Nie byli gorsi, ale punkty odjechały...
Rozczarowanie, nie złość, a rozczarowanie, to uczucie jakie towarzyszyło kibicom opuszczającym wieczorem stadion przy Złotniczej. Każdy widział, że biało - niebiescy w meczu ze Ślęzą starali się, mieli okazje, zmusili klasowego rywala do kurczowej obrony w końcówce, niestety nie wystarczyło to nawet do zdobycia jednego punktu. Oby nie zabrakło go w ostatecznym rozliczeniu...
Goście zgodnie z przewidywaniami na początku spotkania narzucili swoje warunki. Opanowali środek pola, mimo to realnego zagrożenia w polu karnym Karkonoszy nie potrafili stworzyć. Niestety nie musieli w nim się znaleźć, by zdobyć gola, bowiem cudownym uderzeniem z dystansu prowadzenie zapewnił im Vinicius. Szkoda, bo w tym momencie plan na mecz wziął w łeb. Do końca I połowy warunki na murawie dyktowali wrocławianie, nadal ich dominacja kończyła się przed 16-tką jeleniogórzan, ale przynajmniej trzymali gospodarzy z daleka od swojej bramki. Owszem kilka wypadów podopiecznym trenera Jacka Kołodziejczyka udało się stworzyć, ale m.in. Michałowi Dryi czy Pawłowi Niemienionkowi zabrakło zimnej krwi w polu karnym Ślęzy.
Po zmianie stron dosyć szybko piłkarze Karkonoszy podporządkowali sobie grę. Z minuty na minutę Piotr Zabielski miał coraz więcej pracy. Sytuacji nie brakowało, ale m.in. Adrian Dąbrowski, Dawid Gil czy Nikodem Siudak nie potrafili skutecznie wykończyć akcji. Brakowało szczęścia, brakowało też wyrachowanie, np. Ibrahima Toure przynajmniej dwa razy w polu karnym był kopany po kostkach, jednak nie zrobił nic, aby ułatwić sędziemu Filipowi Paszczykowi podjęcie decyzji o przyznaniu Karkonoszom rzutu karnego. W doliczonym czasie gry naszym zawodnikom już zupełnie brakowało pomysłu na uratowanie remisu, chaos mogli wykorzystać goście, ale zmarnowali dwie bardzo dobre okazje.
- Zagraliśmy słabe 45 minut, daliśmy rywalowi za bardzo zepchnąć się na własną połowę. Przy straconej bramce zabrakło doskoku do rywala oddającego strzał. W II połowie wyszliśmy wyżej, przed wszystkim druga linia i od razu przyniosło to efekty. Mieliśmy dwie może trzy dogodne sytuacje, które musimy zamieniać na bramki. Mimo oddanego zdrowia i dobrej gry po przerwie, zostaliśmy z niczym. Teraz skupiamy się na kolejnym ważnym meczu w walce o utrzymanie - powiedział po meczu Mateusz Baszak.
- Po serii remisów przyszła pora na upragnione zwycięstwo. Szybko zdobyta bramka pozwoliła nam na kontrolowanie spotkania. II połowa potoczyła się trochę inaczej, tym razem przeciwnik stwarzał sobie dogodne okazje, zwłaszcza w końcówce. Mimo nie do końca zadowalającej gry z naszej strony udało się wywieźć ważne trzy punkty. Karkonoszom życzę powodzenia w walce o utrzymanie w III lidze - podsumował mecz zawodnik Ślęzy Paweł Fediuk.
Dodajmy, że przed meczem piłkarze Karkonoszy okazali wsparcie kontuzjowanym kolegom - Mikołajowi Milewskiemu i Patrykowi Maciejewskiemu, wychodząc na boisko w okolicznościowych koszulkach. Dołączamy do przesłania - trzymajcie się i szybo wracajcie do zdrowia!
Teraz przed biało - niebieskimi szalenie ważny wyjazdowy mecz z Foto Higieną Gać (2 kwietnia 2022, godz. 16:00). Jeśli misja utrzymanie ma się zakończyć powodzeniem, to po prostu nasi zawodnicy muszą ten mecz wygrać. Nie ma innej opcji.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - ŚLĘZA WROCŁAW 0-1 (0-1)
Bramki: 0-1 Vinicius 15'.
Żółte kartki: Baszak oraz Gabriel.
Sędziowali: Filip Paszczyk oraz Wojciech Kozik i Mariusz Mordarski.
Widzów: 450.
KSK: Prochoń - Toure, Sutor, Kulchawy (74' Czerwiński), Wawrzyniak, Bębenek (68' Siudak), Kuźniewski, Baszak, Niemienionek, Dryja (68' Gil), Galas (58' Dąbrowski).
Trener: Jacek Kołodziejczyk.
ŚLĘZA: Zabielski - Stempin (65' Bohdanowicz), Muszyński, Wawrzyniak (65' Traczyk), Samiec, Vinicius, Gabriel, Hampel (70' Gil), Fediuk, Joao, Trepczyński.
Trener: Grzegorz Kowalski.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży