Trwa łużycka wiosna

Łużyce Lubań nie zawodzą swoich fanów w obecnym sezonie. Beniaminek IV ligi dolnośląskiej wygrał szósty mecz z rzędu, przy tym - co zrozumiałe - na wiosnę nie stracił jeszcze punktu. Tym razem ekipa trenera Radosława Szajwaja przywiozła komplet punktów z trudnego terenu w Złotoryi, do tego zrobiła to w dobrym stylu.
Wynik błyskawicznie otworzył Łukasz Staroń, który głową z bliskiej odległości pokonał bramkarza Górnika. Stałe fragmenty tego dnia to był sposób lubanian na zaskoczenie defensywy złotoryjan o czym przekonał Paweł Urbaniak, celnie uderzając piłkę głową. Niesieni prowadzeniem 2-0 goście mogli załatwić sprawę do przerwy, jednak nie wykorzystali wręcz nieprawdopodobnych okazji do podwyższenia rezultatu.
Na początku II połowy Górnik otrzymał rzut karny za zagranie piłki ręką przez jednego z rywali. Okazję wykorzystał Jakub Tycel. Odpowiedź gości była mocna, bowiem dwie centry Staronia zostały zmienione przez Urbaniaka na gole i najskuteczniejszy napastnik Łużyc mógł się cieszyć z hat-tricka, do tego zdobywając wszystkie gole "główkami". Miejscowi zdołali przełamać impas w 73 min. - gol Mateusza Dudzica, a później trzeba im oddać, że przycisnęli i teraz to oni marnowali znakomite sytuacje. Mimo naporu, obrona Łużyc nie dała się już pokonać, a w doliczonym czasie gry Łukasz Kusiak wykorzystał błąd obrońcy w polu pięciu metrów i z bliska postawił kropkę nad "i".
- Spotkanie od początku nie ułożyło się po naszej myśli, już do 20 minuty straciliśmy dwa gole. Pomimo doboru bardziej defensywnych zawodników przez naszego trenera, szybko zostaliśmy zmuszeni do odrabiania strat. W II połowie po bramce z rzutu karnego Kuby Tycla liczyłem na nasze przełamanie, zważając również na to, co działo się bezpośrednio po jej zdobyciu. Mieliśmy sporo sytuacji, które powinniśmy wykorzystać, jednak proste błędy z naszej strony nie mogły przejść bez echa w tym meczu i goście z zimną krwią je wykorzystali. Mimo to jako drużyna nie spuszczamy głowy w dół, do Księgienic udamy się z zamiarem wywalczenia trzech punktów i wymazania z pamięci porażki z Łużycami - podsumował mecz Marcel Tupaj z Górnika.
- Mecz rozpoczęliśmy bez czterech podstawowych zawodników, którzy musieli pauzować z powodu żółtych kartek. Jak się okazało nie przeszkodziło nam to w uzyskaniu świetnego wyniku na trudnym terenie. Po raz kolejny trener Radosław Szajwaj pokazał, że ma pomysł na grę, a braki kadrowe uzupełnił młodymi zawodnikami - mówi Łukasz Kusiak. - Wydawało się, że będzie to ciężkie zadanie, ale nasi napastnicy mieli swój dzień. Wpadały kolejne bramki po asystach Łukasza Staronia i "główkach" naszego najlepszego napastnika Pawła Urbaniaka. Gospodarze zdołali odpowiedzieć dwoma trafieniami, ale nie przeszkodziło to nam być do końca skoncentrowanymi i dowieźć wynik do końca. Jeszcze go podwyższyliśmy w ostatniej akcji meczu i zdobycie cennych trzech punktów stało się faktem - dodaje zawodnik Łużyc.
Teraz przed Łużycami mecz sezonu, czyli starcie w Lubaniu z Chrobrym II Głogów (2 kwietnia 2022, godz. 11:00). Ewentualna wygrana pozwoli gospodarzom zrównać się punktami z liderem, a wynik 3-0 zapewniłby im nawet pozycję nowego lidera grupy zachodniej. Górnik natomiast pojedzie do Księginic spotkać się z Iskrą (3 kwietnia 2022, godz. 16:00).

GÓRNIK ZŁOTORYJA - ŁUŻYCE LUBAŃ 2-5 (0-2)

Bramki: 0-1 Staroń 2', 0-2 Urbaniak 20', 1-2 Tycel 48', 1-3 Urbaniak 52', 1-4 Urbaniak 55', 2-4 Dudzic 73', 2-5 Kusiak 90'+4'.
Żółta kartka: Kaśczyszyn.
Sędziował: Arkadiusz Dołęga.

GÓRNIK: Piotrowski - Zagórski (46' Kaliciak), Kufel (76' Jankowski), Olewnik, Nowosielski (46' Haniecki), Franczak, Dudzic, Tycel (76' Gontarek), Tupaj, Radkiewicz (11' Kaśczyszyn), Janczak (46' Baszczak).

Trener: Krzysztof Kaliciak.

ŁUŻYCE: Trzajna - Wadziński (78' Rymer), Bojdziński (66' Sitek), Berliński, Młynarski, Jakubczyk, Furmański, Urbaniak (75' Kusiak), Karwecki, Staroń, Chernyshenko.

Trener: Radosław Szajwaj.

Piotr Kuban