Walka do końca i zwycięstwo!

Takiej inauguracji przy Złotniczej oczekiwaliśmy! Walka do samego końca, a jej efektem gole w samej końcówce, drugi w ostatniej minucie, do tego zdobyty przez Mateusza Kulchawego z połowy boiska! Mimo, iż był to dopiero pierwszy wiosenny mecz biało - niebieskich, chyba każdy z kibiców opuszczał stadion z wiarą, że misja utrzymanie zakończy się powodzeniem!
Mecz mógł się rozpocząć wyśmienicie, ale już w trzeciej minucie Michał Dryja nie wykorzystał wybornej okazji do strzelenia pierwszego gola. Po prostu lepszej mieć nie można, mimo to nie trafił piłką w bramkę. Kilka minut później futbolówkę do sieci skierował Nikodem Siudak, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej strzelca. Niestety od tego momentu Karkonosze gasły, a inicjatywę przejęli goście. Uderzenie Piotra Trąda ładnie wybronił Wojciech Fościak. Z drugiej strony po jednej z nielicznych akcji ofensywnych KSK, strzał Mateusza Baszaka zablokował jeden z rywali. Trzy minuty przed przerwą Pniówek zadał bolesny cios. Fościak odbił piłkę po uderzeniu Kamila Glanca, ale przy dobitce Dawida Hanzla nie miał nic do powiedzenia, po I połowie 0-1.
Pierwszy kwadrans drugiej części nie zachwycał, zwłaszcza w wykonaniu jeleniogórzan. Pniówek w tym okresie miał groźną okazję, ale Hanzel z bliskiej odległości nie pokonał Fościaka. Karkonosze odpowiedziały niesygnalizowanym strzałem Baszaka, po którym Bartosz Gocyk wybił piłkę za linię końcową. Trener Jacek Kołodziejczyk widział, że gospodarze niewiele mają do zaoferowania w ofensywie, więc dokonał szereg zmian. Przyniosły one efekt, teraz to Karkonosze dominowały i częściej operowały piłką. Z dobrej strony pokazał się kibicom Ibrahima Toure, solidnie pracowali Wojciech Galas i Mikołaj Milewski, kolejne pokłady energii wykrzesali z siebie Baszak i Siudak. Po jednej z akcji zaczepnych na przedpolu bramki Gocyka działo się, kapitalnie o piłkę zawalczył Baszka i na trzy rzuty wpakował ją do bramki, w ostatniej fazie uderzając ją głową. Strata gola wyraźnie zirytowała gości, oni też chcieli ten meczy wygrać. Ruszyli do przodu, ale nasz zespół nie pozwolił zepchnąć się do defensywy. W 90 minucie rzut wolny na środku boiska jakich wiele, został zamieniony przez Kulchawego w bramkę wyjątkowej urody, bowiem "Mały" huknął pod poprzeczkę i źle ustawiony bramkarz Pniówka wylądował w sieci razem z piłką. Szał na stadionie, jeszcze większy chwilę później, gdy dobrze prowadzący zawody Kacper Kendzia zakończył spotkanie.
Dzięki wygranej podopieczni trenera Jacka Kołodziejczyka opuścili ostatnie miejsce w tabeli III ligi, grupa III. Wyprzedzili MKS Kluczbork i Foto Higienę Gać. Nie udało się opuścić strefy spadkowej, bo Warta Gorzów Wielkopolski sprawiła dużą niespodziankę w Bytomiu, pokonując Polonię 4-2. Miejmy nadzieję, że stanie się tak po następnej kolejce. Karkonosze pojadą w niej do Kluczborka spotkać się z MKS (19 marca 2022, godz. 17:00).

KARKONOSZE JELENIA GÓRA - PNIÓWEK PAWŁOWICE 2-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Hanzel 42', 1-1 Baszak 78', 2-1 Kulchawy 90'.
Żółte kartki: Glenc, Pacholski.
Sędziowali: Kacper Kendzia oraz Janusz Gierczyński i Łukasz Chumski.
Widzów: 400.

KSK: Fościak - Sutor, Kulchawy, Bębenek (57' Galas), Siudak, Kuźniewski, Baszak, Niemienionek (57' Milewski), Dryja (66' Toure), Dąbrowski (80' Czerwiński), Maciejewski.

Trener: Jacek Kołodziejczyk.

PNIÓWEK: Gocyk - Weis, Glenc, Ciuberek, Trąd (83' Szatkowski), Spratek, Musioł, Hanzel, Pacholski, Herman, Glapka (70' Wiciński).

Trener: Grzegorz Łukasik.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban