Artur Milewski o meczu Karkonosze - Lotnik

Artur Milewski (trener Lotnika Jeżów Sudecki): -Myślę, że mogę ten sparing ocenić pozytywnie. Przegraliśmy 0-3, ale mogłem wypróbować sobie wiele nowych rzeczy. Sprawdziliśmy też trzech nowych zawodników.
- Próbowaliśmy rożnych wariantów, szczególnie w obronie. Linia defensywna była mocno przemeblowana i to w zasadzie Karkonosze do przerwy skrzętnie wykorzystały. Do 20-25 minuty nie mieliśmy większego problemu z ich atakami, jednak od 30-ej trochę się pogubiliśmy. Może było to kwestią zmęczenia, choć jak mówię, obrona dzisiaj była naprawdę w eksperymentalnym zestawieniu i po prostu zaczęła popełniać błędy. Wtedy Karkonosze nam odjechały i jak się okazało, w tym meczu już bezpowrotnie.
- W drugiej połowie było dużo zmian. Kadra jest szeroka i wszyscy muszą być gotowi do gry. Myślę, że do samego końca już prezentowaliśmy się przyzwoicie i poprawnie, choć Karkonosze miały sytuacje, aby podwyższyć wynik. Nie zrobili tego, co też wskazuje, że nasze zaangażowanie w drugiej połowie było większe. Chłopaki walczyli niejednokrotnie na wślizgach i nie pozwolili sobie strzelić kolejnego gola, a dwa razy oczyma wyobraźni widziałem już piłkę w siatce. Zdecydowanie lepiej zachowywaliśmy się w drugiej połowie.
- Trudno odpowiedzieć na pytanie czy w naszej sytuacji jest jeszcze możliwość uratowania IV ligi w tym sezonie. Teoretycznie w sporcie wszystko jest jeszcze do zrobienia. Nikt nie chce zakładać z góry, że coś się nie uda. Tylko minimaliści mają takie podejście. My zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest mega ciężka i sugerując się czystą matematyką, zadanie jest bardzo trudne do wykonania. Mimo to nie jest niemożliwe. Spokojnie się przygotowujemy, szukamy różnych rozwiązań i chcemy na wiosnę jak najlepiej grać. Budujemy drużynę, która na wypadek nie daj Boże spadku, będzie potrafiła szybko zareagować i szybko powrócić.


Piotr Kuban