Dwa punkty przeszły koło nosa

Jeden punkty przywieźli ze sobą z Brzegu juniorzy starsi Karkonoszy Jelenia Góra. Niestety ich powrotowi towarzyszyło duże uczucie niedosytu, bo absolutnie w tym meczu do zgarnięcia była cała pula. Niestety, nasz zespół był nieskuteczny. Szkoda, bo sytuacji bramkowych na zdobycie drugiego gola było multum.
Od początku biało - niebiescy wykazywali dużą ochotę do gry. Próbowali narzucić rywalom swoje warunki, jednak przez długi czas efektem ich przewagi były tylko seryjnie wykonywane rzuty rożne. Nie było po nich zagrożenia. Natomiast pierwszy stały fragment gry od razu przyniósł gola gospodarzom. Zdobył go uderzeniem piłki głową Jakub Jarosz. Fakt ten pozytywnie wypłynął na podopiecznych trenera Jacka Kołodziejczyka, którzy rzucili się do odrabiania strat. Pod bramką Stali było bardzo gorąco. Najpierw po główce Kamila Juszczyka piłka obiła słupek. W jednej z kolejnych akcji Brajan Kułakowski uderzył futbolówkę z linii pola karnego, a ta trafiła ten sam słupek. Gol dla Karkonoszy wisiał w powietrzu i za chwilę zdobył go Dawid Gil. Końcówka pierwszej połowy to zryw brzeżan. Prawym skrzydłem Michał Kaczmar uciekł Miłoszowi Michalikowi. Jego dośrodkowanie dotarło pod nogi Jarosza, ten na szczęście w idealnej sytuacji nie trafił w piłkę. Do przerwy 1-1.
W drugiej połowie na boisku pojawił się Nikodem Siudak, który szybko po otrzymaniu piłki przez Gila, ograł obrońcę Stali i wyłożył piłkę Łukaszowi Raneckiemu. Ten niestety posłał ją wprost w ręce bramkarza. Z drugiej strony Gracjan Zakrzewski ładnie obronił strzał Mikołaja Kudry. Karkonosze kontynuowały swoje ataki. Ładnie o piłkę w narożniku boiska powalczył Juszczyk. Przejął ją Ranecki, by przekazać Szymonowi Sołtysiakowi, ale mający dobry dzień Aleksander Firek nie dał się pokonać. W następne akcji główka Sołtysiaka przelatuje nad poprzeczką. Później Firek broni strzał Gila. Trzy minuty przed końcem jeleniogórzanie wrócili z dalekiej podróży, a skórę uratował im Zakrzewski zatrzymując Roberta Babijczyka. Końcówka to totalny napór KSK i seryjnie marnowane okazje. Pudłowali Sołtysiak, Ranecki, Gil i Jakub Gronowski. Koniec.
- Przeciwnik z Jeleniej Góry postawił nam bardzo trudne warunki. Pierwsza połowa bardzo intensywna. Nie udało nam się dowieźć prowadzenia do przerwy. W drugiej połowie było widać, iż jedna i druga strona opadła z sił, i tak naprawdę czekaliśmy kto strzeli gola, który dałby wygraną jednej z ekip. Podsumowując, myślę, że wynik jest sprawiedliwy. Po obu stronach było sporo sytuacji i każdy mógł ten mecz zamknąć, ale jest remis i jak mówiłem, moim zdaniem sprawiedliwy - podsumował mecz trener Stali Damian Dziura.
- Zdecydowanie niedosyt, nawet w ostatniej minucie mieliśmy dwie sytuacje stuprocentowe, które mogły nam dać trzy punkty. Byliśmy lepszym zespołem i dla nas ten remis jest nieszczęśliwy. W końcówce podjęliśmy ryzyko i postawiliśmy wszystko na jedną kartę, co sprawiło, że rywal też mógł nas skarcić w końcówce. My jednak mogliśmy to zrobić wielokrotnie. Szkoda, że nam się to nie udało - mówił po meczu trener KSK Jacek Kołodziejczyk.
Po pięciu meczach Karkonosze są na wysokim trzecim miejscu w makroregionalnej lidze juniorów. Następny mecz rozegrają przy Złotniczej z Celulozą Kostrzyn nad Odrą (2 maja 2021, godz. 17:00).

STAL BRZEG - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 1-1 (1-1)

Bramki: 1-0 Jarosz 19', 1-1 Gil 36'.
Żółte kartki: Dobrowolski oraz Wiejak.
Sędziowali: Arkadiusz Przystał oraz Mateusz Kacprzak i Marcin Biega.
Bez publiczności.

STAL: Firek - Skrzyszowski (60' Mozoła), Kudra, Janczak, Dobrowolski, Bożek (80' Urysz), Szymczyk (60' Wolny), Łukasiewicz, Stanko (46' Kamiński), Jarosz (60' Babijczuk), Kaczmar.

Trener: Damian Dziura.

KSK: Zakrzewski - Michalik (46' Siudak), Wolak, Firmanty, Gil, Wiejak, Tokarz (87' Gronowski), Ranecki, Juszczyk, Sołtysiak, Kułakowski (74' Karmelita).

Trener: Jacek Kołodziejczyk.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban