Juniorzy pokazali charakter i wolę walki

Niezwykle emocjonujące spotkanie miało miejsce w Legnicy, gdzie w ramach makroregionalnej ligi juniorów Miedź podjęła Karkonosze Jelenia Góra. Do przerwy gospodarze zasłużenie prowadzili 3-0, natomiast w drugiej połowie to nasz zespół zdominował zawody i doprowadził do remisu. Mógł nawet wygrać, ale o tym po kolei.
Już w 4-ej minucie obrońcy KSK nie upilnowali Andrzejewskiego, który w sytuacji sam na sam pokonał Gracjana Zakrzewskiego. Miedź nie spuszczała z tonu i po jednej z akcji gola z linii pola karnego zdobył Zachaczewski. Niestety biało - niebiescy w tym okresie nie byli w stanie rozsądnie odpowiedzieć. Do tego stracili trzeciego gola. Nie obyło się bez kontrowersji, bowiem asystent sędziego trzymał chorągiewkę w górze przez dłuższy czas, jednak główny zignorował ten znak i uznał gola Prałata. Szkoda, bo zachowanie asystenta miało dezorientujący wpływ na defensywę Karkonoszy. Wynik 3-0 nie zmienił się do przerwy.
W drugiej połowie ekipa trenera Jacka Kołodziejczyka wyszła odmieniona. Już w pierwszych minutach po przerwie celne strzały oddali Nikodem Siudak i Kacper Tokarz, ale golkiper legniczan był na miejscu. Jeszcze lepiej spisał się przy uderzeniu Dawida Gila, parując piłkę poza boisko. Rzut rożny zakończył się połowicznym sukcesem, bowiem jeden z obrońców Miedzianki zagrał piłkę ręką. Pełny sukces mogliśmy odnotować po wykonaniu rzutu karnego przez Dawida Gila, który otworzył konto Karkonoszy w tym meczu. Goście poszli za ciosem, grali agresywnie i często nie pozawalali gospodarzom nawet przekroczyć połowy boiska. Jeśli do tego dochodziło, pewność w obronie dawał Jakub Firmanty. Kilka jego interwencji w drugiej połowie było najwyższej klasy. W 67-ej minucie Szymon Sołtysiak ładnie wypatrzył Kacpra Wolaka, ten nienagannie przyjął piłkę i kapitalnym wolejem umieścił ją bramce Miedzi. Entuzjazm jeleniogórzan i chęci do odrabiania strat mogły zostać ugaszone po jednym z wypadów rywali. Na szczęście dobrze spisujący się w całym spotkaniu Zakrzewski nie dał się pokonać w sytuacji sam na sam. Minutę przed końcem Gil podał do Tokarza, a ten uderzeniem z ostrego kąta doprowadził do remisu. Szał radości wśród przyjezdnych, a po chwili mogło dojść do prawdziwej eksplozji, bowiem Gil znalazł się sam przed Prochoniem i niestety ten pojedynek przegrał. Szkoda, ale i tak cały zespół mógł opuścić murawę w Legnicy z podniesionymi głowami. Druga połowa to było coś w ich wykonaniu oraz potwierdzenie, że stać ich na równorzędną rywalizację z najlepszymi. Oby potwierdzili to w kolejnych meczach.
- Myślę, że naszym największym błędem było nie zamknięcie meczu w pierwszej połowie, którą uważam za bardzo dobrą w naszym wykonaniu. W drugiej goście odważnie ruszyli, zagrali świetnie i doprowadzili do remisu - krótko podsumował zawody trener Marek Stepnowski.
- Druga połowa to zdecydowanie najlepsze 45 minut w naszym wykonaniu, w tym sezonie. Pierwszą połowę biorę na klatę, z tego, iż to ja miałem pomysł na grę dwiema szóstkami. Zdecydowaliśmy się czekać na przeciwnika. Niestety tak naprawdę plan zepsuł się już w czwartej minucie, gdy straciliśmy bramkę na 0-1 i nie było czego bronić - mówił po meczu Jacek Kołodziejczyk. - Myślę, że dobrą robotę zrobiliśmy w przerwie meczu. Porozmawialiśmy jak mężczyźni i wyciągnęliśmy wnioski, a przede wszystkim uwierzyliśmy w siebie. Powtórzę to nie pierwszy raz, w tym zespole jest mega potencjał i dzisiaj udowodniliśmy - dodaje trener Karkonoszy.

MIEDŹ LEGNICA - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 3-3 (3-0)

Bramki: 1-0 Andrzejewski 4', 2-0 Zachaczewski 17', 3-0 Prałat 28', 3-1 Gil 56', 3-2 Wolak 67', 3-3 Tokarz 89'.
Żółta kartka: Wrzesiński.
Sędziowali: Paweł Kucharczyk oraz Michał Hnatkiewicz i Łukasz Zębaty.
Bez publiczności.

MIEDŹ: Prochoń - Rajnisz, Pisula, Maciejski, Andrzejewski, Winnik, Żarkowski, Zachaczewski, Strzelecki, Urbański, Prałat.

Trener: Marek Stepnowski.

KSK: Zakrzewski - Michalik (Gronowski), Wolak, Firmanty, Gil, Wiejak, Tokarz, Karmelita (Galos), Siudak, Sołtysiak, Kułakowski (Ranecki).

Trener: Jacek Kołodziejczyk.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban