Spory niedosyt po meczu w Chorzowie
Z pustymi rękami wrócili z Chorzowa do Jeleniej Góry juniorzy u19 Karkonoszy Jelenia Góra. Szkoda, bo niemal przez cały mecz byli równorzędnym rywalem dla zaplecza kadrowego 14-krotnych mistrzów Polski, a w pierwszej połowie bez cienia przesady można powiedzieć, iż byli zdecydowanie lepsi.
Jeleniogórzanie wyszli na boisko bez kompleksów i z miejsca narzucili rywalowi swoje warunki. Wysoki pressing szybko przyniósł efekty w postaci sytuacji. Najpierw z narożnika pola karnego uderzył Nikodem Siudak, ale Tomasz Nowak był na posterunku. W 12-ej minucie powinno być 1-0. Aktywny Brajan Kułakowski uruchomił Siudaka, a ten spudłował w idealnej sytuacji. Z czasem do gry dołączył Ruch. Groźnie było po strzale Kamila Swikszcza, jednak piłka poszybowała nad poprzeczką. Po chwili w bramce musiał się uwijać Gracjan Zakrzewski po uderzeniu z bliska Marcela Wawrzyniuka. Karkonosze odpowiedziały akcją Dawida Gila, który przegrał pojedynek sam na sam z Nowakiem. Następna akcja to mógł być gol, ale Łukasz Ranecki nie trafia przy długim słupku. Z drugiej strony wykazał się Kamil Juszczyk, blokując Adriana Matysa. Bez tej interwencji mógł paść gol dla chorzowian.
W 35-ej minucie biało - niebiescy strzelają gola, jednak Ranecki zdaniem asystenta sędziego był na pozycji spalonej. Sam zawodnik po meczu powiedział, że arbiter miał chyba rację podnosząc chorągiewkę. Nie podłamało to gości. Dwie minuty przed przerwą Michał Karmelita wypuszcza w bój Kułakowskiego, a ten lobuje bramkarza Ruchu i za chwilę tonie w objęciach kolegów. Do przerwy 0-1.
Początek drugiej połowy to przewaga Ruchu i kilka sytuacji. Zakrzewski broni trzy razy, w tym najgroźniejszy ze strzałów Matysa. W 72-ej minucie bramkarz gospodarzy odbija piłkę po ładnym uderzeniu Siudaka. Nie zauważył tego arbiter nakazując wznowienie gry z linii pięciu metrów, zamiast wskazać na rzut rożny. Szczęście uśmiechnęło się do Karkonoszy, bo Swikszcz okrutnie pudłuje. Za chwilę pada jednak gol. Matys biegnie z piłką przez 30 metrów. Wojciech Galos i Kacper Tokarz towarzyszą mu biernie nie próbując nawet interwencji, co pozwala zawodnikowi Ruchu na celne uderzenie w długi róg. W 81-ej minucie jedyny słabszy moment ma Zakrzewski, który po uderzeniu Swikszcza zbija piłkę wprost na głowę Miłosza Grzesińskiego. Za 60 sekund jest po meczu, bo zmęczeni i podłamani obrotem sprawy jeleniogórzanie przyglądają się jak z bliska Swikszcz ustala wynik na 3-1.
- W pierwszej połowie byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem. Powinniśmy schodzić do szatni na przerwę z wynikiem 3-0, ale nie wykorzystaliśmy stuprocentowych sytuacji. W drugiej połowie straciliśmy kontrolę nad meczem. Nie wiem na gorąco co było tego przyczyną, być może to, iż przy upalnym dniu straciliśmy siły. Mając wąską ławkę po prostu nie poradziliśmy sobie z tymi warunkami. Niedługo rewanż w Jeleniej Górze. Jak mówiłem w każdym meczu gramy o zwycięstwo i wierzę, że w następnym meczu pokażemy, że jesteśmy lepszym zespołem - skomentował mecz trener Karkonoszy Jacek Kołodziejczyk.
- Każdy kto oglądał dzisiejsze spotkanie musi przyznać, iż zwycięstwo nie przyszło nam gładko, ani łatwo. Drużyna z Jeleniej Góry bardzo ambitnie nam się przeciwstawiła. Pokazało to zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy miała kilka bardzo dobrych sytuacji, aby podwyższyć wynik. W drugiej połowie dokonaliśmy kilku korekt w naszej grze. Mimo to widzieliśmy po zawodnikach, iż nie zaprezentowali dzisiaj swojej wysokiej dyspozycji z jakiej ich znaliśmy do tej pory. Zaczęliśmy zagrażać więcej pod bramką przeciwnika i przede wszystkim zdobyliśmy gole. Podkreślam, nie było to łatwe spotkanie. Duży szacunek dla rywala, bo nie tylko zaprezentował tutaj ogrom woli walki, ale też niemałe umiejętności - podsumował zawody trener Ruchu Mateusz Michalik.
Kolejny rywal Karkonoszy będzie jeszcze trudniejszy, bo jest nim lider grupy C MLJ - Raków Częstochowa. Mecz przy Złotniczej na głównej płycie w sobotę (12 czerwca 2021, godz. 13:00).
RUCH CHORZÓW - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 3-1 (0-1)
Bramki: 0-1 Kułakowski 42', 1-1 Matys 77', 2-1 Grzesiński 81', 3-1 Swikszcz 82'.
Żółte kartki: Czajor oraz M. Kania.
Sędziowali: Mariusz Goriwoda oraz Bartłomiej Górnik i Artur Grzesiuk.
Widzów: 30.
RUCH: Nowak - Wawrzyniuk, Wojtek, Matys, Swikszcz, Kwiatkowski, Sadlak, Remibisz, Roguła, Musiolik, Słota / Matula, Czajor, Kokot, Dudek, Grzesiński, Stachurski.
Trener: Mateusz Michalik.
KSK: Zakrzewski - Wolak (83' Wąsiewski), Firmanty, Gil, Tokarz, Karmelita (85' M. Kania), Ranecki, Siudak, Juszczyk, Sołtysiak (75' Galos), Kułakowski.
Trener: Jacek Kołodziejczyk.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży