Karkonosze w finale
Karkonosze Jelenia Góra awansowały do finału okręgowego Pucharu Polski. Biało - niebiescy ograli w Świerzawie miejscową Pogoń w rozmiarach 10-1. Zdecydowaną większość goli nasz zespół zdobył po przerwie.
Od początku mecz toczył się zgodnie z przewidywanym scenariuszem, czyli świerzawianie postawili na zwartą obronę, która miała odpierać atak pozycyjny Karkonoszy. Jeleniogórzanie początkowo nie zachwycali pod bramką rywali, choć dosyć szybko zaczęli tworzyć sytuacje, głównie po stałych fragmentach wykonywanych przez Przemysława Kocota. Zdecydowanie najgroźniejszy w tym fragmencie spotkania był Mateusz Baszak, jednak Łukasz Kłobucki nie dawał się zaskoczyć. Po kwadransie konsternacja w szeregach gości, bowiem piłkę w strefie środkowej stracił Dawid Gil, a szybką kontrę skutecznie uderzeniem w długi róg wykończył Bartek Kłos. Reakcja KSK błyskawiczna i w zamieszaniu Baszak doprowadza do remisu. W 33 minucie znów dał o sobie znać "Baszi", tym razem zrobił robotę na skrzydle, wpadł w pole karne i można powiedzieć, podał Gilowi gola na tacy. Pomimo naporu KSK wynik 1-2 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego Konrada Małachowskiego przed przerwą.
Po zmianie stron Karkonosze z miejsca podkręciły tempo i gola zaczęły padać lawinowo. Już dwie minuty po wznowieniu gry od środka boiska na 1-3 trafił Baszak, później hat-tricka skomponował Kamil Kurianowicz, w tym dwa razy posyłając piłkę do bramki z rzutów karnych. Swojego drugiego gola zdobył Gil, a po jednym trafieniu dorzucili Kacper Tokarz i Brajan Kułakowski. Gol na 5-1 to konsekwencja pechowej interwencji zawodnika Pogoni. Ostatecznie skończyło się wynikiem 1-10.
- Nie spodziewałem się, aż takiego wysokiego wyniku. Nie uważam, że był to dla nas łatwy spacer, zwłaszcza w I połowie, bo było widać, iż przeciwnik dobrze się bronił. Mieli też pomysł na kontratak, bo dwukrotnie doszli do groźnych pozycji, z czego jedną z tych akcji wykorzystali. Dobrze, że na nią szybko zareagowaliśmy i strzeliliśmy na 1-1. Bramka na 2-1 pozwoliła nam trochę nabrać pewności siebie, a wejście w II połowę, gdzie zdobyliśmy trzy gole w 10 minut, pozwoliło nam na czerpanie większej przyjemności z gry w piłkę - mówił po meczu trener gości Jacek Kołodziejczyk.
W finale Karkonosze spotkają się z Apisem Jędrzychowice. Jeszcze nie wiadomo, gdzie ten mecz się odbędzie. Zadecydują o tym miejsca drużyn w tabeli grupy zachodniej IV ligi dolnośląskiej po rundzie jesiennej 2022. Niżej ulokowany zespół, na pocieszenie będzie gospodarzem finału, który odbędzie się w trakcie rundy wiosennej 2023. Na tę chwilę wyżej notowany jest Apis, więc w takiej sytuacji pucharowe starcie odbyłoby się w Jeleniej Górze. - Patrząc na obecny układ tabeli IV ligi od razu nasuwa się skojarzenie, że zagrają dwa najmocniejsze zespoły w naszym podokręgu, więc wydaje mi się, iż jest to najatrakcyjniejszy finał z możliwych - rekomenduje mecz trener Karkonoszy.
POGOŃ ŚWIERZAWA - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 1-10 (1-2)
Bramki: 1-0 Kłos 16', 1-1 Baszak 17', 1-2 Gil 35', 1-3 Baszak 47', 1-4 Tokarz 51', 1-5 W. Chlebosz 54' (sam.), 1-6 Kurianowicz 61', 1-7 Kurianowicz 68', 1-8 Gil 72', 1-9 Kułakowski 86', 1-10 Kurianowicz 90'.
Żółte kartki: Madejczyk, Hyndle.
Sędziowali: Konrad Małachowski oraz Paweł Cieśla i Marcin Zapiór.
Widzów: 120.
POGOŃ: Kłobucki (71' Kurowski) - Borycki (60' Gajek), Bredicki, W. Chlebosz, Chmara (46' G. Maraszek), Hyndle, Kłos (60' Wójcik), Krajewski, Kurek, Madejczyk, A. Maraszek.
Trener: Arkadiusz Paluch.
KSK: Malec - Baszak, (55' Bębenek), Firmanty (70' Juszczyk), Gil, Kocot (55' Jaros), Kuźniewski, Maciejewski (55' Kułakowski), Niemienionek, Radziemski (55' Kurianowicz), Sołtysiak, Tokarz.
Trener: Jacek Kołodziejczyk.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży