Klęska w Kunicach

Na boisku w Kunicach od pierwszych minut widać było kto chce grać i zdobyć komplet punktów, a zespołem tym byli gospodarze. Mewa już po kwadransie mogła prowadzić z Karkonoszami Jelenia Góra, ale Wojciech Fościak nie dał się zaskoczyć wykonującemu rzut karny Marcinowi Kaczmarkowi. W 27-ej minucie Rafał Szumański dośrodkował na głowę Pawła Wyżgi i było 1-0. Karkonosze miały większe posiadanie piłki, ale ich ospała gra nie przynosiła efektów, gola znów mogli zdobyć kuniczanie, jednak Fościak wykazał się w sytuacji sam na sam z Franklinem Tangiri. Ostatnie pięć minut mogło przynieść zmianę rezultatu na korzyść KSK, jednak najpierw Kamil Szawaryn obronił uderzenie Dominika Radziemskiego, a w następnej akcji Kamil Kurianowicz z 12 metrów obił piłką słupek.
W przerwie trener Jacek Kołodziejczyk nie zabrał drużyny do szatni, odprawa miała miejsce poza boiskiem obok ławki rezerwowych. 30 sekund po wznowieniu gry wszystkie plany i założenia wzięły w łeb, bowiem Tangiri wykorzystał błąd Szymona Sołtysiaka i było 2-0. Później znów błysnął najlepszy tego dnia zawodnik Karkonoszy, czyli Fościak, który po raz drugi obronił "jedenastkę", tym razem strzelał Wyżga. Fakt ten nie zraził gospodarzy, w tym niefortunnego strzelca, bowiem po kilku minutach kapitalnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego podwyższył prowadzenie Mewy na 3-0. Karkonosze próbowały zmienić wynik, dominowały i miały sporo sytuacji, ale dobrze bronił Szawaryn, raz po strzale Kurianowicza piłka rozbujała poprzeczkę. Można powiedzieć nieskuteczność biało - niebieskich ze sparingu z Łużycami Lubań i meczu z BKS Bolesławiec trwa nadal. Skuteczni byli natomiast piłkarze z Kunic, bezlitośnie punktując odsłoniętego rywala. Kolejne gole zdobyli Rafał Szumański i Arkadiusz Cymbalista. Ten drugi po wejściu na boisko w końcówce, co miało miejsce również w poprzednim meczu w Gryfowie Śląskim.
- Zawiedliśmy na każdej linii, byliśmy tak zdezorganizowani w tym meczu, że mogę tylko powiedzieć, iż ja tak grającego naszego zespołu nie widziałem jeszcze podczas żadnego meczu i treningu. Byliśmy totalnie rozsypani. Mewa oczywiście zwyciężyła w pełni zasłużenie i nie ma tu czego komentować - mówi Jacek Kołodziejczyk. - Czy nie doceniliśmy Mewy? Tak mi się wydaje, że przede wszystkim tutaj nie dojechała głowa. Myślimy, że mamy piłkarzy w zespole i wszyscy będą się przed nami kładli, a dzisiaj tak po prostu nie było, co pokazał rywal. Cieszę się, że stało się to na początku sezonu. Mam nadzieję, że zespół dobrze na to zareaguje. Na pewno zareagujemy podczas jednostek treningowych, bo to jest niedopuszczalne, abyśmy przynosili taki wstyd dla klubu i miasta - dodaje trener Karkonoszy.
- Wynik 5-0 mówi sam za siebie, aczkolwiek mieliśmy jeszcze swoje sytuacje, aby go zmienić. Drużyna gości też mogła to zrobić. Cieszymy się ze zwycięstwa. Szykowaliśmy się na bardzo trudną przeprawę, bo graliśmy chyba z głównym kandydatem do awansu, nie czarujmy się - mówi Jacek Terpiłowski. - Co zadecydowało o naszej wygranej? Bardzo dobra gra w defensywie. Taki był nasz plan na ten mecz, nie chcieliśmy się odkrywać, a później wykorzystaliśmy nasze szybkie wyjścia, szczególnie w II połowie. Udało się też wykorzystać przestrzenie w bocznych sektorach jakie rywal nam zostawiał. Pomimo naszego prowadzenia do przerwy 1-0, wiedzieliśmy, że Karkonoszy remis nie będzie zadowalał i ruszą na nas nie tylko, by doprowadzić do remisu, ale też będą chcieli zadać kolejny cios. Znając ich nastawienie wykorzystaliśmy nasz opcje z przodu i nie licząc karnych, praktycznie wykorzystaliśmy to, co sobie stworzyliśmy - podsumowuje trener Mewy.
Teraz obie drużyny będą pauzować w lidze, ze względu na przełożoną przez DZPN kolejkę, zagrają natomiast w okręgowym Pucharze Polski. Karkonosze pojadą do Pobiednej zmierzyć się z Fatmą (24 sierpnia 2022, godz. 17:30), a Mewa zawita do Grębocic na mecz ze Spartą (24 sierpnia 2022, godz. 18:00).

MEWA KUNICE - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 5-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Szumański 27', 2-0 Tangiri 46', 3-0 Wyżga 60', 4-0 Szumański 65', 5-0 Cymbalista 87'.
Żółte kartki: Chodyga, Wach, Petlakowski, Szumański oraz Kurianowicz, Kulchawy, Ranecki.
Sędziowali: Aleks Paluch oraz Damian Pełka i Norbert Wolski.
Widzów: 250.

MEWA: Szawaryn - Durkalec, Wyżga, Petlakowski, Szumański, Chodyga, Wach, Rokosz, Tangiri, Gała, Kaczmarek / Stępień, Mikhnov, Pacanek, Cymbalista, Drozdowski, Smolny, Bas.

Trener: Jacek Terpiłowski.

KSK: Fościak - Gil, Kurianowicz, Sołtysiak, Bębenek, Radziemski, Niemienionek, Kulchawy, Maciejewski, Jaros, Sutor / Malec, Juszczyk, Firmanty, Ranecki, Kułakowski, Firlej, Wąsiewski.

Trener: Jacek Kołodziejczyk.

Piotr Kuban