Cięciwy.
- Jest mi niezmiernie miło, że oni tam są i jest jeszcze obok nich Romek Misiewicz, bo to była ta trójka "gladiatorów", która poprowadziła nas w dobrą stronę. Oczywiście przy wsparciu kibiców oraz zaangażowaniu trenerów i sztabu działaczy. Cieszę się, przy okazji nie będę się też krył z tym, iż uważam, że powinni tam się znaleźć dużo wcześniej - mówi Eugeniusz Sroka. - Bardzo się cieszę, że galeria się powiększyła o zacne postacie dla naszego miasta, które walnie się przyczyniły do promocji Jelenia Góra oraz z tego, że po tylu latach ktoś poza mną przejął inicjatywę, aby rozwijać ten projekt - mówi Ireneusz Taraszkiewicz.
W zasadzie obu zawodników nie trzeba nikomu przedstawiać, warto jednak w kilku zdaniach przypomnieć ich sylwetki. Nie żyjący już niestety Cięciwa zawsze kibicom JKS-u będzie się kojarzyły z pierwszym awansem Spartakusa do ekstraklasy, bo to on w turnieju barażowym w Radomiu zdobył dwa ostatnie punkty, który stanowiły przepustkę dla jeleniogórzan na najwyższy szczebel krajowy. Działo się to w meczu ze Stalą Bobrek Bytom, "Ziutek" nie zawiódł na linii rzutów wolnych, wykorzystując obie próby, co dało wymarzony awans. - Pamiętam też taką sytuację, gdy Józek w równie ważnym meczu o awans do I ligi z Odrą Wodzisław rozgrywanym w Krakowie wykonał rzut do kosza w niezwykły sposób, bo przełożył w ostatniej chwili piłkę do drugiej ręki, co prócz punktów przyniosło również faul i rzut wolny. Józek znów nie zawiódł i go wykorzystał, nie zadrżała mu ręką, a było to bardzo ważne, bo przed tą akcję przegrywaliśmy trzema punktami - wspomina Eugeniusz Sroka, jego trener z tamtych lat. Na poziomie ekstraklasy Cięciwa w barwach Spartakusa rozegrał 30 spotkań, na jej zapleczu blisko 200. W sumie zdobył tysiące punktów, bo był rasowym snajperem, dysponującym jednym z lepszych rzutów z dystansu w drużynie. - Józek Cięciwa lubił grać mecze o dużym ciężarze gatunkowym. Lubił grę przy pełnych trybunach i nie ważne, czy byli to kibice jego zespołu. Tak było w zwycięskim I-ligowym spotkaniu w Lesznie, gdzie 1987 roku zdobył aż 39 punktów - dodaje Sroka.
Czesław Kowgier do koszykówki trafił stosunkowo późno, bo w wieku 15 lat. Był wszechstronnie usportowiony, m.in. biegał na nartach i grał w siatkówkę. Podczas zawodów narciarskich trenerka Ewa Kazanowska z MKS MDK Karkonosze oraz trener Leszek Kuźma przekonali go, by zjawił się na treningu koszykarskim. Nie były to łatwe początki, bowiem zawodnik mieszkał w Wojcieszowie, ale dzięki pomocy trenera Jerzego Gadzimskiego, Kowgier przeprowadził się do Jeleniej Góry, gdzie rozpoczął naukę w Technikum Budowalnym. Szybko stał się filarem drużyny juniorów i trafił nawet do młodzieżowej reprezentacji kraju. Szybko został zaangażowany przez czołowy wówczas zespół ekstraklasy, czyli Stal Bobrek Bytom. Powrót do Jeleniej Góry oczywiście wiąże się z latami spędzonymi w Spartakusie i występami również na najwyższym szczeblu. Łącznie w ekstraklasie Kowgier rozegrał ponad sto spotkań. Podczas finansowo - organizacyjnej zapaści klubu, koszykarz jeszcze próbował swoich sił w Kotwicy Kołobrzeg. - Na koniec jeszcze raz powrócił do Jeleniej Góry, ale w tym okresie klub z gladiatorem w nazwie już autentycznie dogorywał. Czesiek Kowgier zapisał się złotymi zgłoskami w jego historii obok Romana Misiewicza i Józka Cięciwy, równie zasłużonych koszykarzy wywodzących się z Jeleniej Góry - mówi Eugeniusz Sroka.
Nowe wizerunki w galerii sław dopełniły jej pierwszy poziom. Przypomnijmy, że poza Kowgierem, Cięciwą i wspomnianym na wstępie Koczwarą znajdziemy tam portrety: Janusza Wichowskiego, Marka Tołkacza, Jerzego Świątka, Jana Nowaka, Romana Misiewicza, Haliny Krygier, Mirosława Trześniewskiego, Elżbiety Nowak, Jerzego Gadzimskiego, Eugeniusza Sroki, Leszka Oleksego i Ireneusza Taraszkiewicza.
- Cześć i chwała Irkowi Taraszkiewiczowi za powołanie do życia tej galerii i jej pielęgnowanie, ale co do kontynuacji i jej rozwoju, to już należy do obecnie zarządzających obiektem. Mam nadzieję, że będą tym zainteresowani, bo jest zapotrzebowanie i są ludzie, którym należy się tam miejsce - mówi Sroka. Zarówno on jak i Taraszkiewicz jako pierwszego w kolejce wskazują Krzysztofa Samca, byłego zawodnika JKS Spartakusa, Sudetów i KSW Spartakusa. Prezes Wichosia wśród potencjalnych wyróżnień wymienia też m.in. zawodniczki Małgorzatę Myćkę i Małgorzatę Babicką.
Dodajmy, że odsłonięcie wizerunków dwóch byłych koszykarzy JKS-u odbyło się przy okazji meczu Sudetów z KS 27 Katowice.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban