Fatalny mecz Karkonoszy

Nie powiodło się Karkonoszom Jelenia Góra w Kluczborku, gdzie miejscowy MKS w zasadzie już do przerwy rozstrzygnął losy meczu. Jak mówił przed meczem trener Jacek Kołodziejczyk, w pierwszych minutach biało - niebiescy mieli zagrać wysoko i szybko stworzyć sobie groźną sytuację. Nie udało się, gospodarze potrafili się przed tym obronić i to oni nadawali ton wydarzeniom. Nie było mowy o jednostronnej przewadze, ale w środku pola na pewno mieli więcej do powiedzenia. Efektem ich gry był gol w 21 minucie. Lucjan Zieliński na prawym skrzydle urwał się Kacprowi Szczudlińskiemu, wpadł w pole karne i uderzeniem w długi róg pokonał Mateusza Prochonia. Karkonosze mogły szybko odpowiedzieć, Ibrahima Toure zgrał piłkę do Bartosza Poszelężnego, jednak defensywa MKS-u zdołała zapobiec stracie gola. Było to w zasadzie jedyna groźna sytuacja stworzona przez jeleniogórzan przed przerwą. Gospodarze natomiast dopiero się rozkręcali. W 37 min. o pechu może mówić Przemysław Kocot, który po dośrodkowaniu Zielińskiego, udem skierował piłkę do własnej bramki. Jakby tego było mało, trzy minuty przed końcem I połowy Marcin Przybylski uderzeniem głową pokonał Prochnia, centrował z rzutu wolnego Tomasz Gajda.
W przerwie trener Kołodziejczyk przeprowadził kilka zmian, jednak nie przyniosły one efektu. Kwadrans po wznowieniu gry piłkarze z Kluczborka odarli ze złudzeń gości. Składną akcję celną główką wykończył Zieliński. Później MKS mógł kilka razy podnieść wynik, jednak bardzo skuteczni dotąd zawodnicy, pudłowali niemiłosiernie. Kilka minut przed końcem Karkonosze były bliskie zdobycia bramki. Wielu osobom wydawało się, że piłka po strzale Mateusza Czerwińskiego przekroczyła linię bramkową, jednak ten, który decyduje o uznaniu gola tak nie uważał. Sędzia Mateusz Piszczelok bardzo dobrze prowadził zawody, więc jeśli w tym wypadku się pomylił świat się z tego powodu nie zawalił, bo jego decyzja i tak nie wypaczyłaby wyniku. Dodajmy, że sytuacja była niecodzienne, bowiem Czerwiński trafił w poprzeczką, później piłka odbiła się od bramkarza i słupka i być może wpadła za linię. Mniejsza z tym, Czerwiński swojego gola w końcu zdobył, pokonując Grzesiaka w ostatniej akcji meczu.
- To było spotkanie o "6" punktów, oba zespoły są w strefie grillowanej i zapewne będą musiały walczyć do samego końca, chyba, że jedna z drużyn złapie cykl spotkań wygranych, wtedy będzie im łatwiej, ale jak się gra o utrzymanie to każdy mecz zawsze jest bardzo istotny. Dzisiaj mecz się bardzo fajnie ułożył, szybko zdobyliśmy bramki, co pozwoliło spokojniej patrzyć na II połowę i końcowy wynik spotkania - skomentował mecz trener MKS-u Piotr Jacek.
- Na pewno to było nasze najsłabsze spotkanie jak do tej pory. Przede wszystkim pierwsza bramka jaką straciliśmy wybiła nam pewność siebie i to zadecydowało o tym, iż traciliśmy kolejne gole. Jest mi wstyd, bo brakowało agresji w naszym wykonaniu. Spuściliśmy łby w dół i daliśmy się bić. Mam nadzieje, że dobrze zareagujemy i za tydzień powalczymy o pełną pulę - powiedział po meczu trener KSK Jacek Kołodziejczyk.
Kolejny mecz, to przeszkoda z górnej półki, bo do Jeleniej Góry przyjedzie Ślęza Wrocław (26 marca 2022, godz. 17:00), która jesienią rozgromiła biało - niebieskich 6-0. Miejmy nadzieję, że jeleniogórzanie wyciągnęli wnioski z tej lekcji i tym razem zaprezentują się zupełnie inaczej.

MKS KLUCZBORK - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 4-1 (3-0)

Bramki: 1-0 Zieliński 21', 2-0 Kocot 37' (sam.), 3-0 Przybylski 42', 4-0 Zieliński 60', 4-1 Czerwiński 90'+3'.
Żółte kartki: Nahrebecki, Gajda, trener Jacek oraz Kocot, Dryja, Galas.
Sędziowali: Mateusz Piszczelok oraz Grzegorz Szymanek i Jakub Kopczyk.
Widzów: 250.

MKS: Grzesiak - Mucha, Zieliński (70' Nykiel), Szota, Błaszkiewicz, Paradowski (85' Begar), Przybylski (85' Błędowski), Nahrebecki (70' Jaworski), Krzyśków, Gajda (75' Moś), Jóźwicki.

Trener: Piotr Jacek.

KSK: Prochoń - Toure, Kulchawy (68' Galas), Kocot (80' Bębenek), Wawrzyniak, Siudak (46' Dryja), Poszelężny, Baszak (46' Czerwiński), Niemienionek, Szczudliński, Dąbrowski (68' Kurianowicz).

Trener: Jacek Kołodziejczyk.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban