Gra dużo lepsza, niestety wynik ten sam...
Po raz drugi tej jesieni piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra zmierzyli się z Gwarkiem Tarnowskie Góry. Tym razem nasz zespół zagrał o niebo lepiej niż przy Złotniczej, niestety nie wystarczyło to nawet do zdobycia jednego punktu. Mecz podobnie jak w Jeleniej Górze zakończył się wynikiem 2-1 dla Gwarka.
Jeleniogórzanie wyszli na boisko w Tarnowskich Górach bez kompleksów i sprawiali lepsze wrażenie niż gospodarze. Mogli nawet objąć prowadzenie w 11 minucie, ale Mikołaj Milewski po otrzymaniu dobrego podania od Patryka Bębenka zbyt długo zwlekał ze strzałem i obrońca Gwarka zdołał go zablokować. Cztery minuty później fajną kontrę dalekim podaniem zainicjował Paweł Niemienionek, jednak skończyło się na strachu wśród miejscowych. Wydawało się, że Karkonosze grają nieźle i panują nad sytuacją na boisku, niestety w 17 min. niefortunna interwencja Mateusza Kulchawego zamieniła się w asystę, z której skorzystał Karol Stanek. Zawodnik gości w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem Mateusza Prochonia. Kuriozalne wydarzenia sparaliżowały poczynania gości na dobre kilkanaście minut, a tarnogórzanie wydawali się być zadowoleni z tego co mają. Dopiero na koniec I połowy Milewski z narożnika pola karnego uderzał na bramę Gwarka, ale Bodys bez problemu złapał piłkę.
II połowa to odważna gra Karkonoszy, które szukały wyrównania. Bliski powodzenia uderzając z dystansu był Michał Wawrzyniak. W 53 min. lewą stroną sprawną akcję zmontowali Baszak z Milewskim. Uderzeniem lewą nogą w krótki róg finalizował ją "Miles", jednak Bodys był na posterunku. Tak ja w I połowie, gdy wydawało się, że nasz zespół rośnie, po chwili wylądował na deskach. Z prawej strony zawodnik gospodarzy ograł Niemienionka, podał na piąty metr do Stanka, a ten pomimo obecności Kacpra Sutora zdołał piłkę przyjąć, obrócić się i pokonać Prochonia strzałem pod poprzeczkę. Dwie minuty później powinno być po meczu, bo podłamani gości przyglądali się biernie jak Norbert Jaszczak robi slalom między nimi, na szczęście w sobie wiadomy sposób nie zmieścił piłki w bramce. W 77 min. miejscowi znów postraszyli, tym razem w futbolówkę na piątym metrze nie trafił Grychtolik. Trener Jacek Kołodziejczyk reagował i rzucił do ofensywy całe swoje zasoby. M.in. na boisku pojawił się Mateusz Czerwiński, to on zrobił akcję, po której celnym strzałem z linii pola karnego popisał się Baszak. 2-1, kwadrans do końca, było o co się bić. I ruszyła biało - niebieska nawałnica. Już po 60 sekundach mogło być 2-2. Baszak na wślizgu dorzucił piłkę do Milewskiego, jednak ten nie dał rady z ostrego kąta zmieścić piłki między słupkami. Na koniec Baszak główkował z bliska, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Koniec, punkty zostały w Tarnowskich Górach.
Szkoda, bo na pewno można było dzisiaj sięgnąć przynajmniej po jedno oczko. Z drugiej strony mecz ten wpisuje się w pozytywny scenariusz, który pisze się po zmianie trenera i daje nadzieję, że ten zespół na wiosnę skutecznie powalczy o utrzymanie III ligi.
GWAREK TARNOWSKIE GÓRY - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 2-1 (1-0)
Bramki: 1-0 Stanek 16', 2-0 Stanek 57', 2-1 Baszak 79'.
Żółte kartki:
Sędziowali: Łukasz Sowada oraz Paweł Dul i Filip Kurasadowicz.
GTG: Bodys - Joachim, Przystalski, Czajkowski, Dyląg, Rakowiecki (70' M. Pisarek), Borycka, Barbus (70' Jarka), Grychtolik, Jaszczak (90' Czajkowski), Stanek (84' Skrzyniarz).
Trener: Łukasz Ganowicz.
KSK: Prochoń - Kulchawy, Sutor, Szczudliński, Wawrzyniak, Milewski, Niemienionek, Kocot, Bębenek, Siudak, Baszak / Fościak, Kuźniewski, Gil, Surmaj, Młodziński, Dryja, Czerwiński.
Trener: Jacek Kołodziejczyk.
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży