Rafał Niesobski o meczu Sudety - Rycerze Rydzyna

Rafał Niesobski (trener Sudetów Jelenia Góra): - Fajny spektakl, ale bez happy endu. Walczyliśmy ile mogliśmy. Mogę tutaj swoim chłopakom pogratulować, bo naprawdę zostawili dzisiaj dużo zdrowia i walki. Zwłaszcza w II połowie poprawiliśmy grę i wyeliminowaliśmy trochę błędów w obronie, bo nie możemy tracić w pierwszych dwóch kwartach 60 punktów. Kiedy wyszliśmy na prowadzenie w I połowie, powinniśmy zagrać bardziej cierpliwie i więcej piłkę poszanować. Po zmianie stron bardzo dużo trudu kosztowało nas dojście z minus 15. Niestety znowu dały znać o sobie gorące głowy młodych zawodników, pojawiły się straty, podania, które nie miały prawa dotrzeć. Uczą się chłopaki cały czas, nabieramy tego doświadczenia ligowego. Teraz czeka nas następny mecz i czas na rehabilitację.
- Piękną grę w ataku powinniśmy przypieczętować dobrą obroną, kto wie czy zespół z Rydzyny nie pękłby w pewnym momencie, bo na pewno nie byli przygotowani na seryjne trafienia w ataku Kuby Pawlaka, czy celne rzuty z dystansu Mateusza Podejki. Tak jak mówiłem, brakło zimnej głowy i doświadczenia. Super atak owszem, ale co z tego, liczy się kto ma więcej oczek. Wiele razy już mówiłem, mecze wygrywa się obroną, a tego zdecydowanie brakło. Mimo to jak już wspominałem, fajnie, że chłopaki powalczyli do końca i stworzyli widowisko, które chciało się kibicom oglądać. Choć musimy pamiętać, że to nie jest jazda figurowa na lodzie i nikt tu nie przyzna punktów za styl.
- W przyszłym tygodniu jedziemy do Oleśnicy i tam będziemy szukać kompletu punktów. Później czeka nas wyjazd do Zielonej Góry, do kolejnego beniaminka. Terminarz tak się ułożył, że to właśnie teraz zaczynamy grać z dolną częścią tabeli. Mimo to nie będzie żadnych punktów za darmo ani łatwo. Musimy szukać zwycięstw i walczyć o nie ze wszystkich sił, nie możemy cały czas się ogrywać i zostawiać tylko dobre wrażenie.


Piotr Kuban