Kanonada Karkonoszy

W dobrych humorach wracali dzisiaj do domów kibice Karkonoszy Jelenia Góra, bowiem ich pupile pokonali przy Złotniczej Łużyce Lubań 7-2. Wygrana cieszy, bo rywale to dobrze poukładany i prowadzony zarówno klub jak i zespół. Przed meczem był wiceliderem grupy zachodniej IV ligi dolnośląskiej.
Szybko na murawie zarysowała się przewaga biało - niebieskich, goście grali bojaźliwie i bardzo szybko mogli ponieść konsekwencje, ale piłka po strzale Kamila Kurianowicza obiła tylko słupek. W 11 minucie nasi piłkarze dopięli swego, a gola zdobył Mateusz Jaros. Na drugiego trzeba było czekać do 27 min., a zdobył go w zamieszaniu Kurianowicz. Pięć minut później było 3-0, a gol Mateusza Baszaka zdobyty uderzeniem z dystansu miał prawo się podobać. Po kilku minutach golem odpowiedzieli rywale, pechowo w "parterze" piłkę ręką dotknął Patryk Maciejewski i sędzia Adrian Dorocki musiał wskazać na "wapno". Skutecznym strzelcem był Damian Bojdziński.
6 minut po zmianie stron Szymon Sołtysiak zakończył strzałem do pustej bramki akcję Karkonoszy i stało się jasne, że lubanianom będzie bardzo trudno ugrać korzystny wynik. Kwadrans przed końcem Dominik Radziemski zdobył gola i wielu kibiców sądziło, iż KSK po raz trzeci w tym sezonie wygra w rozmiarach 5-1, poprzednio z BKS Bolesławiec i Spartą Grębocice. Bardzo szybko przyjezdni doprowadzili do zmiany rezultatu, a sprytem i chłodną głową pod bramką Karkonoszy wykazał się Denis Wadziński. Końcówka należała do gospodarzy, a z dobrej strony pokazali się zmiennicy, po jednym golu zdobyli Brajan Kułakowski i Dawid Gil.
- Od początku byliśmy uczuleni przez trenera, że mamy agresywnie wejść w ten mecz. Myślę, że od pierwszej do ostatniej minuty pokazaliśmy, iż jesteśmy lepszym zespołem i zasłużenie wygrywamy. Czy za wysoko? Sądzę, że mieliśmy nawet troszkę więcej sytuacji, a wynik odzwierciedla to co działo się na boisku - komentuje Patryk Bębenek. - Z tygodnia na tydzień chcemy wyglądać coraz lepiej, z każdym meczem powielać dobre występy i piąć się w górę tabeli. Chcemy pokazać, że ta porażka w Kunicach, która mocno schłodziła nam głowy, jest zwykłym wypadkiem przy pracy i teraz chcemy już tylko punktować za trzy - dodaje zawodnik Karkonoszy.
Dodajmy, że dzisiaj piłkarze dostosowali formę do kibiców, którzy kapitalnie dopingowali od pierwszego gwizdka sędziego, by po ostatnim świętować wspólnie z naszą drużyną. Pod wrażeniem dopingu i atmosfery stworzonej przez fanów KSK było wielu graczy i kibiców z Lubania. Cieszy, że na trybunach pod tym względem jest chyba nawet lepiej niż w III lidze. Szkoda, że ogólna frekwencja nie jest trochę lepsza, może jeszcze kilka takich spotkań sprawi, iż średnia frekwencja będzie ok. 500 osób jak to miało miejsce w poprzednim sezonie.
Kolejne mecz obie ekipy rozegrają 17 września 2022, Karkonosze w Jaworze z Jaworzanką (godz. 16:00), a Łużyce u siebie z Sokołem Jerzmanowa (godz. 17:00).

KARKONOSZE JELENIA GÓRA - ŁUŻYCE LUBAŃ 7-2 (3-1)

Bramki: 1-0 Jaros 11', 2-0 Kurianowicz 27', 3-0 Baszak 32', 3-1 Bojdziński 37', 4-1 Sołtysiak 51', 5-1 Radziemski 75', 5-2 Wadziński 77', 6-2 Kułakowski 80', 7-2 Gil 90'.
Żółta kartka: Młynarski.
Sędziowali: Adrian Dorocki oraz Krzysztof Nerlo i Tomasz Janusiewicz.
Widzów: 300.

KSK: Fościak - Kocot, Kurianowicz, Sołtysiak, Radziemski, Niemienionek, Baszak, Kulchawy, Maciejewski, Jaros, Sutor / Malec, Kuźniewski, Gil, Firmanty, Bębenek, Firlej, Kułakowski.

Trener: Jacek Kołodziejczyk.

ŁUŻYCE: Biernat - Chmielowiec, Monik, Kozioł, Berliński, Bojdziński, Ziółkowski, Zachaczewski, Buzała, Chernyshenko, Urbaniak / Trzajna, Karwecki, Wadziński, Sitek, Szpytma, Misiewicz, Młynarski.

Trener: Radosław Szajwaj.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban