Znowu niedosyt
Tak jak w Wodzisławiu Śląskim z Odrą, również w Jeleniej Górze z Miedzią II Legnica, piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra wywalczyli jeden punkt. Tylko jeden punkt, bo mieli mnóstwo okazji, aby zgarnąć całą pulę. Wynik 3-3 z tak mocnym zespołem jak rezerwy Miedzi w normalnych okolicznościach powinien cieszyć, jednak okoliczności są jakie są, czyli strach patrzeć w dół III-ligowej tabeli grupy III, zwłaszcza po wynikach jakie osiągają konkurenci Karkonoszy do utrzymania...
Od początku przy Złotniczej dało się zauważyć, że biało - niebiescy mają dobre nastawienie, grają do przodu i stwarzają sytuacje. Niestety większości z nich nie wykorzystywali. W 22 minucie w końcu jedno z dośrodkowań zostało zamienione przez Adriana Dąbrowskiego na gola. Niestety 12 minut później, praktycznie pierwsza groźna akcja legniczan przyniosła im pierwszego gola. Z lewej strony pola karnego Karolczak wymanewrował defensywę Karkonoszy i dokładnie zacentrował na głowę Michała Pojaska, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Na szczęście trzy minuty przed przerwą udało się odzyskać prowadzenie, tym razem Ibrahima Toure uderzeniem w krótki róg pokonał bramkarza gości.
Po zmianie stron jeleniogórzanie nie wyglądali już tak dobrze, mimo to rywale nie potrafili przejąć inicjatywy na miarę swojego potencjału i miejsca jakie zajmują w tabeli. Ich akcje były bezzębne, a jednak gola strzelili. Zrobili to ze stałego fragmentu gry. Obrona KSK zachowała się skandalicznie biernie się przyglądając - dotyczy to również bramkarza - jak Grzegorz Bartczak po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową kieruje piłkę - leciała tysiąc lat świetlnych - do siatki. Niedługo później kontrę Miedzi II Mateusz Kaczmarek finalizuje trzecim golem i stało się jasne, że wygrana bardzo się oddaliła. Ostatecznie udało się zremisować, bo wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Mateusz Czerwiński wpisał się na listę strzelców. Piłka po jego strzale przełamał dłonie golkipera rywali. Chwała jemu i zespołowi za to, że grali do końca, do czego nas już przyzwyczaili na wiosnę. Niestety, to ciągle jest za mało, aby tchnąć optymizm w kibiców, którzy chyba powoli godzą się z...
- Dobra I połowa w naszym wykonaniu. Stworzyliśmy sobie sporą ilość sytuacji pod bramką Miediz. Niestety nie potrafiliśmy tego wykorzystać i tylko dwa razy pokonaliśmy ich bramkarza. Tylko, bo na przerwę powinniśmy schodzić przy wyniku 3 lub nawet 4-1. W II połowie spodziewaliśmy się natarcia Miedzi II. Pozwoliliśmy zbyt nisko zepchnąć się do defensywy, co prowokowało groźne sytuacje pod naszą bramką. W końcówce zmieniliśmy ustawienie i dogoniliśmy remis. Patrząc na to z kim graliśmy jest to cenny punkt po dobrym spotkaniu. Niestety jednak po przebiegu spotkania w połączeniu z tym jak wygląda sytuacja na dole tabeli, nie ma się z czego cieszyć. Musimy wierzyć w utrzymanie do końca. Wyglądamy dobrze i jest to prognostyk na kolejne spotkania. Będziemy walczyć! - mówił po meczu trener Jacek Kołodziejczyk.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - MIEDŹ II LEGNICA 3-3 (2-1)
Bramki: 1-0 Dąbrowski 22', 1-1 Pojasek 34', 2-1 Toure 42', 2-2 Bartczak 65', 2-3 Kaczmarek 77', 3-3 Czerwiński 85'.
Żółte kartki:
Sędziowali: Krystian Stenzinger oraz Krystian Urbański i Przemysław Sokołowski.
Widzów: 350.
KSK: Prochoń - Kuźniewski, Kocot, Szczudliński, Toure, Baszak, Niemienionek, Kulchawy, Firlej, Siudak, Dąbrowski / Fościak, Czerwiński, Dryja, Bębenek, Galas, Kurianowicz, Sutor.
Trener: Jacek Kołodziejczyk.
MIEDŹ II: Soloha - Azikiewicz, Bartczak, Balcewicz, Karolczak, Wysiński (75' Klimkiewicz), Garuch, Pojasek, Kaczmarek, Agbor, Kwolek (46' Żarkowski).
Trener: Adrian Żurański.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży