Trzecia wygrana z rzędu Karkonoszy

Pewne zwycięstwo odnieśli w sobotę przy Złotniczej piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra. Biało-niebiescy pokonali Gryfa Gryfów Śląski 2-0, choć mogli dużo wyżej, jednak skuteczność nie była ich atutem w tym meczu.

Początek meczu był wprost wymarzony dla jeleniogórzan, już w 8-ej minucie na rajd lewą stroną zdecydował się Maciej Suchanecki. W okolicach pola karnego "Suchy" zagrał piłkę do Tomasza Malinowskiego, a ten precyzyjnie dośrodkował na głowę Krzysztofa Smolińskiego. Popularny "Smoła" nie miał problemu z umieszczeniem futbolówki obok bezradnego Króla i wynik 1-0 stał się faktem.
Pięć minut później mogło, a w zasadzie powinno być już po meczu. W pole karne gryfowian wpadł Łukasz Kowalski i w pełnym biegu dośrodkował do Daniela Kotarby, który stojąc dwa metry przed bramką nie potrafił skierować piłki do sieci. Kolejną dobrą sytuację Kotarba miał w 30-ej minucie ale jego strzał głową przeszedł minimalnie obok słupka.
Goście praktycznie przez całą pierwszą połowę nie potrafili stworzyć zagrożenia pod jeleniogórską bramką. Dopiero w 40-ej minucie Mizioł zdecydował się na uderzenie z woleja z ok. 20 metrów i gdyby uderzenie to trafiło w światło bramki, Michał Dubiel mógł mieć problemy z jego obroną. Piłka jednak przeszła metr obok słupka.
W II połowie nadal stroną dominującą byli jeleniogórzanie choć goście częściej niż w pierwszych 45 minutach zapędzali się pod bramkę Dubiela. W 55-ej minucie na znakomitą indywidualną akcję zdecydował się Marek Siatrak. Zawodnik Karkonoszy minął dwóch rywali i wpadł w pole karne mając przed sobą tylko bramkarza, który niestety obronił strzał jeleniogórzanina.
W 64-ej minucie dobrą sytuację mieli goście ale strzał Złocika trafił tylko w boczną siatkę bramki Karkonoszy. Dwie minuty później było już 2-0 dla zespołu z Jeleniej Góry. Pod bramką Króla doszło do sporego zamieszania, jedne z obrońców Gryfa wybił piłkę przed pole karne, gdzie doskoczył do niej Daniel Kotarba uderzając futbolówkę z woleja. Strzał nie był czysty i po dużym koźle piłka znalazła się z powrotem w polu karnym. Próbował ją wybić Cabała, jednak uczynił to tak niefortunnie, iż piłka znalazła się w bramce jego zespołu.
Minutę później jeleniogórzanie mogli pogrążyć rywale ale Paweł Walczak w sytuacji sam na sam strzelił obok słupka. Gole mogły paść też w końcówce meczu. Najpierw w poprzeczkę trafił w 82-ej minucie Kotarba, a dwie minuty później tym samym zrewanżował się Złocik.
W ostatniej minucie meczu doszło do kuriozalnej sytuacji. Jeden z zawodników Gryfa krzyknął ręka pod polem karnym Karkonoszy i ku zaskoczeniu jeleniogórzan to przeciwko nim sędzia podyktował rzut wolny. Z sytuacją tą nie mógł pogodzić się trener Artur Seta i rezerwowy bramkarz Tomasz Ciepiela, który najprawdopodobniej powiedział coś sędziemu za co został ukarany czerwoną kartką.
Tak więc Karkonosze wygrał w sobotę po raz trzeci z rzędu, w żadnym z trzech spotkań nie tracąc gola. To cieszy, a jeszcze bardziej cieszy, iż gra jeleniogórzan wygląda coraz lepiej. Za tydzień biało-niebieskich czaka prawdziwy test, gdyż zmierzą się w Kamiennej Górze z miejscową Olimpią. Kamiennogórzanie co prawda przegrali w tej kolejce z Apisem 0-6, jednak mecz ten odbył się w sobotę o godz. 11-ej i wielu zawodników Olimpii nie mogło na niego się udać ze względu na obowiązki zawodowe. Atutem Karkonoszy w Kamiennej Górze powinien być doping kibiców, którzy zapowiadają liczną eskapadę do tego miasta.

KARKONOSZE JG - GRYF GŚ 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Smoliński (8), 2:0 Cabała (66 - samobójcza).
Czerwona kartka: Ciepiela (Karkonosze, 90 - za obrazę sędziego z ławki rezerwowych).
Żółte kartki: Malinowski oraz Cabała.
Sędziował: Arkadiusz Karaban.
Widzów: 350.

KARKONOSZE: Dubiel - Bijan, Wawrzyniak, Turczyk, Siatrak, Smoliński (88 Wojtas), Malinowski, Kotarba (84 Kaczmarek), Suchanecki (72 Źelazowski), Walczak, Kowalski.
GRYF: Ł. Król - Wójcikowski, Cabała (77 M. Król), Wilczyński, Koćmierowski, Skwara, Mizioł, Gajewski, Dżamalis (58 Ślusarczyk), Gandurski, Złocik.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban, KM.