Niespodzianka w Lubaniu

Gospodarze liczyli na lepszy start. A kto wie jak potoczyłby się mecz gdyby w 9. min pojedynek sam na sam z Trzajną wygrał grający trener Woskara Łukasz Kowalski. Doświadczony zawodnik wpadł z piłką w pole karne ale uderzył obok słupka. Później nieco więcej z gry mieli gospodarze. Łużyce stworzyły sobie też kilka sytuacji, ale nie potrafiły skierować piłki w stronę bramki Marceniuka. Najbliżej szczęścia byli Młynarski oraz Rymer. Pierwszy z kilku metrów nie trafił w piłkę, drugi z kolei posłał piłkę nad poprzeczką. Woskar trzymał się dzielnie także po przerwie. Z przewrotki próbował uderzać Maćkowiak, podobać się mógł także aktywny Ulanowski. W miarę upływu czasu przewagę budowali jednak lubanianie. Podobnie jednak jak w pierwszej części brakowało im skuteczności. Swoje zrobił też Marceniuk, który obronił strzały Bojdzińskiego, Młynarskiego oraz... Maksymca. Ten ostatni był bliski pokonania trafienia do własnej bramki, ale instynktowna interwencja golkipera uchroniła zespół gości przed porażką.

ŁUŻYCE - WOSKAR 0:0

Żółte kartki: Buzała, Berliński, Schonung oraz Jahn, Kozołubski, Sikora.
Sędziował: Kacper Kizyma.

ŁUŻYCE: Trzajna - Szpytma (46 Furmański), Buzała, Kocuła, Berliński, Bojdziński, Schonung (76 Misiewicz), Jakubczyk, Młynarski, Rymer, Sitek (57 Wichowski).
WOSKAR: Marceniuk - Pędzich - Banaś, Sikora, Jahn, Ulanowski, Maksymiec, Kozołubski, Klimek, Maćkowiak (68 Makuchowski), Kowalski (78 Jagielski).

(GB)