Odbębnione
Rozpieścili nas ostatnio piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra, a może nam kibicom po prostu się poprzewracało w głowach (?), bo choć zespół pewnie skasował komplet punktów, zapewniając sobie wygraną już w pierwszym kwadransie, do tego nie pozwolił rywalowi nawet zbliżyć się do swojej bramki przez pełne 90 minut, to człowiek wychodził ze stadionu przy Złotniczej z lekkim uczuciem niedosytu... Głównie z powodu drugiej połowy spotkania, który była cholernie nudna i monotonna.
Na gola fani Karkonoszy musieli czekać zaledwie osiem minut. Mateusz Czerwiński w polu karnym dynamicznym wejściem poradził sobie z Bartłomiejem Pastułą, spod linii końcowej wycofał piłkę do Oskara Gizińskiego. Strzał został zablokowany, ale nadbiegający Przemysław Kocot już znalazł piłce drogę do siatki. Za chwilę Bartosz Poszlężny znalazł w 16-tce "Giziego", który efektownym rogalem był bliski podwyższenia wyniku. Piłka nieznacznie minęła spojenie słupka i poprzeczki. Drugi gol był podobny do pierwszego, tyle, że z drugiej strony boiska. Tym razem to "Poszel" ograł obrońców Jaworzanki, a "Czerwo" ładnym uderzeniem zmieścił piłkę przy słupku. Po chwili mogło być 3-0, ale Kamil Kulik przeniósł piłkę nad poprzeczką po bombie Czerwińskiego. I to, by było na tyle w pierwszej połowie. Przez pozostałe pół godziny biało - niebiescy gnietli rywali, jednak ci potrafili uchronić się przed kolejnymi golami.
Drugą połowę Poszelężny mógł otworzyć golem zdobytym głową, niestety piłka przeleciała nad bramką gości. Karkonosze nadal przeważały i miały pełną kontrolę nad spotkaniem, choć gra była wolniejsza niż do przerwy. Zapewne wpływ miało na to m.in. dokonanie przez trenera Ołeksandra Szeweluchina pięciu zmian. Pomimo zredukowania tempa na trzeci bieg Karkonosze powinny zdobyć kolejne gole. Bardzo bliski strzelenia bramki był Tobiasz Kuźniewski, ale Pastuła heroiczną interwencją wybił piłkę po mocnym woleju z linii bramkowej. Później na drugiego gola polował Czerwiński. Raz trafił w słupek, w drugim przypadku fatalnie chybił.
- Wynik nie jest sprawą pierwszorzędną. Naprawdę dla nas najważniejsze jest, iż są trzy punkty. Jest mnóstwo grania. W poprzednim miesiącu zagraliśmy bodajże osiem spotkań, teraz nas czeka chyba siedem. To naprawdę dużo na przestrzeni miesiąca, więc musimy szanować siły, bo nie jest nas za wielu. Ławka nie jest szeroka, a chłopcy, którzy pomagali nam z juniorów teraz są skupieni na swoich rozgrywkach - mówił po meczu Oskar Giziński.
Następny mecz Karkonosze zagrają na wyjeździe z Orlą Wąsosz (5 czerwca 2021, godz. 15:00).
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - JAWORZANKA 1946 JAWOR 2-0 (2-0)
Bramki: 1-0 Kocot 8', 2-0 Czerwiński 13'.
Bez kartek.
Sędziowali: Marcin Nawracaj oraz Oskar Jakubowski i Maciej Kasprzyk.
Widzów: 100.
KSK: Błaszkiewicz - Wawrzyniak, Kocot (59' Kuźniewski), Czerwiński, Młodziński (46' Denis), Giziński (46' Gargas), Bębenek, Niemienionek, Poszelężny (46' Lekszycki), Kulchawy (59' Firlej), Sutor.
Trener: Ołeksandr Szeweluchin.
J1946: Kulik - Gwiździał (70' Garber), Borek, Pastuła, Chudzik, Karbowiak (85' Karbowiak), Bieniusiewicz, Piec, Janoś, Suchecki (65' Bagiński), Duda.
Trener: Dariusz Szeliga.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży